Kamil Majchrzak był jedną z największych nadziei polskiego tenisa. W przeszłości zajmował nawet 75. miejsce w rankingu ATP. Tyle tylko, że jego karierę wyhamowało sensacyjne zawieszenie po podejrzeniach o doping. Ostatecznie uznano go za niewinnego, a do gry wrócił po ponad rocznej przerwie. I pokazuje, że jest zdeterminowany, by odbić sobie stracony czas. Wygrał już cztery turnieje, zarówno rangi ITF, jak i Challenger, a w tym tygodniu walczył o kolejną przepustkę do finału - w Skopje.
Polak bez większych problemów uporał się z trzema rywalami, tracąc tylko jednego seta. Dzięki temu awansował do półfinału. Na tym etapie zmagań jego przeciwnikiem był Ryan Seggerman. Faworytem do triumfu, mimo tak długiej przerwy, był Majchrzak. Wskazywał na to m.in. ranking. Polak zajmuje 351., a rywal 555. lokatę.
Już od początku rywalizacja była bardzo zacięta i nie układała się po myśli naszego rodaka. W czwartym gemie został przełamany. Nie poddał się jednak i odrobił stratę. W gemie numer dziewięć wygrał przy serwisie Amerykanina i doprowadził do wyrównania. Ostatecznie do wyłonienia zwycięzcy seta potrzebny był tie-break. W nim Polak szybko przejął kontrolę i praktycznie zmiażdżył przeciwnika, triumfując 7-2.
W drugiej partii poszedł za ciosem. Już przy pierwszej okazji przełamał rywala i był na dobrej drodze, by już w dwóch setach zamknąć starcie. W dziewiątym gemie miał nawet dwie piłki meczowe przy własnym podaniu, ale.... ich nie wykorzystał. Zmarnowane okazje lubią się mścić, jak mawia stare porzekadło, co w przypadku Polaka szybko się sprawdziło.
Znów doszło do tie-breaka, a w nim tym razem lepszy był Amerykanin - 8:6. O losach meczu zadecydował więc trzeci set. W nim Majchrzak nie dał już żadnych szans rywalowi. Przełamał go dwukrotnie i prowadził 5:1. Choć rywal jeszcze się bronił, to nie był w stanie odrobić straty. Tym samym Polak triumfował 6:2, wykorzystał już pierwszą piłkę meczową i awansował do finału.
Już w sobotę powalczy o piąty tytuł w tym sezonie. Jego przeciwnikiem będzie zwycięzca starcia Gerard Campana Lee - Joel Josef Schwaerzler.