Sceny w Paryżu. Nadal nagle zaczął mówić o "katastrofie". Chodzi o Hurkacza

- Dajcie mi tochę czasu - prosił Rafael Nadal na spotkaniu z dziennikarzami przed rozpoczęciem Roland Garros. 14-krotny mistrz tego wielkoszlemowego turnieju nie chce deklarować, że gra tu po raz ostatni, choć wiele na to wskazuje. Na razie legendarny już za życia tenisista ma tylko nadzieję, że w poniedziałek nie przeżyje takiej katastrofy, jaką był dla niego ostatni mecz, z Hubertem Hurkaczem.

Dwa lata temu Rafael Nadal wygrał Roland Garros po raz 14. w karierze. W drodze po trofeum w półfinale prowadził z Alexandrem Zverevem 7:6, 6:6, gdy Niemiec doznał poważnej kontuzji stawu skokowego i skreczował. W poniedziałek panowie zmierzą się w pierwszej rundzie. A Paryż zastanawia się, czy to nie będzie ostatni występ Nadala w jego królestwie.

Zobacz wideo Oto następczyni Igi Świątek?

Sala konferencyjna w centrum medialnym na kortach Roland Garros ma 118 krzeseł dla dziennikarzy. W sobotę o godzinie 12.55 zajęte były wszystkie. Można byłoby powiedzieć, że spóźnialskim przyszło na konferencji prasowej z wielkim Rafą stać. Ale tu nikt się nie spóźnił. No dobrze, nikt poza Rafą. Król anonsował audiencję najpierw na godzinę 13.30, następnie przesunął ją na 13.00, a w końcu wszedł do nabitej dziennikarzami sali dopiero o godzinie 13.22. Puścił do nas oczko, rzucił nam "Hello" i się zaczęło.

Działo się u Świątek i u Alcaraza, ale Nadal przebił wszystko

To było najbardziej intensywne medialne pół godziny na turnieju. Dużo działo się na spotkaniu, jakie z dziennikarzami miała Iga Świątek, spore zainteresowanie wzbudzili też Carlos Alcaraz i Aryna Sabalenka. Ale Nadal przebija tu wszystko.

Na zdjęciach, którymi ilustrujemy ten artykuł, możecie zobaczyć, jak legendę tenisa oblegali dziennikarze. A tu zerknijcie, jak Pana Tenisistę traktują kibice. Ten filmik z sobotniego treningu Nadala koniecznie włączcie sobie z dźwiękiem. No chyba, że nie lubicie mieć gęsiej skórki!

Jeśli lubicie się wzruszać, zobaczcie też, jak wcześniej Rafa spełnił marzenie 80-letniej pani Jeanine.

No i koniecznie zerknijcie na to, co i jak pięknie mówi o tym całym szaleństwie Nadal.

Nadal wzrusza: "To jest ważniejsze niż jakiekolwiek wyniki"

- Mogę tylko dziękować za całą miłość, jaką dostaję od wszystkich zawodników, organizatorów, od całej społeczności tenisa i sportu. Czuję się bardzo dumny z tego, że prawdopodobnie pozostawiłem pozytywne dziedzictwo. Chyba nie tylko jako tenisista, ale jako człowiek, prawda? A to jest ważniejsze niż jakiekolwiek wyniki. Napawa mnie dumą to, że jadę w różne miejsca, a wszędzie ludzie cieszą się, że mnie widzą. Tak jest tu, na Rolandzie, tak było w Madrycie, w Rzymie - wszędzie, każdego dnia, spotykam ludzi, którzy mne znają i, tak czuję, dla których jestem człowiekiem, a nie tylko tenisistą. To jest wspaniałe.

Ci wszyscy ludzie, o których mówi Rafa, przede wszystkim cieszą się, że on wrócił. Dwa lata temu Nadal wygrał Roland Garros, ale prawda jest taka, że zrobił to ogromnym kosztem. Grał wtedy na blokadach (zastrzykach znieczulających), a później im dalej było w sezon, tym mocniej cierpiał. Na Wimbledonie doszedł do półfinału, ale zagrać z Nickiem Kyrgiosem już nie dał rady. Przed US Open zagrał tylko jeden mecz, przegrał z Borną Coriciem w Cincinnati. W Nowym Jorku jeszcze dał radę przejść trzy rundy, zanim wyeliminował go młody, silny Frances Tiafoe, a w następnym turnieju wielkoszlemowym - Australian Open 2023 - wygrał już tylko jeden mecz i odpadł gładko, przegrywając z tak naprawdę nieznanym światu Mackenziem McDonaldem.

Nadal długo na to czekał. A my czekaliśmy razem z nim

Australian Open 2023 to był ostatni występ Nadala w turnieju tej rangi do teraz.

- Nie będę w stanie zagrać we French Open. Przez ostatnie cztery miesiące robiłem, co mogłem, ale nie byliśmy w stanie znaleźć rozwiązania problemu, którego nabawiłem się w Australii. Nie czuję się na siłach, aby rywalizować na takim poziomie, na jakim bym chciał w Roland Garros. Nie mam zamiaru tylko uczestniczyć w tym turnieju i prezentować niski poziom - mówił Rafa na specjalnie zwołanej konferencji niemal równo rok temu.

Teraz, na konferencji w Paryżu, po prostu czuło się radość, że on tu jest. Tematem nie było to, że w poprzednim sezonie Nadal zagrał jedynie cztery mecze (bilans 1:3), a w bieżącym też nie za dużo, bo 11 (bilans 7:4). Tematem była magia, która się dzieje dzięki temu, że w turnieju znów jest jego największy magik w historii.

Tak naprawdę chciałoby się zatrzymać czas. Ten, który odbiera Nadalowi jego moce. - Jest duża szansa, że to mój ostatni Roland Garros, ale jeśli musiałbym powiedzieć, że to na 100 procent mój ostatni Roland, to przepraszam, ale tego nie zrobię - mówił Rafa. - Nie potrafię powiedzieć, co się wydarzy. Za mną dwa lata cierpienia. Teraz czuję się lepiej i nie jestem facetem, który reaguje na to, że przegrał tu czy tam, prawda? Reaguję na moje osobiste odczucia, a one są bez wątpienia lepsze niż jeszcze półtora miesiąca temu, gdy wracałem. Dlatego nie chcę na 100 proc. zamykać sobie drzwi. Teraz moje cele to cieszenie się tenisem i podróżowanie z rodziną. Cieszę się i z gry, i z tego, że wszystko dzielę z rodziną, ale jeszcze nie odkryłem, jak będę grał po powrocie i jak się będę tym wszystkim cieszył, bawiąc się bez ograniczeń. Dajcie mi trochę czasu. Może za półtora miesiąca powiem "okej, wystarczy, nie mogę tego ciągnąć", ale dziś tego nie powiem - tłumaczył Nadal, zostawiając wszystkim nadzieję, że to nie jest pożegnanie.

Z Hurkaczem była katastrofa. A Zverev jest jeszcze mocniejszy

Szkoda, że notowany na dopiero 276. w rankingu ATP Nadal nie trafił w pierwszej rundzie na jakiegoś łatwiejszego rywala niż Zverev. Niemiec to światowy numer cztery. Jest w dużej formie - dopiero co wygrał turniej ATP 1000 w Rzymie. Ten sam, w którym Nadal w drugiej rundzie odbił się jak od ściany od Huberta Hurkacza (1:6, 3:6).

- Mam za sobą dobry tydzień treningów tu, na miejscu. To był pierwszy taki tydzień od mojego powrotu do tenisa. Byłem w stanie normalnie biegać, nie miałem zbyt wielu ograniczeń. To mnie zachęca do walki. Ale oczywiście to nie znaczy, że w poniedziałek wyjdę na kort i zagram niesamowicie, prawda? Myślę, że będzie o to bardzo trudno, ponieważ długo nie grałem na najwyższym poziomie. Ale to miejsce jest dla mnie magiczne, wiele razy działy się tu dla mnie rzeczy trudne do wyobrażenia i gdybym w głębi serca nie miał nadziei na odniesienie tu sukcesu i stworzenia czegoś pięknego, to nie byłoby mnie tu przed wami - mówił Rafa.

Ale też sam dodawał: - Chociaż nie czuję ograniczeń, które czułem w Rzymie, to czeka mnie bardzo trudna pierwsza runda i może powtórzę katastrofę z Rzymu. Tak, to możliwe, nie chcę tego ukrywać, choć oczywiście chcę zagrać znacznie lepiej i dać sobie szansę.

Od przegranego z kretesem meczu z Hurkaczem minęły dwa tygodnie, podczas których Nadal tylko trenował. - Jeśli chodzi o treningi, to mogę powiedzieć, że jestem w stanie grać przeciwko każdemu i nie czuję się dużo gorszy od nich - puszczał oko Hiszpan.

Teraz jemu i nam wszystkim pozostaje tylko czekać z nadzieją, że mimo wszystko znów dostaniemy coś ekstra. Bo nawet jeśli zwycięzca aż 22 turniejów wielkoszlemowych ma już 38 lat i ogromne kłopoty zdrowotne za sobą, to on naprawdę jest ze stali - jak jego pomnik, który stoi na terenie Stade Roland Garros.

Czy Rafael Nadal pokona Alexandra Zvereva w I rundzie Roland Garros 2024?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.