Trener Igi Świątek nie wytrzymał podczas meczu. "Zamknij mordę"

Iga Świątek rywalizuje w turnieju WTA 1000 w Rzymie. Czeka ją finał z Aryną Sabalenką. Media społecznościowe obiegło nagranie ze starcia półfinałowego. Uwaga kibiców skoncentrowała się na Tomaszu Wiktorowskim. Trener polskiej tenisistki w pewnym momencie nie wytrzymał z irytacji. Ma to związek z etykietą panującą w tenisie, a dotyczącą zachowania trybun.

- Iga Świątek w finale turnieju WTA 1000 w Rzymie! Polka pokonała w półfinale Coco Gauff, choć Amerykanka zaprezentowała się najlepiej od kilku tygodni, a Świątek pod koniec meczu upadła na kort. Światowa jedynka serwowała jednak na tyle imponująco, że dopiero z trybun można poczuć, jak bardzo poprawiła ten element gry - pisze z Rzymu Dominik Senkowski ze Sport.pl.

Zobacz wideo WTA Rzym 2024. Tam gra Iga Świątek. Imponujący obiekt!

Wychwycili słowa Wiktorowskiego. Zaczęli tłumaczyć 

Spotkanie zapewniło Polce awans do finału turnieju. Podczas starcia miała miejsce sytuacja, którą zarejestrowały kamery, a kibice błyskawicznie wychwycili. Nagranie krąży już po internecie.

Aby wytłumaczyć, o co chodziło, należy zarysować tło tenisa jako dyscypliny, w której - w przeciwieństwie do piłki nożnej czy większości innych sportów - kibice nie wspierają żywiołowo swoich ulubieńców. Etykieta wymaga wielu momentów ciszy, które pomagają zawodnikom i zawodniczkom zachować koncentrację.

Dzieje się tak zwłaszcza w momentach wymagających skupienia. Między innymi takich jak serwowanie. Podczas drugiego seta, przy stanie 30:30, z trybun słychać było okrzyki "Jazda, Iga, jazda". Kamera nagle została skierowana na trenera Polki - Tomasza Wiktorowskiego, który skwitował te okrzyki słowami: "Zamknij mordę". Nagranie z tą sytuacją momentalnie obiegło internet. Polscy użytkownicy wychwycili, co powiedział szkoleniowiec. Zaczęli tłumaczyć jego słowa zagranicznym kibicom.

- Nie zapominajmy, że tenis to nie piłka nożna, tutaj panują totalnie inne zasady dotyczące kibicowania - napisał jeden z komentujących. 

Ta sytuacja, choć niektórych mogła oburzyć, pokazuje szerszy problem w tenisie. Iga Świątek, ale i część zawodniczek nie lubi tego sytuacji. Potrafią one przeszkodzić w skupieniu.

Takie skupienie konieczne będzie w sobotnie popołudnie. Wówczas Świątek zmierzy się z Aryną Sabalenką w wielkim finale turnieju WTA 1000 w Rzymie. Może po raz trzeci w karierze wygrać te zmagania. 

Czy Iga Świątek wygra z Aryną Sabalenką?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.