Nokaut w meczu Hurkacz - Shapovalov. 6:1 w czwartym secie i koniec

Hubert Hurkacz musiał dwa dni walczyć z Kanadyjczykiem Denisem Shapovalovem o awans do IV rundy Roland Garros. W sobotę Polak miał duże problemy, ale potem znokautował rywala.
Hubert Hurkacz
screen TV

Mecz Huberta Hurkacza (8. ATP) z 25-letnim Kanadyjczykiem Denisem Shapovalovem (118. ATP) rozpoczął się już w piątek o godz. 18. Po godzinie został przerwany ze względu na deszcz. Zawodnicy po godzinie przerwy wrócili do rywalizacji, ale grali zaledwie niecałe 60 minut. Ostatecznie organizatory poinformowali, że starcie to zostanie wznowione w sobotę. 

Zobacz wideo Robert Stockinger ćwiczył z małą Igą Świątek na korcie. Zdradza, z czym miała problem

Hurkacz wrócił do gry. Najpierw miał problemy, a potem nokaut

Zawodnicy tego dnia mieli wrócić na kort o godz. 13. Tak się niestety nie stało, bo znów w Paryżu padało i organizatorzy przesuwali godzinę wznowienia gry na kortach zewnętrznych. Wreszcie zdecydowano, że tenisiści wznowią mecz na innym korcie - na zakrytym dachem Suzanne-Lenglen. Tenisiści wrócili do gry o godz. 18.30 przy prowadzeniu Polaka 2:0 w setach 6:3, 7:6 (7:0). Wyszli na kort przy stanie 2:1 dla Hurkacza w trzeciej partii, równowadze i serwisie Kanadyjczyka.

Shapovalov był zatem w trudnej sytuacji, musiał od początku zachować koncentrację, by nie zostać przełamanym i być w niemal krytycznej sytuacji.

Kanadyjczyk wyszedł na kort jednak zdekoncentrowany. W dokończonym gemie, toczonym na przewagi, popełnił niewymuszony błąd i aż dwa podwójne błędy serwisowe i został przełamany. Hurkacz prowadził 3:1 i do zwycięstwa wystarczyłoby mu, by tylko wygrywać swoje gemy serwisowe.

Już pierwszy gem serwisowy Polaka okazał się jednak całkowitą katastrofą i pokazał, że Hurkacz też jest stremowany. Nie zdobył w nim nawet punktu i popełnił aż trzy niewymuszone błędy! To jednak nie był koniec jego nieszczęść, bo po chwili znów został przełamany i przegrywał 3:4. W ósmym gemie Polak miał dwie szanse na odrobienie strat, ale ich nie wykorzystał i rywal wygrał długiego gema na przewagi. Chwilę później doprowadził do czwartego seta.

W nim kluczowy fragment był w drugim gemie przy stanie 30:30. Wtedy serwujący Kanadyjczyk zagrał skrót, ale wyrzucił piłkę w aut. W kolejnej akcji Shapovalov znów poszedł do siatki i prostym wolejem trafił w siatkę. Tym razem Polak przewagi przełamania już nie stracił. Mało tego, w czwartym gemie znów odebrał serwis rywalowi, wykorzystując jego proste błędy.

Co się działo we wcześniejszych dwóch setach? "Kluczowy dla losów pierwszego seta, który trwał tylko 28 minut, okazał się drugi gem. Shapovalov przegrał swój pierwszy serwis i było to jedyne przełamanie. Wrocławianin imponował wysoką skutecznością zdobywania punktów po pierwszym serwisie (93%). Ostatecznie wygrał 6:4" - pisał Filip Macuda, dziennikarz Sport.pl. "Druga partia była bardziej wyrównana. Obaj zawodnicy wygrywali kolejne gemy przy swoim serwisie. Kibice nie zobaczyli żadnego break pointu, a to oznaczało, że o zwycięstwie zadecyduje tie-break. W nim Hurkacz rozegrał prawdziwy koncert. Wygrał 7:0, aż trzykrotnie przełamawszy Shapovalova" - dodawał.

Polak w meczu z Kanadyjczykiem trwającym dwie godziny i 41 minut miał mniej winnerów (32:35), ale też popełnił prawie dwa razy mniej niewymuszonych błędów (27-51).

Hurkacz wyrównał swój najlepszy wynik podczas Roland Garros. W 2022 roku Polak również dotarł do czwartej rundy. Wtedy przegrał z Norwegiem Casperem Ruudem 2:6, 3:6, 6:3, 3:6.

Teraz o ćwierćfinał zmierzy się z lepszym z pary Zizou Bergs (Belgia, 104. ATP) - Grigor Dimitrow (Bułgaria, 10. ATP). Ten mecz też został przerwany z powodu deszczu przy stanie 6:3, 2:1 dla Dimitrowa.

III runda Roland Garros: Hubert Hurkacz - Denis Shapovalov 6:3, 7:6 (7:0), 4:6, 6:1.

Więcej o: