Oto "czarny koń" Rolanda Garrosa. Genialna forma potwierdzona. Przemiana roku!

Danielle Collins się nie zatrzymuje. Wygrała 6:1, 6:3 z Clarie Burel i awansowała do półfinału WTA 500 w Strasburgu. Jest jedną z kandydatek do triumfu w imprezie. Ale nie tylko tam może sprawić sensację. Wyrasta bowiem na "czarnego konia" tego sezonu i niewykluczone, że namiesza też w Rolandzie Garrosie. W ostatnich tygodniach przeszła zaskakującą przemianę i notuje świetne statystyki. "Liczby mówią same za siebie" - pisało WTA.
TENNIS-ROME/
Fot. REUTERS/Guglielmo Mangiapane

Roland Garros zbliża się wielkimi krokami. Już trwają kwalifikacje, a główna impreza rozpocznie się w niedzielę 26 maja. Faworytką do triumfu będzie Iga Świątek. Wygrywała ten turniej trzykrotnie w karierze - w 2020, 2022 i 2023 roku. I choć losowanie okazało się dla niej dość łaskawe, to nie może lekceważyć rywalek. Zatrzymać ją będą próbowały Aryna Sabalenka, Jelena Rybakina czy Coco Gauff. Wydaje się, że jest jeszcze jedna zawodniczka, która może sprawić wiele kłopotów Polce. Wyrasta na "czarnego konia" nie tylko French Open, ale i całego sezonu. 

Zobacz wideo Oto następczyni Igi Świątek?

Danielle Collins zmierza po piąty tytuł w karierze. A na tym nie zamierza poprzestawać. Okaże się "czarnym koniem" Rolanda Garrosa?

Mowa o Danielle Collins. Obecnie Amerykanka rywalizuje w WTA 500 w Strasburgu, gdzie pokonała już dwie rywalki. Na start rozprawiła się z Kateriną Siniakovą, a następnie triumfowała z Clarie Burel. Dość powiedzieć, że nie straciła nawet seta i oddała przeciwniczkom zaledwie siedem gemów. Dzięki temu awansowała do półfinału imprezy.

"Collins wykonuje znakomitą pracę i kontynuuje walkę w Strasburgu" - pisali dziennikarze puntodebreak.com. Jednak nie tylko we Francji zawodniczka imponuje. Cały sezon jest dla niej fantastyczny. Po porażce z Igą Świątek w Australian Open Amerykanka ogłosiła, że ten rok będzie dla niej ostatnim w tenisie. Od tamtej pory wstąpiły w nią nowe siły i przeszła niesamowitą przemianę.

Wygrała w Miami i Charleston, notując serię aż 15 spotkań bez porażki! Zatrzymała ją dopiero Aryna Sabalenka - w 1/8 finału w Madrycie. Białorusinka pokonała ją także w półfinale w Rzymie. Mimo to Collins wydaje się niezrażona i pewna siebie. 

O znakomitej formie Collins pisze też WTA. "Liczby mówią same za siebie: po ogłoszeniu decyzji o pożegnaniu ze sportem Collins wygrała 32 mecze, a tylko w sześciu musiała uznać wyższość rywalek" - czytamy. Osiągnięcia Amerykanki nie uszły również uwadzę puntodebreak.com. "Spełnia marzenie każdego zawodowego sportowca. Nie tylko śpi spokojnie po podjęciu decyzji, ale ten spokój ducha pozwala jej jednocześnie prezentować najlepszy poziom gry w tenisa. Każdego tygodnia staje w centrum uwagi" - pisali dziennikarze.

Collins ma jasny cel. Tak chce być zapamiętana

Nie ulega wątpliwości, że 2024 rok jest najlepszy w jej karierze. Sama zainteresowana ma nadzieję, że uda jej się utrzymać wysoki poziom do końca i pozytywnym akcentem zakończy karierę. - Dla mnie ważne jest, by ludzie zapamiętali mnie jako osobę, która jako sportowiec zrobiła wszystko, co mogła, i zakończyła karierę pozytywnie - mówiła w jednym z wywiadów.

Patrząc na jej formę, niemal pewne jest, że namiesza w Rolandzie Garrosie. Najdalej dotarła w 2020 roku, kiedy to zameldowała się w ćwierćfinale francuskiej imprezy. Teraz postara się poprawić ten wynik. I właśnie na tym etapie rywalizacji może spotkać się ze Świątek. Czy tak się stanie, przekonamy się za kilka dni. Teraz skupia się jednak na rywalizacji w Strasburgu. W półfinale zmierzy się ze zwyciężczynią starcia Marketa Vondrousova - Anhelina Kalinina. 

Więcej o: