Dwa sety w meczu Fręch z obrończynią tytułu. Popisowe zakończenie

Obrończyni tytułu zbyt silna dla Magdaleny Fręch. Polska tenisistka awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA 250 w Nottingham, czym wyrównała wynik sprzed roku, ale w nim lepsza okazała się reprezentantka gospodarzy Katie Boutler. Brytyjka wygrała 6:2, 6:4, choć w drugim secie Polka prowadziła z przełamaniem.

Ubiegłoroczny okres gry na kortach trawiastych był dla Magdaleny Fręch (52. WTA) bardzo udany. Polska tenisistka docierała do ćwierćfinałów turniejów rangi WTA 250 w Nottingham i Birmingham. Właśnie od tej pierwszej lokacji zaczęła także grę w tym roku. Do 1/4 finału, co oznacza obronę punktów sprzed dwunastu miesięcy, awansowała po pokonaniu Nao Hibino oraz Tatjanę Marię. Zwłaszcza to drugie zwycięstwo było wartościowe, albowiem odniesione po przegranym pierwszym secie.

Zobacz wideo Tak Polacy chcą grać na Euro. "My to potrafimy"

Magdalena Fręch walczyła z obrończynią tytułu i deszczem

W ćwierćfinale 26-letnią Łodziankę czekało bardzo trudne zadanie. Po drugiej stronie siatki stanęła rozstawiona z trójką Brytyjka Katie Boutler (30. WTA). To obrończyni tytułu sprzed roku, która na kortach trawiastych czuje się doskonale. To było widać o początku starcia. 30. zawodniczka świata już w pierwszym gemie miała dwa break pointy. Polka zdołała wyjść z opresji, ale i tak to rywalka cały czas dominowała i kontrolowała wydarzenia na korcie. Zdołała przełamać w piątym gemie. Niedługo później nad kortami w Nottingham spadł deszcz.

Przerwa od gry okazała się dość długa - blisko trzygodzinna - ale aura w końcu odpuściła. Boutler kontynuowała dobrą grę i wygrała pierwszego seta 6:2. Na początku drugiej partii zaciął się serwis Brytyjki. Zaczęła popełniać liczne podwójne błędy. Dwa w jednym gemie dały Magdalenie Fręch przełamanie. Polka niespodziewanie stanęła przed szansą wyjścia na 3:0, ale mimo prezentów ze strony rywalki - m.in. zepsuty drive-wolej - doszło do ponownego breaka po długiej grze na przewagę. 

Magdalena Fręch mogła żałować niewykorzystanej szansy, zwłaszcza że po tym pogubiła się na korcie. Rywalka returnowała słabo, w środek kortu, ale Polka popełniła dwa proste błędy forehandowe, co sprawiło, że wynik z 2:0 błyskawicznie zrobił się 2:3 z przełamaniem na korzyść Brytyjki.

Sytuacja robiła się trudna, ale w ósmym gemie Łodzianka wywalczyła prowadzenie 40:15 - dwa break pointy. Irytowała się Boulter, albowiem piłka o ostatnie źdźbła trawy zahaczyła o linie po jednym z zagrań rywalki. Brytyjka wzięła sprawy w swoje ręce - wygrywające podanie, a potem akcja serwis+forehand. Wyszła na 5:3. Obrończyni tytułu w popisowy sposób zakończyła ten mecz wynikiem 6:2, 6:4 i awansowała do półfinału. Na wyłonienie rywalki będzie musiała jeszcze poczekać. Będzie to Francesca Jones lub Emma Raducanu. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.