Sensacyjna porażka Djokovicia. Cierpiał na korcie. "Chciałbym zapomnieć"

- Wydarzyło się wiele różnych rzeczy, w które nie chcę się zagłębiać. Po prostu nie chcę otwierać Puszki Pandory - powiedział Novak Djoković na konferencji prasowej podczas Roland Garros. Serbski mistrz tenisa przyjechał na wielkoszlemowy turniej po serii zaskakująco słabych meczów, a może i z problemami większymi niż myślimy.

W niedzielę w Paryżu ruszył Roland Garros. Po godzinie 16 trwało kilkanaście różnych meczów, a i tak bardzo wielu dziennikarzy przyszło do sali konferencyjnej. Powód był poważny - spotkanie z Novakiem Djokoviciem.

Zobacz wideo Zaskakujące pytanie do Igi Świątek

Serb to najbardziej utytułowany tenisista w historii. Wygrał aż 24 turnieje wielkoszlemowe, w tym trzy razy French Open. W Paryżu 37-latek z Belgradu będzie bronił tytułu sprzed roku. Ale czy czuje się na siłach, żeby walczyć o tak wielki cel?

Na to pytanie Djoković nie chciał odpowiedzieć. "Mam nadzieję, że to rozumiesz"

- Zastanawiam się tylko, jak się czujesz fizycznie. Ponieważ miałeś problemy w Genewie i wygląda na to, że w tym roku było u ciebie trochę wzlotów i upadków? - zapytał Djokovicia jeden z dziennikarzy.

- Cóż, w ciągu ostatnich kilku miesięcy wydarzyło się wiele różnych rzeczy, ale nie chcę się w to zagłębiać. Mam nadzieję, że to rozumiesz. Po prostu nie chcę otwierać Puszki Pandory - odpowiedział zagadkowo tenisista.

W Genewie, w małym turnieju rangi ATP 250, Djoković starał się odnaleźć formę w trybie last minute przed Roland Garros. Serb pojechał do Szwajcarii po serii zaskakujących porażek. Przegrany przez niego półfinał Australian Open z Jannikiem Sinnerem nie był sensacją, ale już następne porażki - z Włochem Nardim w Indian Wells, z Norwegiem Ruudem w Monte Carlo i z Chilijczykiem Tabili w Rzymie, wzbudziły w fanach "Nole" poważne obawy.

- W tej chwili nie ma dla mnie lepszego treningu. Potrzebuję więcej meczów, nawet jeśli będzie to jeden lub dwa, ale miejmy nadzieję, że będzie ich więcej. Pojedynki, które nadejdą, to mój sposób na znalezienie formy przed Roland Garros - mówił Serb, tłumacząc swoją grę w Genewie.

Zaledwie dwa dni temu Djoković miał problem z utrzymaniem bidonu

Tam lider rankingu ATP wygrał z Niemcen Hanfmannem i Holendrem Griekspoorem, ale w półfinale znów doznał sensacyjnej porażki - tym razem z Czechem Machacem. Co gorsza, w tym trzysetowym meczu, widzieliśmy bardzo niepokojące rzeczy.

W pewnym momencie Djokoviciowi tak bardzo drżała ręka, że z trudem utrzymywał bidon.

A po rozegranym zaledwie dwa dni temu meczu Serb mówił tak: - Nie miałem dobrego wieczoru, dzisiaj było bardzo ciężko. W pierwszej części miałem niesamowite mdłości. Nie chcę niczego odbierać Machacowi, który zasłużył na zwycięstwo, ale nie wiem, co myśleć o tym meczu, chciałbym o nim zapomnieć. Nie jest miło tak cierpieć na korcie. Ciężko jest skupić się na tenisie, gdy w głowie pojawiają się zmartwienia. Mam nadzieję, że będę zdrowy na Roland Garros.

"Co się wydarzyło, to się wydarzyło"

Teraz, już na Roland Garros Djoković nie chciał do tego wracać. - Po prostu naprawdę staram się skupić na tym, co należy zrobić. Co się wydarzyło, to się wydarzyło i należy do przeszłości - stwierdził.

A o swoim nastawieniu przed wielkoszlemowym graniem Djoković powiedział z uśmiechem, że ma "niskie oczekiwania i duże nadzieje".

- Powiedziałbym, że wiem, do czego jestem zdolny, a zwłaszcza w Wielkich Szlemach, gdzie zazwyczaj gram najlepszy tenis. Od dłuższego czasu powtarzam też, że jeśli chodzi o mączkę, to szczyt formy chcę osiągnąć w Paryżu, w Rolandzie. Mam nadzieję, że uda mi się znów rozegrać tu wspaniały turniej - mówił najlepszy tenisista świata. - Oczywiście to wszystko, co się wydarzyło przez ostatnie pięć miesięcy, ma na mnie wpływ. To nie był dobry czas dla mojego tenisa. Ale nie skupiam się na tym, tylko na budowaniu formy i dynamiki - dodawał.

Djoković zawstydzony. "Wiem, że dla wielu może to zabrzmieć arogancko"

Na pytanie o jakich konkretnie "niskich oczekiwaniach i wielkich nadziejach" mówi, Djoković odpowiedział tak: - Prawie zawsze czuję się trochę zawstydzony, mówiąc, jakie są moje oczekiwania. Wszystko poza tytułem nie jest dla mnie satysfakcjonujące. Wiem, że dla wielu osób może to zabrzmieć arogancko, ale myślę, że moja kariera to potwierdza.

- Jest we mnie chęć napisania dalszej historii tego sportu i zdobycia największych tytułów. Moje cele są wciąż takie same, ale muszę obniżyć oczekiwania. Dlatego nie wybiegam za daleko w turniej i nie myślę, z kim się mogę zmierzyć w późniejszych rundach, tylko podchodzę do tego dzień po dniu, krok po kroku i tak chcę zbudować swoją grę. Ponieważ ostatnio nie grałem na stałym, dobrym poziomie - tłumaczył Djoković.

W pierwszej rundzie Serb zmierzy się z Francuzem Herbertem (142. miejsce w rankingu ATP), który dostał od organizatorów dziką kartę. Mecz zaplanowano na wtorek.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.