Aryna Sabalenka (3. WTA) pod nieobecność Igi Świątek była jedną z głównych faworytek do zwycięstwa w turnieju WTA 500 w Berlinie. W sobotę zmierzyła się w ćwierćfinale tej imprezy z Rosjanką Anną Kalinską (24. WTA). Panie spędziły na korcie zaledwie 33 minuty, po czym Sabalenka poddała spotkanie i pożegnała się z marzeniami o tytule.
Od początku Białorusinka miała mnóstwo problemów. Już w trzecim gemie dała się przełamać. Po chwili miała okazję odpowiedzieć tym samym, ale nie wykorzystała czterech breakpointów i jej rywalka wyszła na 3:1. Kalinska poszła za ciosem i ponownie wygrała przy serwisie Sabalenki. Wtedy 26-latka zeszła na ławeczkę i w wymowny sposób chwyciła się za bark.
Tenisistka przez jakiś czas sama go sobie masowała i próbowała rozruszać, po czym poprosiła o przerwę medyczną. Pomocy udzieliła jej fizjoterapeutka i po kilku minutach można było wznowić grę. Niestety problem okazał się zbyt poważny. Gdy zawodniczka z Mińska przegrała kolejnego gema i na tablicy wyników było już 1:5, postanowiła przerwać mecz, pożegnała się z rywalką i zeszła z kortu.
W tej sytuacji do półfinału awansowała Kalinska, która zmierzy się teraz z Wiktorią Azarenką (19. WTA). Druga z Białorusinek awans wywalczyła w podobnych okolicznościach. W piątek po 20 minutach skreczowała jej przeciwniczka Jelena Rybakina (4. WTA), która również typowana była wśród głównych faworytek do zwycięstwa. Oficjalny profil WTA poinformował później, że Kazaszka zrezygnowała z kontynuowania spotkania z powodu dużego bólu brzucha.
Dla Sabalenki to zły prognostyk przed zbliżającym się Wimbledonem, który rusza na początku lipca. Białorusinka z problemami zdrowotnymi mierzyła się już w trakcie Rolanda Garrosa. Wówczas odpadła w półfinale po porażce z Mirrą Andriejewą (23. WTA). Po meczu ujawniła, że męczyła ją grypa żołądkowa.