Koszmar Igi Świątek poza turniejem. Polka może podziękować największej rywalce [WIDEO]

Aryna Sabalenka krok po kroku eliminuje kolejne przeciwniczki i zbliża się do finału WTA 1000 w Rzymie. W środowe południe pokonała Jelenę Ostapenko, a więc prawdziwy koszmar Igi Świątek. Już w pierwszym secie zdominowała rywalkę, oddając jej zaledwie dwa gemy. Druga odsłona starcia była o wiele bardziej wyrównana. Łotyszka pokazała, że nie zamierza odpuszczać, ale nie znalazła sposobu na lepiej dysponowaną tego dnia Białorusinkę.

Aryna Sabalenka notuje ostatnio dość spore wahania formy. Szczególnie widać to podczas WTA 1000 w Rzymie. Na start zmierzyła się z Katie Volynets. Choć Białorusinka wygrała to starcie, to 109. zawodniczka rankingu WTA sprawiła jej spore kłopoty. Dość powiedzieć, że wygrała pierwszą partię 6:4. Później wiceliderka nieco poprawiła grę, co pozwoliło jej triumfować w kolejnych dwóch setach 6:3, 6:2. Kilka dni później poradziła sobie śpiewająco z Dajaną Jastremską (6:4, 6:2), by już w IV rundzie znów rozegrać trzysetowy bój z Eliną Switoliną (4:6, 6:1, 7:6). Co więcej, musiała nawet bronić piłki meczowej, ale ostatecznie wyszła z opresji. Liczyła, że w ćwierćfinale tak dużych problemów nie będzie już miała.

Zobacz wideo Iga Świątek pokazała zdjęcie z El Clasico

Popis Sabalenki w pierwszym secie. Ostapenko nie wiedziała, co się dzieje

Na tym etapie rywalizacji zmierzyła się z Jeleną Ostapenko, a więc prawdziwym koszmarem Igi Świątek. W końcu Polka grała z Łotyszką czterokrotnie i ani razu nie udało jej się pokonać rywalki. Inaczej to wygląda w przypadku Sabalenki. Białorusinka dwukrotnie stanęła po przeciwnej stronie siatki z dziesiątą rakietą świata i tyle też razy przechyliła szalę zwycięstwa na własną korzyść.

W związku z tym i w środowe południe to Sabalenka była faworytką, co pokazała już na początku spotkania. W pierwszym gemie miała dwie okazje, by przełamać rywalkę, ale żadnej z nich nie wykorzystała. Niepowodzenie powetowała sobie w trzecim i piątym gemie.

Ostapenko nie radziła sobie przy własnym podaniu. Dość powiedzieć, że w pierwszym secie popełniła aż trzy podwójne błędy serwisowe, z czego skrzętnie korzystała przeciwniczka. I mimo że Łotyszka walczyła do końca, to nie udało jej się zniwelować straty. Ani razu też nie zagroziła Sabalence i nie wywalczyła break pointa.

Tym samym pierwsza partia zakończyła się pewnym zwycięstwem wiceliderki 6:2. Białorusinka czuła się coraz pewniej i bawiła się z rywalką. Na kibicach szczególne wrażenie zrobił dropshot, do którego Łotyszka nie zdążyła podbiec.

Popis obu tenisistek w drugiej partii. Zadecydował siódmy gem

Drugi set był już zdecydowanie bardziej wyrównany. Gra toczyła się punkt za punkt i każda z zawodniczek pewnie zwyciężała przy własnym serwisie. Ostapenko popełniała mniej błędów i była bardziej precyzyjna, co też przełożyło się na jej skuteczność. Ale do czasu. Kluczowy okazał się gem numer siedem. Wówczas Sabalenka po raz pierwszy przełamała rywalkę, dzięki czemu wyszła na prowadzenie 4:3. Takiej przewagi nie pozwoliła już sobie wypuścić z rąk. Finalnie triumfowała 6:4.

Aryna Sabalenka - Jelena Ostapenko 6:2, 6:4

Dzięki tej wygranej to Sabalenka awansowała do półfinału. Na tym etapie rywalizacji zmierzy się z Wiktorią Azarenką lub Danielle Collins. 

Czy Aryna Sabalenka wygra WTA 1000 w Rzymie?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.