Iga Świątek i Aryna Sabalenka to obecnie najlepsze tenisistki na świecie, których spotkania dostarczają mnóstwa emocji. Po raz ostatni rywalizowały przed dwoma tygodniami w Madrycie. Wówczas górą była nasza rodaczka, która obroniła aż trzy piłki meczowe. - Gratulacje za kolejny wielki turniej. Ty i twój team wykonaliście wielką pracę, ale następny tytuł trafi do mnie - odgrażała się Białorusinka. I jak się okazuje, już w najbliższą sobotę wiceliderka rankingu spróbuje przerodzić słowa w czyny. Tenisistki ponownie spotkają się w finale, tym razem WTA 1000 w Rzymie.
W czwartkowy wieczór Sabalenka nie dała większych szans Danielle Collins - 7:5, 6:2, dzięki czemu awansowała do finału. "Była o głowę - jeśli nie o dwie - lepsza od przeciwniczki", "Zmiażdżyła Amerykankę" - pisali rosyjscy dziennikarze, którzy z niecierpliwością oczekują starcia ze Świątek.
Podobnie, jak i sama Białorusinka. Nie będzie ona jednak faworytką. Nie dość, że we Włoszech ma dość spore wahania formy, to ma też słaby bilans bezpośrednich meczów z Polką. Tenisistki rywalizowały 10-krotnie i tylko trzy pojedynki zakończyły się zwycięstwem Sabalenki.
Ta nie zamierza się jednak zrażać i wysłała jasne ostrzeżenie Świątek. Tuż po spotkaniu z Collins dała do zrozumienia, że chce zrewanżować się Polce. - Perspektywa walki ze Świątek daje mi dodatkową motywację. Naprawdę lubię nasze pojedynki. Zawsze to są takie mecze, w których decydują detale. Bardzo lubię z nią grać, ponieważ to zawsze jest tenis na wysokim poziomie. Mam nadzieję, że dostarczymy Wam niezwykłych emocji i tym razem, przy waszym wsparciu, zdobędę ten tytuł - podkreślała Sabalenka.
O tym, że Białorusinka będzie chciała zrewanżować się Polce za Madryt, piszą też dziennikarze puntodebreak.com. Zwrócili uwagę na silne strony Sabalenki. "Emanuje siłą i kontrolą. Posiada inteligencję taktyczną. Dodatkowo zadaje nieokiełznane ciosy, gotowe rozbić każdy opór. To wszystko spaja aktualnie tenis Sabalenki i sprawia, że dla większości przeciwniczek jest nie do pokonania. (...) Gdy Białorusinka znajduje się na fali, to nie zostawia ani jednej luki. Przejmuje inicjatywę i rozbija rywalki armatnimi strzałami. Uniknęła fizycznych i psychicznych skutków tego, co wydarzyło się w Madrycie i teraz stanie przed kolejną okazją, by pokonać cesarzową tenisa - Świątek" - czytamy.
Na tym nie zakończyli. "Sabalenka będzie szukać zemsty na Świątek. (...) Wiceliderka co tydzień udowadnia, że jest główną przeciwniczką do zburzenia imperium zbudowanego przez Igę. I już w sobotę będzie miała kolejną okazję, by przejąć władzę" - dodali.
O tym, kto będzie górą, przekonamy się już za kilkanaście godzin. Zdecydowanie lepiej z rywalkami w Rzymie radziła sobie Polka, która nie straciła ani seta. Zupełnie inaczej wyglądało to w przypadku Sabalenki. Już na start była bliska odpadnięcia z Katie Volynets. Piłek meczowych musiała bronić w IV rundzie z Eliną Switoliną. Później jednak odzyskała rytm i pewność siebie.