Tymi słowami Raducanu wzburzyła świat tenisa. Naprawdę to powiedziała

Dominik Senkowski
Emma Raducanu
YouTube/US Open

Emma Raducanu nie gryzła się w język po pytaniu o tenis bez Andy'ego Murray'a. - Nie odczuwam żadnej różnicy - odpowiedziała Brytyjka. W ten sposób wywołała spore kontrowersje w środowisku tenisowym. Czy potrzebne jej kolejne podobne zamieszanie?

Andy Murray zakończył tenisową karierę. Jego ostatnim występem były igrzyska olimpijskie. W Paryżu Murray wystąpił w grze podwójnej, będąc w parze z rodakiem Danielem Evasem. Szkoci przegrali jednak w ćwierćfinale z Amerykanami Taylorem Fritzem oraz Tommym Pulem 2:6, 4:6.

Zobacz wideo Co dalej z Igą Świątek? "Przeżyła ogromne napięcie. To był wielki cios"

Nadchodzący turniej US Open będzie pierwszą od lat imprezą wielkoszlemową bez Murraya — byłego lidera rankingu, dwukrotnego mistrza olimpijskiego i trzykrotnego zwycięzcy zawodów Wielkiego Szlema. Z tej okazji Emma Raducanu została zapytana w Nowym Jorku, jak z jej perspektywy wygląda dziś tenis bez szkockiej legendy.

Raducanu szczerze o Murray'u

- Nie odczuwam żadnej różnicy. Tenis jest w tym sensie nieprzejednany. Nieważne, kim jesteś, po prostu rozgrywki idą dalej. Oczywiście oglądałam, jak Andy wygrywał ten turniej (Murray zwyciężył w US Open w 2012 r. - red.), ale to wszystko toczy się szybko. Wiadomości z wczoraj dziś są starymi newsami - powiedziała Raducanu, mistrzyni nowojorska sprzed trzech lat.

Jej wypowiedź wywołała wiele kontrowersji. Część kibiców czy dziennikarzy zarzuca Emmie Raducanu arogancję, czy "brak klasy" w stosunku do swojego rodaka, dużo bardziej doświadczonego i utytułowanego tenisisty. Inni wskazują, że Raducanu częściowo ma rację.

Faktem jest, że sport nie znosi próżni. Starzy mistrzowie kończą kariery, pojawiają się nowe gwiazdy. Na miejsce Sereny Williams czy Marii Szarapowej dziś wskakują Iga Świątek i Aryna Sabalaneka. "Show must go one", jak śpiewał zespół Queen. Ale w przypadku niektórych sportowców, zwłaszcza tych największych, wyrwa pozostaje większa.

Roger Federer zakończył karierę dwa lata temu, a nadal jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych i rozchwytywanych postaci w światowym tenisie. Andy Murray ustępuje Szwajcarowi jeśli chodzi o wyniki, ale był przecież czołowym tenisistą globu, a w ostatnich sezonach wykazał się niezwykłą determinacją, walcząc na korcie nie tylko z rywalami, ale i zdrowiem. Jest przykładem dla młodszego pokolenia w zakresie poświęcenia i zaangażowania w sport. 

Ocena Emmy Raducanu brzmi brutalnie szczerze i co do zasady jest trafna, ale wydaje się, że została wypowiedziana zbyt wcześnie. Nie w sytuacji, gdy od ostatniego spotkania Murray'a minął niecały miesiąc (1 sierpnia zagrał ćwierćfinał olimpijskiego debla). 

Brytyjka krytykowana

Inna sprawa, czy Brytyjce opłacała się aż tak szczerość. Ledwie dwa miesiące temu wybuchła afera na Wimbledonie, gdy Raducanu w ostatniej chwili odmówiła Murray'owi występu w turnieju gry podwójnej. Jedni stawiali się za tenisistką, która zachodząc do czwartej rundy singla w naturalny sposób chciała postawić na grę pojedynczą. Inni przypominali, że po odpadnięciu z wimbledońskiego debla Murray chciał zagrać jeszcze co najmniej jeden mecz w mikście w swoim ostatnim starcie w Londynie. Nie doczekał się tej okazji, bo nie mógł już zmienić partnerki.

Na Emmę Raducanu spadła wtedy fala krytyki, a dziś jej wypowiedź spotyka się z podobnym odbiorem. Ktoś powie, że to nie ma znaczenia, ale nawet Iga Świątek w niedawnym wywiadzie dla WP Sportowe Fakty przyznała, że zdarza jej się czytać komentarze kibiców. Jeśli Raducanu postępuje podobnie, może jej to nie pomóc w przygotowaniu do wielkoszlemowego US Open. 

Część obrońców wskazuje, że Emma Raducanu brzmiała, jak Rafael Nadal dwa lata temu. Hiszpan pytany podczas Australian Open 2022 o nieobecność na turnieju Novaka Djokovicia (wykluczony i deportowany z Australii z powodu braku szczepień przeciwko COVID) powiedział wówczas tak: "Nie ma nikogo większego niż tenis". Tyle że tamte słowa odnosiły się do konkretnej sytuacji - imprezy bez Djokovicia, który świadomie zdecydował się nie szczepić, przez co naraził się na konsekwencje ze strony Australijczyków. 

Opinia Raducanu pada dziś w zupełnie innych okolicznościach, a przy okazji mocno zaskakuje. Dziennikarze cenią szczerość u sportowców, dzięki temu mogą powstawać kolejne artykuły, podejmowane są szerokie dyskusje. Jednak z punktu widzenia 21-latki słowa o Murray'u wydają się niepotrzebne. I aż dziwi, że usłyszeliśmy to w momencie, gdy Emma wciąż próbuje wrócić na wyższy poziom. Dziś jest 71. na świecie i cały czas próbuje udowodnić, że US Open 2021 był przykładem jej ogromnego talentu, a nie wyjątkowym sukcesem, do jakiego już nigdy się nie zbliży.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...