Sprawa z oskarżeniem o przemoc domową ciągnęła się za niemieckim tenisistą od przeszło czterech lat. Jego była partnerka, matka jego dziecka Brenda Patea wniosła sprawę już w 2020 roku. Zarzucała mu, że podczas jednej z kłótni zaczął ją dusić. Niedługo później inna była dziewczyna Zvereva, Olga Szarypowa, opowiedziała w mediach społecznościowych, że Niemiec i wobec niej stosował przemoc. Duszenie, uderzanie głową o ścianę, wykręcanie rąk. Ona jednak nikomu tego nie zgłaszała.
Niemiecki wymiar sprawiedliwości bardzo długo zbierał dowody w tej sprawie. Tenisista nie przyznawał się do winy, a media nie miały dostępu do przebiegu. W pewnym momencie sąd nałożył na Zvereva grzywnę w wysokości ponad 450 tysięcy euro, ale ten się odwołał, przez co sprawę przejął sąd drugiej instancji. Jednak nie na długo.
Okazało się bowiem, że Niemiec dogadał się ze swoją byłą partnerką pozasądowo. Według niemieckich mediów, tenisista nadal do winy się nie przyznał i nie zostanie mu już ona udowodniona. Jedyne co musi zrobić, to zapłacić 200 000 euro w zamian za zamknięcie sprawy.
Do całej sytuacji odnieśli się dziennikarze na konferencji prasowej z udziałem Niemca po jego wygranym półfinale Roland Garros z Norwegiem Casperem Ruudem. Zverev po usłyszeniu pytań delikatnie się zagotował i w krótkich słowach zamknął temat. - Zamknięcie sprawy oznacza niewinność. Nie zamkną sprawy, jeżeli jesteś winny. Nie wiem, jak wy to rozumiecie, ale ja jestem niewinny. Życie toczy się dalej. Nigdy więcej nie chcę słyszeć żadnych pytań związanych z tym tematem. To się tyczy wszystkich - stanowczo stwierdził Niemiec.
Przed Zverevem teraz niedzielny finał Rolanda Garrosa. Zmierzy się w nim z Hiszpanem Carlosem Alcarazem, który wyeliminował nowego lidera światowego rankingu, Włocha Jannika Sinnera. Ten mecz już w niedzielę 9 czerwca o 15:00.