Duże umiejętności, ale przede wszystkim twardy jak skała charakter. To zaprowadziło dziś Magdę Linette do wielkiego zwycięstwa nad 18. rakietą świata Jekateriną Aleksandrową. Polka przegrała pierwszego seta, w trzecim było już 1:3. Jednak żaden z tych faktów nie zachwiał pewnością siebie naszej reprezentantki. Dość powiedzieć, że od wspomnianego 1:3 wygrała pięć gemów z rzędu, kończąc starcie zwycięstwem w pięknym stylu.
Dla Linette taka wygrana to niemała sprawa. Żeby znaleźć jej ostatni triumf z zawodniczką takiego kalibru, trzeba się cofnąć aż do września zeszłego roku, gdy w Pekinie ograła Wiktorię Azarenkę. Rok 2024 dla Polki to w dużej mierze ciężkie chwile, toteż tym bardziej warto to docenić. Szkoda jedynie, że w jej ślady nie poszła Magdalena Fręch, która wygrała pierwszego seta z szóstą rakietą świata Marketą Vondrousową. Ale wtedy dopadła ją kontuzja, zaś po niej zwyciężyła zaledwie jednego gema i pożegnała się ze Strasbourgiem.
Wracając jednak do Linette, awans do ćwierćfinału we francuskim turnieju już oznacza dla niej dobre rzeczy w rankingu WTA. Konkretniej mówiąc awans już o cztery miejsca. Polka niezależnie od wszystkiego wyjedzie ze Strasbourga jako co najmniej 46. zawodniczka rankingu z dorobkiem 1236 pkt. To jednak nie musi być koniec. Awans do półfinału zwiększy jej punktowe konto do 1323 oczek. Jeżeli natomiast Polce udałoby się wygrać francuską rywalizację, wówczas będzie miała tych punktów już 1628. To by z kolei oznaczało awans na okolice pozycji 31-33 (w zależności od wyników innych).
Najpierw jednak półfinał, a w nim jeszcze trudniejsze zadanie. Linette czeka bowiem starcie z będącą w świetnej formie Amerykanką Madison Keys. Ta w 1/8 finału bez większych kłopotów ograła Chinkę Wang Xin (7:5, 6:0). Ten mecz już w czwartek 23 maja o nieznanej jeszcze godzinie.