Golovin rozliczyła Igę Świątek. Zwróciła uwagę na jedno. "Po raz kolejny..."

Iga Świątek po raz kolejny nie popisała się na Wimbledonie i przegrała z Julią Putincewą. Tym samym zakończyła zmagania już na III rundzie, przez co spadła na nią ogromna krytyka. - To brzmi jak żart, powiedziałbym wręcz, że to jakieś nieporozumienie - przekazał słynny rosyjski trener Wiktor Janczuk. Teraz wypowiedzieć się na temat porażki Polki postanowiła była tenisistka Tatiana Golovin.
TENNIS-WIMBLEDON/
Fot. REUTERS/Isabel Infantes

Iga Świątek po zwycięstwach z Sofią Kenin oraz Petrą Martić była również faworytką spotkania z Julią Putincewą. Mimo wygranego pierwszego seta musiała jednak uznać wyższość rywalki. "Grająca jak w transie, przebijająca wszystko i niepopełniająca błędów Kazaszka zmiotła ją z kortu, triumfując 6:1, 6:2" - pisał Jakub Seweryn ze Sport.pl.

Zobacz wideo Anglia marnuje swój potencjał! Latające kufle, awantury

Była tenisistka wskazała największy problem Świątek. "Dało się odczuć"

Błyskawicznie na naszą zawodniczkę spadła spora krytyka, gdyż zakończyła imponującą passę 21 zwycięstw z rzędu. - To brzmi jak żart, nikt nie mógł się tego spodziewać. Powiedziałbym wręcz, że to jakieś nieporozumienie. To przeczyło wszelkiej logice - przekazał trener Wiktor Janczuk. Dodał jednak, że w tym meczu kluczową rolę odegrały nerwy.

Tak samo uważa była tenisistka Tatiana Golovin. - Dało się odczuć, że Świątek była spięta. Putincewa niespodziewanie wzbudziła w niej wątpliwości. Po raz kolejny mam wrażenie, że Polka traci kontrolę nad meczem, kiedy sytuacja robi się skomplikowana. Nie jest wówczas w stanie otrząsnąć się z emocji, co było widać po wyborach, które podejmowała - oznajmiła w rozmowie z beIN Sports.

Golovin nie ma wątpliwości, że Polka "zawiodła psychicznie", a porażka z Kazaszką przypomina tą z Jeliną Switoliną sprzed roku. Była rosyjska gwiazda Nadieżda Pietrowa potwierdziła tylko, że trawiasta powierzchnia nie służy naszej zawodniczce. - Na glinie dominuje. Obserwowałam ją i po prostu nie ma sobie równych. Nikt nie czuje się na ziemi tak jak ona. Ale tutaj jej słabość udowodniła Putincewa - stwierdziła.I co do tego wątpliwości nie ma też inna była zawodniczka Jekaterina Byczkowa.

Liderka światowego rankingu szybko wskazała główny powód porażki. - Mój bak sięgania granic możliwości nagle był pusty. Wiem, co zrobiłam źle po Roland Garros. Nie odpoczęłam odpowiednio. Nie zamierzam więcej popełnić tego błędu - wyjaśniła. Teraz będzie mogła sobie pozwolić na regenerację, a już pod koniec lipca rozpocznie walkę o złoty medal na IO w Paryżu.

Więcej o: