- Mecz z Igą Świątek jest wielkim wyzwaniem, to tak jakby praktycznie grać z mężczyzną - mówiła Czeszka Marie Bouzkova (42. WTA) przed piątkowym meczem III rundy Roland Garros z Igą Świątek (1. WTA), która w poprzedniej rundzie dokonała praktycznie cudu, pokonując Japonkę Naomi Osakę (134. WTA) 7:6, 1:6, 7:5, choć w trzecim secie przegrywała już 2:5, a po drodze broniła piłkę meczową.
Czeska tenisistka wygrała pierwszego gema meczu, ale potem jej gra się na kilkadziesiąt minut załamała. To Polka zdecydowanie częściej dominowała w wymianach. Najlepsza tenisistka świata w tym secie miała ponad dwa razy więcej winnerów (18-8) i częściej też ryzykowała, stąd popełniła więcej niewymuszonych błędów (10-7). W siódmym gemie Polka po raz drugi przełamała rywalką i prowadziła aż 5:2. Bardzo pomogła w tym gemie rywalka, która popełniła dwa podwójne błędy serwisowe.
Wtedy Świątek pokazała, że jest tylko człowiekiem i przydarzył się jej słabszy moment. Przegrała nawet dwa gemy z rzędu! Swój gem serwisowy oddała na własne życzenie, bo miała podwójny błąd serwisowy i trzy niewymuszone błędy. Polka opanowała jednak nerwy i w drugiej próbie - przy swoim podaniu - tym razem skończyła seta i wygrała 6:4. Trwał on trzy kwadranse.
Emocje w drugiej partii skończyły się zaledwie po 20 minutach. Właśnie wtedy Polka wygrała długi gem serwisowy 25-letniej Czeszki, trwający ponad sześć minut i prowadziła 3:0 z podwójnym przełamaniem. Bouzkova miała coraz mniej atutów w wymianach, choć czasami broniła się bardzo dzielnie. Podobać się mogła jej gra przy siatce. Wygrała sześć z pierwszych siedmiu takich akcji (86 proc.).
Świątek w drugim secie całkowicie dyktowała warunki gry. Nie było już praktycznie żadnych szans, by zepsuła sobie swój wielki dzień, bo świętowała 23 urodziny. Od razu po zakończeniu spotkania kibice śpiewali: "100 lat, 100 lat, niech żyje, żyje nam".
Polka miała w piątkowym spotkaniu, które trwało półtorej godziny dwa razy więcej winnerów (34-17), ale popełniła też więcej niewymuszonych błędów (19-12).
Świątek w czwartej rundzie zmierzy się z Rosjanką Anastazją Potapową (41. WTA), która pokonała po blisko trzygodzinnym pojedynku Chinkę Xinyu Wang (37. WTA) 7:5, 6:7 (5:7), 6:4. W pierwszym secie Rosjanka przegrywała aż 0:5, a mimo to go wygrała!