Thriller w meczu Hurkacza. Kapitalny tie-break zdecydował!

Hubert Hurkacz ze zwycięstwem na start sezonu na trawie! Polak pokonał Flavio Cobolliego w I rundzie WTA 500 w Halle, choć nie był to udany pojedynek w jego wykonaniu. Dobrze spisywał się w polu serwisowym, ale zdecydowanie więcej błędów popełniał w bezpośredniej rywalizacji. Z tego korzystał rywal, który nie pozwalał 27-latkowi na zbudowanie bezpiecznej przewagi. W decydujących momentach to jednak nasz rodak utrzymał nerwy na wodzy.

Hubert Hurkacz pokazał się z dość dobrej strony na kortach ziemnych i wygrał turniej w Estoril. Dobrze zaprezentował się też w Rzymie i w Roland Garros. We Francji dotarł do 1/8 finału, gdzie ostatecznie uległ Grigorowi Dimitrowowi. Była to już szósta porażka przeciwko Bułgarowi w karierze. W poniedziałek Polak zmienił nawierzchnię i rozpoczął rywalizację na trawie. Wystąpił w I rundzie turnieju w Halle, gdzie jest rozstawiony z numerem piątym. Nie miał zbyt wielu punktów do obrony za poprzedni rok. Wówczas już w drugim meczu uległ Tallonowi Griekspoorowi.

Zobacz wideo Courteney Cox zagrała w tenisa z Igą Świątek

Hubert Hurkacz wytrzymał wojnę nerwów w pierwszym secie. Do czterech razy sztuka

W poniedziałek rywalem Hurkacza był Flavio Cobolli. Choć było to pierwsze bezpośrednie spotkanie tych tenisistów w historii, to nie ulegało wątpliwości, że to właśnie Polak będzie faworytem do zwycięstwa. Panów dzieliło 40 miejsc w rankingu ATP.

Początek meczu był bardzo wyrównany. Każdy z zawodników pewnie utrzymywał własne podanie. Szczególnie Hurkacz imponował i raz po raz posyłał asy. W końcu udało mu się też zagrać nieco skuteczniej przy serwisie rywala. Miało to miejsce w szóstym gemie. Wówczas przełamał Włocha, wykorzystując trzeciego break pointa. 

Jego radość nie trwała jednak długo. Już chwilę później przeciwnik się odgryzł. I na tablicy wyników znów był remis. Polak popełniał sporo błędów i to dość prostych, z czego korzystał rywal. Mimo że Hurkacz wykazywał większą inicjatywę, to nie był w stanie postawić kropki nad "i". Tak było w 10. i 12. gemie.

Miał aż trzy break pointy, a zarazem piłki setowe, ale żadnej z nich nie wykorzystał. Do czasu. Za czwartą próbą udało mu się dopiąć swego. Dzięki temu przełamał rywala i jednocześnie wygrał partię 7:5. Nie pozwolił więc Włochowi doprowadzić do tie-breaka.

- Ostatnie zagrania to był już wielki Hurkacz. (...) Mecz jak na razie bez rytmu, szarpany, dużo więcej niewymuszonych błędów niż kończących zagrań - mówił jeden z komentatorów Polsatu Sport.

W drugim secie tie-breaka Hurkacz już nie uniknął

Drugi set znów zaczął się od wyrównanej gry. Polak ponownie imponował serwisem, ale popełnił też kilka podwójnych błędów. Żaden z zawodników nie miał jednak ani jednego break pointa. I wydawało się, że tym razem dojdzie do tie-breaka.

Znów do takiego scenariusza nie chciał dopuścić nasz rodak. W 12. gemie wywalczył pierwszego break pointa, a zarazem piłkę meczową. Tej szansy nie wykorzystał. Drugiej także nie. Ostatecznie rywal wyszedł z opresji i o losach seta zadecydował tie-break. W nim już Polak był zdecydowanie bardziej skuteczny i wygrał go 7-2, a także i mecz 2:0. 

Hubert Hurkacz - Flavio Cobolli 7:5, 7:6(2)

Tym samym to Hurkacz awansował do 1/8 finału turnieju. Na tym etapie rywalizacji jego przeciwnikiem będzie zwycięzca starcia Joao Fonseca - James Duckworth. Polak obronił już punkty za poprzedni sezon. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.