Łzy Igi Świątek zobaczył cały świat. Jest reakcja trenera Wiktorowskiego

- Po takim meczu to jest normalne, że człowiek musi dać ujście emocjom - tak trener Tomasz Wiktorowski skomentował zaskakującą reakcję Igi Świątek. Polka wywołała spore poruszenie, gdy po meczu z Naomi Osaką mimo zwycięstwa rozpłakała się w szatni. Szkoleniowiec nie ukrywał także pewnych pretensji. - Współcześnie nie ma prywatnych miejsc - narzekał.
Iga Świątek / Tomasz Wiktorowski
fot. Screen: https://x.com/z_kortu/status/1796075721338581076 / screen: Eurosport 1

Iga Świątek jest już w IV rundzie Rolanda Garrosa. W piątek pokonała Czeszkę Marie Bouzkovą (42. WTA) 6:4, 6:2. Kibice wciąż mają jednak w pamięci to, co wydarzyło się w drugiej rundzie. Nasza najlepsza tenisistka miała mnóstwo problemów z Naomi Osaką (134. WTA). Musiała nawet bronić piłki meczowej. Panie grały aż trzy godziny, ale ostatecznie Polka wygrała 7:6 (1), 1:6, 7:5. Kosztowało ją to jednak sporo nerwów i po spotkaniu dała im upust.

Zobacz wideo Bolid F1 gra hymn Polski! Lepiej niż Edyta Górniak

Iga Świątek nie wytrzymała po meczu. Wiktorowski tłumaczy: "Jak się potkniesz, to widzi to cały świat"

Kamery Eurosportu nagrały zaskakujące sceny zza kulis. Gdy mecz się zakończył, Świątek zeszła do szatni, położyła się na ręczniku i zaczęła płakać, twarz schowała w dłoniach. Do sieci natychmiast trafił fragment wideo i wywołał wśród fanów spore poruszenie. - Ta kobieta jest mistrzynią, ale i człowiekiem - tak jej zachowanie skomentował słynny tenisista Andy Roddick.

Do tamtej sytuacji w rozmowie z Eurosportem wrócił trener tenisistki, Tomasz Wiktorowski. - Te emocje sportowe zawsze z nami były i towarzyszyły sportowcom, tylko nie było wszędzie kamer. Kiedyś, gdybyś potknął się, wychodząc z bloku, to widziała to twoja mama, jak patrzyła przez okno i nikt więcej. A teraz, jak się potkniesz, to widzi to cały świat i jest z tego zrobiona niesamowita historia - powiedział.

Wiktorowski jasno o łzach Igi Świątek. "To jest normalne"

Szkoleniowiec w zachowaniu Świątek nie doszukiwałby się niczego nadzwyczajnego. - Po takim meczu to jest normalne, że człowiek musi dać ujście tym emocjom. Można to zrobić w różny sposób. Jeśli są negatywne, można je także wypłakać, ale dla każdego to jest indywidualna kwestia. Zwłaszcza jeśli się jest w na tyle prywatnym miejscu, jakim jest siłownia czy szatnia. Aczkolwiek, jak dzisiaj widzimy, współcześnie nie ma prywatnych miejsc - zakończył.

O awans do ćwierćfinału Rolanda Garrosa zmierzy się z Anastazją Potapową (41. WTA). Panie zagrają w niedzielę 2 czerwa i będzie to ich dopiero drugie spotkanie w karierze. W pierwszym w 2016 r. podczas juniorskiego Rolanda Garrosa lepsza była Rosjanka.

Więcej o: