Oto królowa Rzymu! Ależ koncert w meczu Świątek - Sabalenka

Przez pierwsze trzy kwadranse finału turnieju WTA 1000 w Rzymie Aryna Sabalenka na korcie była jedynie ciałem. Pełna negatywnych emocji Białorusinka nie nadążała za uderzeniami Igi Świątek, która pewnie wygrała pierwszego seta 6:2. Prawdziwe widowisko godne dwóch najlepszych tenisistek świata rozpoczęło się dopiero od drugiej partii. W niej Polka popisała się doskonałą grą w kluczowych momentach, broniąc aż siedmiu break pointów. To pozwoliło jej po raz trzeci triumfować na Foro Italico!

Rzym kojarzy się z Koloseum, ale w ostatnich dwóch tygodniach areną walk tenisowych gladiatorów były korty na Foro Italico. Ich dwukrotną królową w latach 2021-2022 zostawała Iga Świątek, która marzyła o skompletowaniu hattricka. W finale - podobnie jak niedawno w Madrycie - czekało ją starcie z największą rywalką. Aryna Sabalenka w stolicy Hiszpanii przegrała blisko trzygodzinny bój przeciwko Polce, więc miała sporą żądzę rewanżu, zwłaszcza że ona już mogła być zadowolona, albowiem po raz pierwszy w stolicy Włoch doszła aż do finału.

Zobacz wideo WTA Rzym 2024. Tam gra Iga Świątek. Imponujący obiekt!

- Perspektywa walki ze Świątek daje mi dodatkową motywację. Naprawdę lubię nasze pojedynki. Zawsze to są takie mecze, w których decydują detale. Bardzo lubię z nią grać, ponieważ to zawsze jest tenis na wysokim poziomie. Mam nadzieję, że dostarczymy Wam niezwykłych emocji i tym razem, przy waszym wsparciu, zdobędę ten tytuł - mówiła przed tym meczem wiceliderka rankingu, która w początkowej fazie turnieju miała sporo problemów, także zdrowotnych, ale dwa ostatnie mecze z Jeleną Ostapenko i Danielle Collins były już bardzo dobre w jej wykonaniu.

Spięta, sfrustrowana Sabalenka. A Świątek robiła swoje

Na Igę Świątek potrzeba jednak coś więcej, o czym świadczyło przełamanie już w trzecim gemie - i to do zera. Ogromną różnicę robiła doskonała praca nóg polskiej tenisistki. Jej rywalka po kilku uderzeniach była coraz bardziej spóźniona. Białorusinka sporo musiała biegać po korcie i już po kwadransie gry pojawiły się pierwsze objawy frustracji oraz nerwów. 

Gra toczyła się pod dyktando 22-letniej liderki rankingu, która miała okazję breakpointową na podwójne przełamanie. Sabalenka zrobiła wszystko, aby dotrzymywać kroku rywalce, ale ostatecznie i tak do tego doszło. "Myślę, że Aryna jest spięta" - stwierdzili komentatorzy Canal+Sport po kolejnych błędach Białorusinki, co doprowadziło do prowadzenia Polki 5:2. Wiceliderka rankingu nie była sobą. Targały nią negatywne emocje, ale to było tylko jej zmartwienie. Iga Świątek po 36. minutach gry wygrała pierwszą partię 6:2 w imponującym stylu. Wszystko się w jej grze zgadzało. Popełniła raptem pięć niewymuszonych błędów.

Nowa wersja Sabalenki po przerwie

Przerwa toaletowa pomogła Sabalence, która po kilku minutach wróciła spokojniejsza. Przełożyło się to na lepszą grę i pierwsze break pointy w meczu. Mimo aż pięciu szans w drugim gemie nie zdołała uzyskać przewagi przełamania. Trzech kwadransów potrzebowaliśmy, aby zrobiło nam się widowisko godne finału i dwóch najlepszych tenisistek na świecie. Coraz pewniejsza Białorusinka zaczęła narzucać tempo gry, za którym Świątek momentami nie nadążała, co doprowadziło do kolejnych break pointów. Wtedy Polka zaczynała szybciej przejmować inicjatywę, dzięki czemu i ona doczekała się swoich okazji. W przeciwieństwie do rywalki wykorzystała jedną z nich, wychodząc na prowadzenie 4:3 w drugiej partii. 

Gra w kluczowych momentach okazała się decydująca dla losów tego seta i całego spotkania, które po półtorej godziny rywalizacji zakończyło się zwycięstwem Igi Świątek 6:2, 6:3. To trzeci triumf polskiej tenisistki na kortach Foro Italico i 21. tytuł w karierze!  

Czy Iga Świątek wygra Roland Garros?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.