Wow! Świątek wystarczyły trzy lata, by przebić rekord Radwańskiej. Prawdziwa królowa

Iga Świątek nie miała sobie równych podczas WTA 1000 w Rzymie. Pewnie zmierzała po kolejny tytuł w karierze, spokojnie eliminując rywalki. Na koniec pokonała Arynę Sabalenkę, a więc wiceliderkę rankingu. Dzięki temu zapisała się nie tylko na kartach historii tenisa, ale i Polski. Pobiła jeden z legendarnych rekordów Agnieszki Radwańskiej. Co więcej, zrobiła to w imponującym stylu.

Iga Świątek jest aktualnie najlepszą tenisistką na świecie, co udowodniła podczas WTA 1000 w Rzymie. Bez większych problemów dotarła do finału imprezy, nie tracąc nawet seta. Podobnie było w decydującym o tytule starciu. Po raz drugi w ciągu dwóch tygodni rozprawiła się z Aryną Sabalenką. Teraz jednak pokonała ją w jeszcze bardziej imponującym stylu - 6:2, 6:3. - Czułam się pewna siebie i że mogę realizować swój założony plan - mówiła tuż po triumfie. Dzięki niemu nie tylko dopisała cenne punkty do rankingu WTA, ale i pobiła kolejne rekordy. Jeden z nich należał do rodaczki.

Zobacz wideo WTA Rzym 2024. Tam gra Iga Świątek. Imponujący obiekt!

Iga Świątek już przebiła Radwańską. Ekspresowo

Zwycięstwo w Rzymie było dla Świątek już czwartym wygranym turniejem w tym sezonie. Triumfowała w Dosze, Indian Wells, Madrycie i teraz we Włoszech. Co więcej, to również jej 21. tytuł w historii. Tym samym pobiła rekord Agnieszki Radwańskiej (20 trofeów) i zrobiła to w iście imponującym stylu.

Potrzebowała do tego zaledwie trzech lat. Pierwszą imprezę wygrała w październiku 2020 roku. I to od razu jedną z najbardziej prestiżowych, bo Roland Garros. Z kolei ostatni turniej wygrała w minioną sobotę. O wiele dłużej na podobny wynik pracowała Radwańska. Była tenisistka po raz pierwszy triumfowała w Sztokholmie w 2007 roku. Po raz ostatni uniosła puchar w 2016 roku przy okazji turnieju w Shenzhen. Kilka lat później zdecydowała się zakończyć karierę. 

Przed Świątek kolejne wyzwanie. Sabalenka się odgraża

Nigdy nie udało się jednak Radwańskiej wywalczyć wielkoszlemowego tytułu. Najbliższej była w 2012 roku na Wimbledonie, gdzie dotarła do finału. Ta sztuka udała się za to Świątek i to już czterokrotnie. A w kolejnych tygodniach będzie miała okazję, by dopisać piąty taki tytuł w karierze. Już 26 maja rozpocznie się Roland Garros, gdzie 22-latka będzie bronić trofeum. Nie ulega wątpliwości, że będzie też jedną z faworytek.

Przeszkodzić postara się jej po raz kolejny Sabalenka, co zapowiedziała tuż po porażce w Rzymie. - Tym razem nie zapomnę Ci tej przegranej. Gratuluję niesamowitych kilku tygodni, ale mam nadzieję, że znów spotkamy się w finale we Francji i tam w końcu Cię dorwę - żartowała Białorusinka. Na odpowiedź Świątek nie trzeba było długo czekać. - Gratulacje dla ciebie i zobaczymy, jak to będzie z tym finałem na Roland Garros - śmiała się Polka

Czy Iga Świątek wygra po raz czwarty Roland Garros?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.