Początek rywalizacji Igi Świątek w WTA 1000 w Cincinnati nie należał do najłatwiejszych. Choć Polka bardzo dobrze rozpoczęła mecz z Warwarą Graczową w II rundzie i była o krok, by zamknąć starcie w dwóch setach, to w jej grę wdała się nerwowość, która zaowocowała koniecznością rozegrania trzeciej partii. Na szczęście w niej triumfowała i w całym spotkaniu 6:0, 6:7(8), 6:2. Na kolejnym etapie zmagań czekała na nią Marta Kostiuk. Tym razem 23-latka zachowała koncentrację przez cały mecz, mimo dość niesprzyjających warunków - wiał silny wiatr, który poprzedziły opady deszczu.
Początek starcia nie był najlepszy w jej wykonaniu. Już w pierwszym gemie dała się przełamać. Na szczęście szybko odzyskała kontrolę. W kolejnych minutach aż trzykrotnie wygrała przy serwisie rywalki, dzięki czemu pierwszy set zakończył się jej pewnym zwycięstwem - 6:2. Druga partia miała podobny przebieg i zakończyła się identycznym wynikiem. Tym samym Polka awansowała do ćwierćfinału!
- Wszystko dziś było w wykonaniu Świątek na światowym poziomie - mówił jeden z komentatorów Canal+Sport po meczu. A co do powiedzenia miała sama zainteresowana? Polka szybko przeanalizowała swoją grę i nie tylko.
- Dzisiaj warunki były trudne. Dlatego też starałam się koncentrować na łatwych rzeczach, prostych schematach, ale to nie było łatwe. Te warunki były zdecydowanie inne, niż kilka dni temu, więc musiałam się do nich zaadaptować. I ciesze się, że udało mi się tego dokonać, nawet bez rozgrzewki - podkreślała.
Andrew Krasny, który przeprowadzał ze Świątek wywiad, zachęcił ją, by wygłosiła też kilku słów po polsku, ponieważ na trybunach zasiadali jej rodacy. - Bardzo dziękuję za wsparcie przez cały tydzień, bo widzę wasz doping nawet na treningach. Bardzo dziękuję, że jesteście, gdziekolwiek nie jestem na świecie, zwłaszcza w Cincinnati, bo to daleko od Polski. Mam nadzieję, że będziemy mogli wspólnie spędzić czas do końca tygodnia - dodawała. Tym samym wyraziła nadzieję na triumfu w imprezie.
Po tej wypowiedzi Igi Krasny zdecydował się na żart. - Nie mówię po polsku, ale strzelam, że powiedziałaś, że Cincinnati jest Twoim najbardziej ulubionym turniejem na świecie - śmiał się. - Tak, tak, dokładnie - odpowiedziała Polka, a uśmiech nie schodził z jej twarzy.
Teraz przed nią ćwierćfinał. W nim zmierzy się z Mirrą Andriejewą lub Jasmine Paolini. Nie ulega wątpliwości, że każda z tych rywalek będzie dla niej sporym wyzwaniem.