Hubert Hurkacz odpadł z turnieju Roland Garros w okolicznościach, jakich wcześniej nie przeżył. Niczym tenisowy skandalista wywołał dramę, o której mówi cały tenisowy świat. Czy mógł zmienić sędzię główną? Czy musiał mieć na to zgodę rywala, Grigora Dimitrowa? O szczegółach opowiada Sport.pl Gabriela Załoga, która sędziowała na turniejach wielkoszlemowych.
Hubert Hurkacz pożegnał się z turniejem w czwartej rundzie. Lepszy od niego okazał się Bułgar Grigor Dimitrow, zwyciężając 7:6, 6:4, 7:6. Po meczu większość dyskusji dotyczyła kontrowersyjnego zachowania Hurkacza. Mało kto spodziewał się po Polaku - odbieranym jako jeden z najspokojniejszych tenisistów w tourze - takiej awantury. Hiszpanie komentowali całe zamieszanie jako "surrealistyczne".
Zamieszanie podczas meczu Hurkacz. Chciał zmienić sędzię
W końcówce trzeciej partii, gdy Dimitrow doprowadził do stanu po pięć w gemach, Hurkacz nie chciał pogodzić się z jedną z decyzji sędzi głównej. Ta zeszła ze stołka i potwierdziła: "To był aut". Polak wściekł się, żądając nawet wezwania supervisora turnieju (czyli sędziego naczelnego), który odpowiada za przeprowadzenie imprezy zgodnie z przepisami. Gdy okazało się, że nic nie wskóra, krzyknął głośno, a po chwili w końcu zaczął przygotowywać się do własnego serwisu.
Podanie wygrał dość łatwo, obaj panowie schodzili na przerwę przy wyniku 6:5 dla Hurkacza. Wydawało się, że nasz tenisista zapomniał już o dyskusji z sędzią, ale nic bardziej mylnego. Niespodziewanie wstał z ławki i poszedł w kierunku rywala. Zapytał wtedy Bułgara, czy chciałby zmiany arbitra. Dimitrow nie rozumiał, o co chodzi, a ich rozmowie przysłuchiwała się sędzia główna.
Hurkacz wrócił na miejsce, a wówczas to przeciwnik podszedł do niego, by wyjaśnić sytuację. Chwilę porozmawiali, na końcu przybili sobie piątki, a do zmiany sędzi nie doszło. Czy w ogóle byłoby to możliwe? Jak patrzeć na całe zamieszanie z punktu widzenia przepisów? Zapytaliśmy o to Gabrielę Załogę, sędzię, która pracowała m.in. na turniejach Wielkiego Szlema.
Hurkacz szukał wsparcia u rywala. "To nie zawodnicy decydują"
- Zawodnicy mogą prosić o zmianę sędziego, takich sytuacji widziałam wiele, ale rzadko to się zdarza, bo musiałby to być mocno uzasadniony przypadek. Dyskusje dotyczące konkretnej decyzji to trochę za mało, żeby zmienić arbitra - tłumaczy ekspertka w rozmowie ze Sport.pl.
Hubert Hurkacz ewidentnie nie chciał sam wychodzić z inicjatywą zmiany arbiter i szukał poparcia u Grigora Dimitrowa. Czy obaj musieliby się zgodzić na taki krok, aby rzeczywiście doszło do zmiany? - To nie zawodnicy decydują o zmianie, a supervisor turnieju. Jeśli Hubert chciałby poprosić o zmianę sędziego, to mógłby prosić o wezwanie supervisora np. w przerwie między gemami. Wtedy jednak trzeba uzasadnić taką prośbę, bo bez tego można byłoby wzywać supervisora non stop - dodaje Gabriela Załoga.
Być może Hurkacz nie czuł się pewny argumentów, jakie miałyby stać za zmianą sędzi i stąd szukał wsparcia u przeciwnika, aby razem zażądać wezwania sędziego naczelnego na kort. Ostatecznie ani przed rozmową z Bułgarem, ani po niej nie poszedł do sędzi i nie wniósł o zaproszenie supervisora turnieju na obiekt, gdzie rozgrywali mecz 1/8 finału.
Polak poprosił o pojawienie się sędziego naczelnego chwilę wcześniej, przy zupełnie innej okazji. To wtedy, gdy nie zgadzał się z decyzją arbiter o aucie. A swoją drogą - jak pokazały telewizyjne powtórki - nie miał racji, bo popełnił błąd i wyrzucił piłkę za końcową linię.
Dlaczego w tamtej sytuacji supervisor nie zjawił się na korcie? - Pamiętajmy, że nie może zostać wezwany do dyskusji o fakcie typu: czy piłka była dobra, czy nie, czy sędzia główny źle odczytał ślad itp. Supervisora można zaprosić na kort w sprawie interpretacji przepisów - na przykład czy sędzia miał prawo odmówić tenisiście sprawdzenia śladu itp. Z tego co wiemy, Hubert nie poprosił supervisora, żeby dyskutować z nim o jakimś przepisie, który jego zdaniem sędzia źle zinterpretowała - wskazuje nasza rozmówczyni.
Na pomeczowej konferencji prasowej polski tenisista był pytany o swoje zachowanie. Jego odpowiedź była jednak bardzo enigmatyczna: "Zapytałem Grigora, czy chciałby zmienić sędzię, ale dodałem, że jeśli nie, to wszystko w porządku". Nie wyjaśnił, skąd w ogóle taki pomysł przyszedł mu do głowy.
Hurkacz jak Djoković? Szuka motywacji
Trzeba przyznać, że nasz zawodnik mocno zaskoczył swoim zachowaniem. Takiego ruchu można byłoby spodziewać się po największych awanturnikach męskiego tenisa, jak Nick Kyrgios, Holger Rune czy nawet Novak Djoković. Ale po Polaku? Ten słynie z ogłady, jest zupełnym przeciwieństwem skandalisty. Z drugiej strony Hurkaczowi od lat zarzucano, że na korcie pozostaje zbyt grzeczny i wycofany. Ci, którzy chcieli, by dołożył do swojej gry nieco kontrowersji i emocji, mogli w końcu poczuć się usatysfakcjonowani.
Wydaje się, że naszego tenisistę trochę poniosły emocje. Hurkacz kilka razy rzucał rakietą czy kłócił się z sędzią. Ale w przyszłości podobne zamieszania może przekuć w sukces. Novak Djoković od lat słynie z tego, że czerpie energię także z dyskusji z sędziami. Najlepszy dowód widzieliśmy kilka dni temu w Paryżu, gdy w trakcie jednego ze spotkań z Lorenzo Musettim spierał się z arbitrem o czyszczenie kortu. Zrobił to po przegranym drugim secie, dwa kolejne wygrał, jak i całe spotkanie.