Tenisowy cud w meczu Świątek - Osaka. Niebywały zwrot akcji

Iga Świątek (WTA 1) była już jedną nogą poza wielkoszlemowym Roland Garros w Paryżu! Polska tenisistka w środowym meczu II rundy przegrywała z doskonale dysponowaną Japonką Naomi Osaką (WTA 134) 2:5 i 0:30, by ostatecznie wygrać pięć gemów z rzędu i zaliczyć szesnaste zwycięstwo z rzędu na paryskich kortach. Choć pewnie ona sama nie wie, jak to się stało, Iga Świątek zwyciężyła 7:6 (1), 1:6, 7:5.

To niesamowita statystyka, ale Iga Świątek przegrała po raz ostatni w Paryżu trzy lata temu, gdy w ćwierćfinale Roland Garros 2021 uległa Greczynce Marii Sakkari. Po 15 zwycięstwach z rzędu na kortach w stolicy Francji, polska tenisistka mierzyła się w II rundzie tegorocznego turnieju ze swoją przyjaciółką - Naomi Osaką (WTA 134). Japonka, która także jest czterokrotną mistrzynią wielkoszlemową, choć nigdy nie szło jej w Paryżu zbyt dobrze, jest daleka od swojej najwyższej formy, więc teoretycznie Świątek była zdecydowaną faworytką tej konfrontacji.

Zobacz wideo Oto następczyni Igi Świątek?

Wielka Iga Świątek! Ona naprawdę to zrobiła, choć przegrywała już 2:5 i 0:30 w trzecim secie

Naomi Osaka bardzo dobrze weszła w ten mecz. Trafiała niemal wszystko pełną mocą w kort, dzięki czemu najpierw wygrała swój serwis, a następnie była o krok od przełamanie. Przy break poincie Japonka jednak wysłała wygrywający forhend milimetry za linię końcową, co po chwili pozwoliło Idze Świątek wyszarpać tego gema. Mało tego, zmuszona do szybkiego wejścia na jak najwyższy poziom Polka rozegrała perfekcyjnego gema pod względem returnu, dzięki czemu to ona przełamała do zera swoją przeciwniczkę na 2:1. 

Od tego wspomnianego milimetrowego autu Świątek wygrała aż dwanaście punktów z rzędu, jednak przy jej prowadzeniu 3:1 Osaka przebudziła się. Zaczęła bardzo dobrze i mocno serwować, dzięki czemu nie pozwoliła Idze na kolejne przełamanie. Japonka znów trafiała na dobrym poziomie, a kibice na korcie Philippe'a Chatriera oglądali przez to naprawdę atrakcyjne widowisko.

Przy stanie 4:3 Świątek prowadziła w swoim gemie serwisowym już 40:0. Wówczas jednak zaczęły się dziać rzeczy niespotykane, bo Polka, choć miała przynajmniej jedną doskonałą sytuację na skończenie gema (przestrzelony atak forhendowy spod siatki), straciła pięć punktów z rzędu i zamiast prowadzenia 5:3 zrobił się remis po 4. Po chwili polska tenisistka skutecznie zaczęła grać przy serwisie rywalki, co dało jej break pointa. Przy nim jednak popełniła jeszcze jeden prosty błąd, który pozwolił później Osace odwrócić losy gema i wyjść na 5:4.

W kolejnym gemie serwisowym Świątek Osaka miała nawet piłkę setową, jednak w tym decydującym momencie nieznacznie się pomyliła. To właśnie jej minimalne błędy pozwoliły Idze utrzymać się w grze w pierwszej partii. W ten sposób doszło do tie-breaka. 

I śmiało można powiedzieć, że w tym tie-breaku doszło do kolejnego zwrotu akcji, bo gdy wydawało się, że na korcie lepiej wygląda Naomi Osaka, Japonka została wręcz zdemolowania przez Igę Świątek. Polka w tej decydującej rozgrywce nie popełniła ani jednego błędu i rozbiła przeciwniczkę 7:1, dzięki czemu triumfowała w całym pierwszym secie 7:6.

Mimo że pewnie sama nie wiedziała, jak przegrała pierwszego seta, Naomi Osaka w drugim rozpoczęła z grubej rury. Grała jeszcze lepiej niż w poprzedniej partii, dominowała nad Świątek i wygrała cztery pierwsze gemy, oddając Polce tylko cztery małe punkty. Japonka w ten sposób objęła prowadzenie 4:0.

Choć Świątek wkrótce przerwała tę serię, to szybko okazało się, że był to jej jedyny wygrany gem w drugim secie. Polka zdominowana i sfrustrowana przegrała ją aż 1:6, zostając aż trzykrotnie przełamaną przez przeciwniczkę. 

To, jak wyglądał początek trzeciego seta, przedstawia jedna prosta statystyka wygranych break pointów. W dwóch pierwszych gemach przy serwisie Osaki Świątek miała osiem break pointów, nie wykorzystała żadnego. Z kolei Japonka już przy pierwszej szansie na przełamanie zdołała wygrać gema przy podaniu polskiej tenisistki, czego efektem było szybkie prowadzenie 3:0.

Świątek wygrywała dwa kolejne kolejne gemy serwisowe, ale rozpędzona Osaka wydawała się być już nie do zatrzymania. Oprócz tego, że świetnie serwowała, to uwijała się doskonale w obronie, dobrze returnowała, strzelała raz po raz winnerami. Wydawała się już liderki światowego rankingu do walki o zwycięstwo w tym meczu.

No właśnie, wydawało... Świątek przegrywała już 2:5 i 0:30 i stało się coś, co stać się nie miało prawa. Świątek odwróciła gema serwisowego, później przy serwisie Osaki musiała bronić nawet piłki meczowej, co uczyniła wspaniałym punktowym returnem. Japonka zaczęła popełniać błędy i przy dziesiątym break poincie w tym secie, gdy poprzednie broniła w sposób niezwykle efektowny, popełniła prosty błąd.

Osaka nie domknęła tego meczu, a Iga Świątek niczym tygrys, jak dopadła swoją ofiarę, to już nie wypuściła. Najpierw po walce na przewagi wyrównała na po 5. Później, przy kolejnym serwisie Osaki znów doszło do niesamowitej gry na przewagi, w której znów (!) górą była Świątek. Osaka nie wytrzymała, popełniła podwójny błąd serwisowy na 6:5 dla Igi, a następnie już nie była w stanie nawiązać walki z Polką przy jej podaniu.

"Zwycięstwo należy do tych najbardziej wytrwałych" - taki napis jest na korcie Philippe'a Chatriera. I Iga Świątek raz jeszcze pokonała, że do tych najbardziej wytrwałych należy. Wygrywając pięć gemów z rzędu na koniec trzeciego seta, wygrała go 7:5 i po niespełna trzech godzinach gry, w niezwykłych okolicznościach, awansowała do III rundy Roland Garros.

To było już szesnaste zwycięstwo Polki z rzędu na paryskich kortach. Kolejną rywalką Igi Świątek będzie Czeszka Marie Bouzkova (WTA 42) lub Chorwatka Jana Fett (WTA 135). Ich mecz z powodu deszczu został przełożony przy stanie 6:2, 1:0 dla Czeszki.

Czy Iga Świątek wygra Roland Garros 2024?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.