Niewiarygodne. Czołowy zawodnik świata, a trzy lata musiał czekać na przełamanie

Aż trzy lata na triumf w turnieju rangi ATP Masters 1000 czekał Alexander Zverev. Niemiecki tenisista dokonał tego w niedzielę na Foro Italico w Rzymie, pokonując w finale 6:4, 7:5 Nicolasa Jarrego, dla którego ostatnie dwa tygodnie w stolicy Włoch były najlepsze w karierze. Piąty tenisista świata okazał się jednak za mocny. Zverev wykręcił kosmiczne statystyki serwisowe.

W sobotę emocjonowaliśmy się finałem turnieju w Rzymie z udziałem Igi Świątek i Aryny Sabalenki - dwóch bezapelacyjnie najlepszych tenisistek świata. Górą w tym pojedynku była Polka, która po raz trzeci triumfowała na Foro Italico. Niedziela to rywalizacja mężczyzn, ale "tysięcznik" w Rzymie w ich wykonaniu przyniósł sporo niespodzianek. Przed imprezą wycofali się Carlos Alcaraz i Jannik Sinner. Szybko wyeliminowani zostali Novak Djoković czy Rafael Nadal.

Zobacz wideo WTA Rzym 2024. Tam gra Iga Świątek. Imponujący obiekt!

Wielki triumf Zvereva. Czekał trzy lata

W finale znalazł się rozstawiony z trójką Alexander Zverev (5. ATP), co wielką niespodzianką nie było, gdyż Niemiec to czołowy tenisista świata. W dodatku w pięciu wcześniejszych meczach stracił raptem seta. Ciekawsze rozstrzygnięcia przyniosła druga część drabinki. W niej znajdował się m.in. Hubert Hurkacz, ale Polak w ćwierćfinale przegrał z Tommy'm Paulem. Z kolei Amerykanin w kolejnej rundzie nie dał rady Nicolasowi Jarremu (24. ATP). To 28-letni Chilijczyk dotarł do finału, co już było jego największym sukcesem w karierze. 

Nicolas Jarry w tym roku na Foro Italico potrafił pokonać Stefanosa Tsitsipasa, ale Zverev był za trudnym przeciwnikiem. Pierwszy set przebiegał błyskawicznie. Z pierwszych siedmiu gemów, aż sześć zakończyło się do zera. Niemiec zdołał jednak przełamać rywala w kluczowym momencie, albowiem break point był przy okazji piłką setową. Druga partia miała bardzo podobny przebieg. Znów Zverev zaczął dobierać się do serwisu Chilijczyka dopiero w zaawansowanej fazie seta. Pierwsze dwie piłki meczowe zmarnował przez zbyt pasywną grę, ale dopiął swego kilka minut później. Po trwającym godzinę i 43 minuty pojedynku wygrał 6:4, 7:5. To jego drugi triumf w Rzymie, ale czekał na niego aż siedem lat.

Imponujące były przede wszystkim statystyki serwisowe Alexandera Zvereva. Przegrał raptem pięć punktów przy swoim podaniu(!), notując 95 proc. skuteczności po trafieniu "jedynki". Statystycy ATP naliczyli mu raptem pięć niewymuszonych błędów przy 13 winnerach. Niemiec, przy problemach pozostałych graczy z czołówki, zgłasza akces do bycia faworytem nadchodzącego Roland Garros.

Czy Alexander Zverev będzie jednym z faworytów Roland Garros?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.