Polska zaprzepaściła szansę na wielki turniej tenisowy. Wszystko przez aferę

Kraków otrzymał propozycję organizacji trzech edycji Billie Jean King Cup, począwszy od roku 2025. Na razie przed władzami miasta są rozmowy z ministerstwem sportu i Sławomirem Nitrasem. Okazuje się jednak, że Polska mogła zapewnić sobie organizację tego turnieju już w 2022 r. Wtedy plan legł w gruzach przez "głośną aferę", o której w jednym z wywiadów mówi Dariusz Łukaszewski, prezes Polskiego Związku Tenisowego.
0Turniej BNP Paribas Poland Open 2022 w Warszawie
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

W latach 2021-2023 w Polsce odbył się turniej rangi WTA 250. W 2021 r. gospodarzem była Gdynia (tam w singlu wygrała Maryna Zanewska z Belgii), a dwie kolejne edycje organizowała już Warszawa - w 2022 r. triumfowała Francuzka Caroline Garcia, natomiast w 2023 r. Iga Świątek, pokonując 6:0, 6:1 Niemkę Laurę Siegemund. W 2024 r. takiego turnieju nie będzie, o czym organizatorzy poinformowali kibiców jeszcze w listopadzie zeszłego roku.

Zobacz wideo Skarga na dziennikarza Polsatu

Niewykluczone, że wkrótce jedno z polskich miast zorganizuje turniej tenisowy. Chodzi o Billie Jean King Cup, gdzie w tym roku Polska zagra w turnieju finałowym. - Wpłynęła do nas propozycja z Londynu, by zorganizować finały Billie Jean King Cup, z kontraktem na trzy lata, począwszy od roku 2025. To duże i kosztowne przedsięwzięcie - mówił Janusz Kozioł, pełnomocnik prezydenta miasta ds. kultury fizycznej w rozmowie z "Gazetą Krakowską".

Władze miasta szacują, że na trzyletni budżet imprezy potrzeba około 10-12 mln euro. Ministerstwo sportu zazwyczaj pokrywa nie więcej, niż 50 proc. planowanego budżetu. - Na pierwszy rzut oka wygląda to super atrakcyjnie, ale samo miasto by się tego zadania nie podjęło, bo to dla Krakowa zbyt duży wydatek. Natomiast uważam, że finansując turniej wspólnymi siłami z ministerstwem sportu i sponsorami, gra jest warta świeczki - dodał Kozioł.

Polska mogła zorganizować turniej Billie Jean King Cup. Ale pojawiła się afera ze Skrzypczyńskim

Dariusz Łukaszewski, prezes Polskiego Związku Tenisowego udzielił wywiadu "Przeglądowi Sportowemu Onet", w którym zdradził, że turniej Billie Jean King Cup mógł zostać zorganizowany w Polsce już w 2022 r. - Złożyliśmy pismo do Międzynarodowej Federacji Tenisa (ITF) wspólnie z czeskim związkiem o możliwość organizacji finałów BJKC w latach 2023-2024. ITF bardzo ucieszyła się z takiego pomysłu i przychyliła się do naszej propozycji. Gdy ITF wyraziło zainteresowanie, naszym celem była organizacja turnieju w Gliwicach i Ostrawie. Oba miasta dzieli 40 minut drogi. To dobra organizacja i dwie dobre hale - powiedział.

Ostatecznie nie doszło do przyznania organizacji turnieju Polsce i Czechom ze względu na "głośną aferę". - Dostaliśmy pozytywne informacje, ale najpierw musieliśmy porozmawiać z ministerstwem sportu. Wtedy doszło do głośnej afery, o której wolałbym nie mówić. Nie mogliśmy otrzymać żadnych gwarancji ze strony rządu, a ja, jako nowy prezes, podczas wizyty prezesa Haggerty'ego w Polsce w styczniu 2023 r. przeprosiłem jego oraz czeską stronę. Wtedy się wycofaliśmy. Na ostatniej prostej ITF postawiło na Sewillę - dodaje Łukaszewski.

Tą głośną aferą jest sprawa Mirosława Skrzypczyńskiego, który przestał być prezesem PZT pod koniec 2022 r. Wówczas Onet ujawnił, że Skrzypczyński znęcał się fizycznie i psychicznie nad rodziną, a jako trener stosował przemoc fizyczną i seksualną. - Za zamkniętymi drzwiami dotykał mnie po miejscach intymnych... po piersiach, pośladkach. On napastował mnie seksualnie co najmniej kilkanaście razy w ciągu trzech lat, gdy przebywałam w klubie Energetyk Gryfino - oświadczyła posłanka Lewicy Katarzyna Kotula, która na początku lat 90. była zawodniczką klubu Energetyk Gryfino.

Czy Kraków będzie organizatorem BJKC? Prezes PZT: Może nie dostać praw

Łukaszewski odniósł się też w wywiadzie do tego, że Kraków może zostać organizatorem Billie Jean King Cup od 2025 r. Jego zdaniem nie jest to pewne, że propozycja Krakowa okaże się najlepsza.

- Kraków jest zainteresowany, ale może nie dostać praw organizacji, bo ktoś może wystosować lepszą ofertę. W finałach wystąpi 12 reprezentacji, one potrzebują hotelu dla swojej licznej ekipy, w tym lekarza i masażystów. Ten koszt poza samą halą jest przeogromny. Trudno, żeby hotel robił to dla własnej promocji. Można zakładać, że jeśli nie ma 10 mln zł w rocznym budżecie, to nie ma co się starać. Oczywiście sam pomysł jest bardzo dobry i warto się o to postarać - podsumował.

Więcej o: