W latach 2021-2023 w Polsce odbył się turniej rangi WTA 250. W 2021 r. gospodarzem była Gdynia (tam w singlu wygrała Maryna Zanewska z Belgii), a dwie kolejne edycje organizowała już Warszawa - w 2022 r. triumfowała Francuzka Caroline Garcia, natomiast w 2023 r. Iga Świątek, pokonując 6:0, 6:1 Niemkę Laurę Siegemund. W 2024 r. takiego turnieju nie będzie, o czym organizatorzy poinformowali kibiców jeszcze w listopadzie zeszłego roku.
Niewykluczone, że wkrótce jedno z polskich miast zorganizuje turniej tenisowy. Chodzi o Billie Jean King Cup, gdzie w tym roku Polska zagra w turnieju finałowym. - Wpłynęła do nas propozycja z Londynu, by zorganizować finały Billie Jean King Cup, z kontraktem na trzy lata, począwszy od roku 2025. To duże i kosztowne przedsięwzięcie - mówił Janusz Kozioł, pełnomocnik prezydenta miasta ds. kultury fizycznej w rozmowie z "Gazetą Krakowską".
Władze miasta szacują, że na trzyletni budżet imprezy potrzeba około 10-12 mln euro. Ministerstwo sportu zazwyczaj pokrywa nie więcej, niż 50 proc. planowanego budżetu. - Na pierwszy rzut oka wygląda to super atrakcyjnie, ale samo miasto by się tego zadania nie podjęło, bo to dla Krakowa zbyt duży wydatek. Natomiast uważam, że finansując turniej wspólnymi siłami z ministerstwem sportu i sponsorami, gra jest warta świeczki - dodał Kozioł.
Dariusz Łukaszewski, prezes Polskiego Związku Tenisowego udzielił wywiadu "Przeglądowi Sportowemu Onet", w którym zdradził, że turniej Billie Jean King Cup mógł zostać zorganizowany w Polsce już w 2022 r. - Złożyliśmy pismo do Międzynarodowej Federacji Tenisa (ITF) wspólnie z czeskim związkiem o możliwość organizacji finałów BJKC w latach 2023-2024. ITF bardzo ucieszyła się z takiego pomysłu i przychyliła się do naszej propozycji. Gdy ITF wyraziło zainteresowanie, naszym celem była organizacja turnieju w Gliwicach i Ostrawie. Oba miasta dzieli 40 minut drogi. To dobra organizacja i dwie dobre hale - powiedział.
Ostatecznie nie doszło do przyznania organizacji turnieju Polsce i Czechom ze względu na "głośną aferę". - Dostaliśmy pozytywne informacje, ale najpierw musieliśmy porozmawiać z ministerstwem sportu. Wtedy doszło do głośnej afery, o której wolałbym nie mówić. Nie mogliśmy otrzymać żadnych gwarancji ze strony rządu, a ja, jako nowy prezes, podczas wizyty prezesa Haggerty'ego w Polsce w styczniu 2023 r. przeprosiłem jego oraz czeską stronę. Wtedy się wycofaliśmy. Na ostatniej prostej ITF postawiło na Sewillę - dodaje Łukaszewski.
Tą głośną aferą jest sprawa Mirosława Skrzypczyńskiego, który przestał być prezesem PZT pod koniec 2022 r. Wówczas Onet ujawnił, że Skrzypczyński znęcał się fizycznie i psychicznie nad rodziną, a jako trener stosował przemoc fizyczną i seksualną. - Za zamkniętymi drzwiami dotykał mnie po miejscach intymnych... po piersiach, pośladkach. On napastował mnie seksualnie co najmniej kilkanaście razy w ciągu trzech lat, gdy przebywałam w klubie Energetyk Gryfino - oświadczyła posłanka Lewicy Katarzyna Kotula, która na początku lat 90. była zawodniczką klubu Energetyk Gryfino.
Łukaszewski odniósł się też w wywiadzie do tego, że Kraków może zostać organizatorem Billie Jean King Cup od 2025 r. Jego zdaniem nie jest to pewne, że propozycja Krakowa okaże się najlepsza.
- Kraków jest zainteresowany, ale może nie dostać praw organizacji, bo ktoś może wystosować lepszą ofertę. W finałach wystąpi 12 reprezentacji, one potrzebują hotelu dla swojej licznej ekipy, w tym lekarza i masażystów. Ten koszt poza samą halą jest przeogromny. Trudno, żeby hotel robił to dla własnej promocji. Można zakładać, że jeśli nie ma 10 mln zł w rocznym budżecie, to nie ma co się starać. Oczywiście sam pomysł jest bardzo dobry i warto się o to postarać - podsumował.