Iga Świątek nie zagra w finale turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Po słabym spotkaniu Polka przegrała w półfinale rozgrywek 3:6, 3:6 z Aryną Sabalenką. Dla Świątek był to pierwszy występ po igrzyskach olimpijskich, na których zdobyła brązowy medal.
Po meczu z Sabalenką Polka została skrytykowana przez legendę tenisa - Lindsay Davenport. Amerykance nie spodobało się to, że nasza zawodniczka - swoim zwyczajem - po pierwszym, przegranym secie opuściła kort i udała się na przerwę toaletową.
Mimo że jest to zachowanie zgodne z przepisami, Davenport skrytykowała Świątek. - To zły nawyk, który powinien być kontrolowany przez osoby ze światowej federacji. Opuszczanie kortu po każdym przegranym secie? Kiedyś tak nie było. A teraz dzieje się to za każdym razem - powiedziała była liderka światowego rankingu i trzykrotna zwyciężczyni turniejów Wielkiego Szlema.
Nie wszyscy byli jednak tego samego zdania co Davenport. Słowa Amerykanki spotkały się z krytyką w internecie. I to nie tylko ze strony polskich kibiców. Fani z całego świata zgodnie podkreślali, że Świątek nie robi nic, co byłoby niezgodne z obecnie panującymi przepisami.
"Gdyby atakowanie Świątek było sportem, amerykańscy eksperci otrzymaliby złoty medal. Przecież ona zachowuje się zgodnie z zasadami. Próby ograniczania jej prawa do korzystania z przerwy toaletowej to krzyki niepewności i zazdrości" - napisał jeden z kibiców, cytowany przez portal sportskeeda.com.
"Iga nie robi niczego wbrew zasadom. To oburzenie jest już k***a śmieszne" - stwierdził inny z internautów. "Nie mogą przestać gadać o dozwolonej przerwie, z której korzysta większość graczy. To już jest więcej niż śmieszne i męczące" - dodał kolejny.
"Czy Davenport w ogóle wie, że to przerwa dozwolona dla każdej zawodniczki i zawodnika, a nie tylko dla Igi?" - zastanawiał się jeden z kibiców. "To bardzo rozczarowujące komentarze. Jeśli przepisy nie są łamane, a nie są, one w ogóle nie powinny mieć miejsca. Davenport może opowiadać się za zmianą przepisów, a nie kierować krytyczne uwagi pod adresem Świątek" - podsumował kolejny.
Słowa Davenport były kolejną krytyką w kwestii przerwy toaletowej, jaka spadła na Świątek. Po meczu z Mirrą Andriejewą (4:6, 6:3, 7:5) Polkę skrytykowała inna była zawodniczka z USA, Coco Vandeweghe. - Iga robi to zawsze po przegranym secie. Gdybym z nią grała, byłabym pewna, że robi to tylko po to, by wytrącić mnie z rytmu - stwierdziła Amerykanka.