- Mam nadzieję, że w następnym roku zrobią tu hotel. Byłoby łatwiej - śmiał się Hubert Hurkacz po swoim trzecim zwycięstwie na Roland Garros w trzecim meczu-maratonie przerywanym przez deszcz. Nasz zwykle małomówny tenisista dał popis na konferencji prasowej. Hurkacz jest w świetnym humorze po awansie do czwartej rundy Roland Garros.
Hubert Hurkacz pokonał Denisa Shapovalova 6:3, 7:6, 4:6, 6:1 w trzeciej rundzie Roland Garros. To wyrównanie jego najlepszego wyniku w historii występów we French Open (do czwartej rundy doszedł w 2022 roku).
Mecz z Shapovalovem ósmy tenisista świata rozgrywał w dwa dni na dwóch różnych kortach. To wygląda trochę tak, jakby organizatorzy i pogoda z każdą rundą podnosili Hubertowi poprzeczkę.
Już w pierwszej rundzie Hurkacz grał mecz przerwany przez deszcz. Ale tamta pięciosetówka z Japończykiem Shintaro Mochizukim to było nic w porównaniu z maratonami, jakie Polaka czekały w następnych rundach.
Z Brandonem Nakashimą Hurkacz wygrał w czterech setach rozciągniętych na ponad 30 godzin. Z Denisem Shapovalovem też grał przez dwa dni (w sumie od pierwszej do ostatniej piłki minęło 26 godzin). Dodatkowo, jak już zaznaczyliśmy, na dwóch kortach. Zaczął na trzecim największym obiekcie kompleksu Roland Garros, czyli na korcie Simonne-Mathieu. Dokończył na drugim co do wielkości Suzanne-Lenglen. Pod dachem, po raz pierwszy w tej edycji turnieju.
Hurkacz tylko zmieniał kanapy
Zapytany przez jednego z zagranicznych dziennikarzy o to, jak spędzał czas, gdy oczekiwał na możliwość grania, Hurkacz żartował. "Już dobrze nie pamiętam, ale leżałem na stole u fizjoterapeuty, siedziałem na jednej kanapie, siedziałem na drugiej kanapie, rozmawiałem z innymi zawodnikami, rozmawiałem z moim trenerem, a potem znowu siedziałem na kanapie". A na uwagę "Wiem, że jutro mógłbyś to zrobić znowu, ale tym razem masz chyba gwarancję gry pod dachem", Hurkacz wypalił ze śmiechem: "Właśnie tak im powiedziałem".
W polskojęzycznej części konferencji już poważnie Hurkacz tłumaczył, że nie czuje się poszkodowany tym, że żadnego z trzech pierwszych meczów organizatorzy Roland Garros nie wyznaczyli mu na zadaszonych, największych i najbardziej prestiżowych kortach. Choć prawda jest taka, że Hurkacz został tak potraktowany jako jedyny zawodnik ze światowego top 8. - Liczyłem, że skoro jestem wysoko rozstawiony, to deszcz nie będzie padał - śmiał się Hurkacz. - Cóż, dużo było spotkań do rozegrania, trochę Francuzów grało, więc ja grałem na trzecim największym korcie. On jest świetnym kortem, bardzo przyjemnym, ale - niestety - w deszczu się na nim nie da zagrać - dodawał już na serio.
Hurkacz przegrywa z nim aż 0:5. I chce z nim zagrać!
W niedzielę Hurkacz zmierzy się najpewniej z Grigorem Dimitrowem (prowadzi 2:0 w setach z Zizou Bergsem) znów na Suzanne Lenglen (nie wcześniej niż o godzinie 17, a realnie pewnie później, bo to będzie czwarty mecz na tym obiekcie).
Z Bułgarem Polak ma wyjątkowo niekorzystny bilans spotkań, aż 0:5. Ale to absolutnie nie usztywnia Hurkacza. - To świetny zawodnik, grałem z nim kilka spotkań, za każdym razem po walce on wygrywał. Cieszę się bardzo na ewentualną możliwość zagrania z nim, bo przełamywanie takich serii, tego, że wcześniej się nie pokonało tego rywala, jest czymś fajnym, motywującym. Po to się wychodzi na treningi, żeby takie mecze następnym razem wygrywać - przekonywał Hurkacz.
Wygląda na to, że nasz najlepszy tenisista jest gotowy na wychodzenie z różnych opresji. Sport.pl zapytało Hurkacza, co takiego robi, że kapitalnie reaguje na kłopoty. Bo w pierwszej rundzie przegrywał 1:2 w setach i wtedy kolejne wygrał 6:0, 6:3. A teraz, w meczu z Shapovalovem, wydawało się, że wpędził się w duże kłopoty, gdy prowadząc 6:3, 7:6, 3:1 i serwując przegrał partię 4:6. Ale kolejną wygrał 6:1 w 25 minut. Hubert przyznał, że w takich chwilach potrafi się pozytywnie zdenerwować i zmotywować. - Zazwyczaj gram lepiej pod presją, gdzie są cięższe wynikowo warunki. To mi dodaje energii i zazwyczaj wyzwala lepszą grę.