Iga Świątek w ostatnich tygodniach nabrała niesamowitego rozpędu. Po porażce w półfinale w Stuttgarcie wygrała turnieje w Madrycie oraz Rzymie. A potem potwierdziła dominację na kortach Roland Garros, gdzie zdobyła trzeci z rzędu, a czwarty w całej karierze tytuł wielkoszlemowy.
Polka od początku roku jest w znakomitej dyspozycji. W lutym wygrała turniej w Dosze, a w marcu w Indian Wells, oba o randze WTA 1000. Jest jedyną zawodniczką w tourze, która w tym okresie sięgnęła po pięć tytułów.
Te wyniki mają przełożenie na ranking WTA Race, obejmujący wyłącznie wyniki z bieżącego sezonu. Do tej pory Świątek zdobyła aż 7335 punktów i o niemal 3 tys. punktów wyprzedza drugą Arynę Sabalenkę. Poza nimi dwiema wyłącznie Jelena Rybakina przekroczyła próg 4 tys. punktów. I niewiele brakuje jej do tego, aby zapewnić sobie awans do WTA Finals - według stanu na 11 czerwca próg kwalifikacji wynosi 7485 pkt.
Aby pokazać skalę osiągnięcia 23-latki, wystarczy powiedzieć, że w zeszłym roku jej cały dorobek w rankingu WTA Race wyniósł 7795 pkt. Jest zatem na bardzo dobrej drodze do tego, aby przebić tamten rezultat. A być może pokusi się o pobicie własnego wyczynu sprzed dwóch lat, gdy kończyła sezon z dorobkiem 10 335 pkt w WTA Race.
W WTA Finals wystąpi osiem najlepszych singlistek sezonu. Turniej zostanie rozegrany w dniach 2-9 listopada w Rijadzie.