Temat kalendarza w trakcie sezonu tenisowego wraca jak bumerang co jakiś czas. Ostatnio na ten temat wypowiedziała się Iga Świątek (1. WTA), tuż przed wielkoszlemowym US Open. - Taka zmiana sama w sobie nie powinna być trudna dla osób rządzących. Ale oni już podjęli wiele decyzji i obiecali organizatorom turniejów kolejne. Musieliby zmienić zdanie, a to nie będzie dla nich takie proste, bo tu chodzi o biznes. Grafik jest bardzo trudny. Przy lżejszym grafiku moglibyśmy też prezentować wyższy poziom - powiedziała Świątek.
- Jestem swego rodzaju rzecznikiem, mówiąc, że nie powinniśmy naciskać, by grać więcej. To nie nasza decyzja, ale moim zdaniem mamy zbyt wiele turniejów w sezonie. To sprawia, że tenis staje się dla nas mniej przyjemny. Uwielbiam grać w tych wszystkich miejscach, ale to staje się wyczerpujące. Nie sądzę, że tak powinno być, ponieważ zasługujemy na trochę więcej odpoczynku. Ludzie mnie za to znienawidzą, ale to nie skończy się dla nas dobrze - dodawała Polka w wywiadzie dla Sky Sports.
- Tak. To polityczne i złe. Nie powinno to być dyktowane przez komputer. Kiedyś brano pod uwagę 14 najlepszych turniejów, potem zmieniono to na 15. Potem ludzie grali w 25-30 imprezach. W ostatnim roku kariery miałem trójkę dzieci i nie chciałem wtedy grać w 30 turniejach. To nie tak, że chciałem wystąpić w dwóch, ale powiedzmy, że w 10 czy 12. Tenis jest jednak powiązany z polityką - wyjaśniał legendarny John McEnroe, mówiąc o tenisowym kalendarzu w obecnych czasach.
W jednej linii ze Świątek w tym temacie jest jeden z najwyżej notowanych tenisistów.
Już w pierwszej rundzie z US Open pożegnał się Stefanos Tsitsipas (11. ATP). Grek przegrał 6:7 (5), 6:4, 3:6, 5:7 z Australijczykiem Thanasi Kokkinakisem (86. ATP). Tym samym Tsitsipas nie będzie miał szansy do tego, by spróbować wyrównać wynik z 2020 i 2021 r. Wtedy grecki tenisista docierał do trzeciej rundy, a do tej pory ani razu nie znalazł się w czwartej rundzie. Po meczu Tsitsipas wziął udział w konferencji prasowej, w której zszokował swoimi słowami.
- Jestem nikim w porównaniu do gracza, którym byłem wcześniej. Pamiętam siebie grającego, gdy byłem młodszy. Miałem tę adrenalinę i czułem, że moje życie zależy od tego jednego meczu. Czuję, że to zanikło i powiedzmy, że mój poziom, jeśli chodzi o konsekwencję, nie jest już tak duży. Wtedy byłem na szczycie i to jest coś, co czuję, że trochę spadło. To zabrzmi dziwnie, ale potrzebuję tego, by znów być głodnym. Nie jestem osobą, która czuje się dobrze albo zadowala się normalnymi rzeczami - powiedział.
- Naprawdę nie wiem, dlaczego tak to upadło w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Stwierdziłbym nawet, że czuję się tak od roku czy dwóch lat. Myślę, że udało mi się to nieco lepiej ukrywać i odłożyć na bok - dodał Tsitsipas. Warto dodać, że w sierpniu Grek ogłosił, że nie będzie już współpracował ze swoim ojcem Apostolosem, z którym działał od 2010 r.
Grek otrzymał też słowa wsparcia od swojej partnerki, czyli Pauli Badosy (29. WTA). - Chcę dać mu słowa wsparcia, bo przechodzi przez trudne chwile, ale jest mistrzem i zawsze nim będzie - mówiła hiszpańska tenisistka po meczu z Taylor Townsend (48. WTA), wygranym 6:3, 7:5. Tsitsipas zagra z Badosą w mikście podczas US Open.