Ogromna sensacja na starcie turnieju. Pogromczyni Świątek wyrzucona

Sensacja w WTA 250 w Birmingham stała się faktem! Już w I rundzie z rywalizacją pożegnała się turniejowa "jedynka". Mowa o Jelenie Ostapenko. Łotyszka nie była w stanie przeciwstawić się silniejszej tego dnia Elisabetcie Cocciaretto. Popełniała sporo błędów w polu serwisowym i notowała wahania formy. Była nieprecyzyjna i dość nerwowa, co z łatwością wykorzystała Włoszka, triumfując już w dwóch setach.

Jelena Ostapenko (13. WTA) bardzo dobrze rozpoczęła sezon, bo wygrała dwa turnieje - w Adelajdzie i Linzu. Tyle tylko, że później wpadła w kryzys. Ten rozpoczął się w połowie lutego i trwa do dziś. Na Roland Garros odpadła już w II rundzie, dość niespodziewanie ulegając Clarze Tauson (1:2). Na przełamanie liczyła w Birmingham, a więc pierwszym turnieju rozgrywanym na trawie w tym roku. Tyle tylko, że i tam rozczarowała. I to już na start imprezy.

Zobacz wideo Tłumy kibiców z Polski na Euro 2024. Oj gardła będą zdarte!

Zła passa Jeleny Ostapenko trwa. Łotyszka wyrzucona z Birmingham już w I rundzie. Sensacja

Łotyszka była turniejową "jedynką". Nic więc dziwnego, że była także faworytką do wygrania całego eventu. W pierwszym meczu jej rywalką była Elisabetta Cocciaretto, a więc 44. rakieta świata. Było to pierwsze bezpośrednie spotkanie tych tenisistek w historii i zaczęło się koszmarnie dla Ostapenko.

Już w pierwszym gemie została przełamana. W kolejnym także miała problemy z utrzymaniem podania, ale obroniła dwa break pointy i wyszła z tarapatów. Chwilę później wydawało się, że wraca na właściwe tory. Doprowadziła bowiem do przełamania powrotnego i na tablicy wyników pojawił się remis 2:2. Co więcej, zaczęła naciskać Włoszkę. Była bliska odebrania kolejnego serwisu rywalce, ale tym razem ta sztuka jej się nie udała.

Jak mówi stare porzekadło "niewykorzystane okazje lubią się mścić". I boleśnie na własnej skórze przekonała się o tym właśnie Ostapenko. Kolejne trzy gemy to aż dwa przełamania na korzyść Cocciaretto. Włoszka popełniała mniej błędów, była bardziej precyzyjna i skuteczna, co przełożyło się na jej triumf 6:3.

W drugiej partii gra była o wiele bardziej wyrównana. Łotyszka nie zamierzała odpuszczać, ale w szóstym gemie straciła podanie. Dzięki temu rywalka prowadziła już 4:2, a po chwili 5:2, choć sama musiała bronić aż czterech break pointów. 

To ewidentnie dodało jej pewności siebie. W kolejnym gemie miała aż trzy okazje, by przełamać Ostapenko i jednocześnie zamknąć spotkanie, ale to jej się nie udało. Swego dopięła w gemie numer dziewięć, choć dopiero za siódmą piłką meczową. Tym samym Łotyszka dość sensacyjne pożegnała się z turniejem w Birmingham. Zła passa trwa nadal. Zawodziła przede wszystkim w polu serwisowym. Choć zdobyła pięć asów, to popełniła aż dziewięć podwójnych błędów. 

Jelena Ostapenko - Elisabetta Cocciaretto 3:6, 3:6. 

Mimo wszystko Ostapenko nie można skreślać w kolejnych turniejach. Boleśnie o tym w przeszłości przekonywała się m.in. Iga Świątek. Polka mierzyła się z tą rywalką aż czterokrotnie i nigdy nie wyszła z pojedynku zwycięsko. 

Czy Jelena Ostapenko wygra jeszcze jakiś turniej w 2024 roku?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.