Iga Świątek tak ekspresowo uporała się z Anastazją Potapową w 1/8 finału Roland Garros, że nawet trudno zaliczyć to jako pełną lekcję tenisa. Rosjanka nie jest pierwszą rywalką, którą Polka pokonała na zawodowych kortach 6:0, 6:0, ale z żadną z wcześniejszych liderka światowego rankingu nie obeszła się aż tak bezlitośnie. Drugi raz z rzędu w Paryżu zaś uczciła odpowiednio nietypowe święto.
Z przymrużeniem oka można zastanowić się, czy to miała być właściwie bardziej lekcja tenisa, czy jazdy na rowerze. Rowerem bowiem w tenisowym żargonie nazywa się wygraną bez straty gema. Anastazji Potapowej w meczu 1/8 finału Roland Garros do śmiechu jednak nie było - Iga Świątek zdeklasowała ją na korcie centralnym w Paryżu w zaledwie 40 minut.
Osiem lat, które wiele zmieniło. Ta dziesiątka pokazuje, jak Świątek była bezlitosna
Będące rówieśniczkami Polka i Rosjanka w niedzielę po raz pierwszy zmierzyły się w profesjonalnym tourze, ale to nie znaczy, że był to ich jedyny oficjalny pojedynek w karierze. Taki odbył się też osiem lat temu, również na kortach Roland Garros. W ćwierćfinale juniorskiej rywalizacji na paryskiej "mączce" górą była Potapowa - 4:6, 6:3, 6:0. Wcześniej razem przechodziły przez poszczególne szczeble młodzieżowej rywalizacji, ale od połowy 2016 roku już tylko się mijały na turniejach. Aż do teraz, kiedy liderka rankingu WTA wysłała 41. rakiecie świata mocną w przekazie wiadomość dotyczącą tego, która z nich obecnie może uchodzić za królową kortów ziemnych.
Raczej nikt obserwujący międzynarodową rywalizację tenisową nie miał co do tego wątpliwości jeszcze przed niedzielnym spotkaniem. Świątek wygrała dziewięć turniejów na tej nawierzchni (w sumie ma 21 tytułów), w tym trzykrotnie triumfowała w Roland Garros, a obecnie jest główną faworytką tej imprezy. Potapowa ma na koncie dwa tytuły w imprezach WTA, w tym jeden na "mączce". Ale warto pamiętać, że impreza w Stambule, którą wygrała w 2022 roku, miała rangę 250 i nie było tam zawodniczek ze ścisłej czołówki.
Ogółem Rosjanka lepiej radzi sobie na szybszych kortach, a w Wielkim Szlemie sukcesy na razie ma tylko jako juniorka (triumfatorka Wimbledonu 2016). W dorosłej rywalizacji dopiero teraz pierwszy raz przeszła trzecią rundę. Była obecnie w Paryżu jedną z ośmiu tenisistek debiutujących w drugim tygodniu tej prestiżowej rywalizacji. Za sprawą Polki jej ewentualne marzenia o podboju stolicy Francji szybko jednak prysły.
W Paryżu było w niedzielę chłodno i wszyscy na trybunach siedzieli w bluzach lub kurtkach. Świątek zadbała, by nie marzli niepotrzebnie. Po 6 minutach prowadziła już 2:0, po kolejnych 10 - 5:0, a gdy na zegarze wyświetlało się 19 minut, to schodziła już na przerwę po wygraniu pierwszej partii. Dopięcie swego w całym meczu zajęło jej tylko dodatkowe 21 minut. To był mecz do bólu jednostronny. W secie otwarcia oddała rywalce sześć punktów, w drugim - cztery.
Rosjanka w pewnym momencie zaczęła wydawać z siebie coraz głośniejsze odgłosy podczas wymian, jakby pokazując, że robi wszystko, co w jej mocy, by postawić się Polce. Ale była całkowicie bezbronna. Pierwszą partię zakończyła podwójnym błędem i w przerwie eksperci wspominali, że musi znaleźć plan B na pojedynek z wielką faworytkę. Nie udało jej się to kompletnie. Nie tylko rywalka była jej problemem, ale, też własna gra.
Iga Świątek znów nawiązała do nietypowego święta
Potapowa zwróciła na siebie ostatnio uwagę za sprawą wyjścia z wielkich opałów w poprzedniej rundzie. Wyeliminowała Chinkę Xinyu Wang, pokonując ją w trzysetowym i niemal trzygodzinnym maratonie. W pierwszym secie przegrywała 0:5, by ostatecznie zwyciężyć 7:5. Z Azjatką mogłaby sobie podać rękę, bo to właśnie Wang jako ostatnia aż do teraz została odesłana na tenisowym "rowerze" przez Świątek. Zdarzyło się to w trzeciej rundzie Roland Garros, 3 czerwca ubiegłego roku - dokładnie wtedy, gdy obchodzony jest Światowy Dzień Roweru. Teraz Rosjanka przeżyła to samo w przededniu owego nietypowego święta.
Chinka, mimo że wynik był taki sam, to nie została aż tak brutalnie odprawiona jak Potapowa - tamten pojedynek trwał 51 minut. Od momentu wejścia do zawodowego tenisa (2019 rok) Polka rozegrała pięć meczów wygranych 6:0, 6:0 i ten niedzielny był najkrótszym z nich. Dotychczas najszybciej odprawiła w ten sposób Karolinę Pliskovą. W finale turnieju w Rzymie 2021 pokonała Czeszkę w zaledwie 45 minut, wzbudzając duży podziw, a wśród rywalek też trochę strach.
Mecze wygrane przez Igę Świątek 6:0, 6:0 od wejścia do zawodowego touru (2019):
- 2021 - Karolina Pliskova, finał w Rzymie, 45 minut
- 2022 - Andreea Pisacaru, mecz Polska - Rumunia w Pucharze Billie Jean King, 52 minuty
- 2023 - Anastazja Pawliuczenkowa, 2. runda w Rzymie, 68 minut
- 2023 - Xinju Wang, 3. runda Roland Garros, 51 minut
- 2024 - Anastazja Potapowa, 1/8 finału Roland Garros, 40 minut
Jak podano na stronie WTA, Świątek jest trzecią tenisistką w Open Erze (od 1968 r), która w dwóch kolejnych edycjach paryskiej imprezy popisała się "rowerem". W latach 1992-93 dokonała tego Gabriela Sabatini, a w przedziale 1993-94 Mary Pierce.
Choć 23-letnia Polka ma na koncie w zawodowym tourze pięć wygranych 6:0, 6:0, to nie są one wszystkie jednocześnie jej pięcioma najszybszymi wygranymi meczami. Trzecie miejsce zajmują ex aequo pojedynek ze Słowenką Kają Juvan i z Serbką Ivaną Jorović. W trzeciej rundzie ubiegłorocznego US Open Świątek pokonała swoją przyjaciółkę Juvan 6:0, 6:1 w 50 minut. Tyle samo zajęło jej wygranie w takim samym wymiarze meczu 1. rundy US Open 2019 z Jorović.
Najszybciej wygrane pełne mecze Igi Świątek w zawodowym tourze (od 2019):
- 2024 - Anastazja Potapowa, 6:0, 6:0, 1/8 finału Roland Garros, 40 minut
- 2021 - Karolina Pliskova, 6:0, 6:0, finał w Rzymie, 45 minut
- 2023 - Kaja Juvan, 6:0, 6:1, 3. runda US Open, 50 minut
- 2019 - Ivana Jorović, 6:0, 6:1, 1. runda US Open, 50 minut
- 2023 - Xinju Wang, 6:0, 6:0, 3. runda Roland Garros, 51 minut
Świątek też zna już smak boleśnie szybkiej porażki i również za sprawą Roland Garros. Trzy lata temu, po 45-minutowej lekcji do Rumunki Simony Halep, zeszła z kortu z wynikiem 1:6, 0:6. I choć jej błyskawiczne zwycięstwo nad Potapową robi duże wrażenie, to nie jest najszybszym w paryskiej imprezie. Rekord należy do legendarnej Steffi Graf, która finał z 1988 roku z Nataszą Zwieriewą wygrała bez straty gema w zaledwie 34 minuty (do tego wliczono dwie minuty przerwy spowodowanej deszczem).