Hurkacz posłuchał Igi Świątek ws. meczu z Nadalem. "Niemożliwe"

Agnieszka Niedziałek
Rafael Nadal sfrustrowany i pełen niemocy, uderzający w złości rakietą o kolano czy wznoszący ramiona w geście bezradności - przez lata był to bardzo rzadki widok. A już tym bardziej na kortach ziemnych. Ale Hubert Hurkacz w meczu 2. rundy w Rzymie był bezwzględny dla "króla mączki", któremu nie pozwolił wyjść z cienia. Zamiast tego postawił wielki mur, a legendarny hiszpański tenisista - choć próbował kąsać w swoim stylu - to niewiele był w stanie zdziałać.

- Nie będę nikomu kibicować. Życzę nam wszystkim po prostu świetnego tenisa i świetnej rozrywki, bo to dwaj dobrzy ludzie - mówiła Iga Świątek o meczu Huberta Hurkacza z będącym jej idolem z dzieciństwa Rafaelem Nadalem tuż przed jego rozpoczęciem. Sama dopiero co zakończyła wtedy swoje spotkanie w Rzymie. Polak w pełni dostosował się do życzenia koleżanki z kortu. Zagrał popisowo i zwycięstwem 6:1, 6:3 uczcił skompletowanie pojedynków z "Wielką Trójką". A mecz z Hiszpanem, który próbuje wrócić do wielkiego tenisa po długiej przerwie, powinien być wizytówką wrocławianina z kilku względów. Choć przez to zasmucił znów wielu kibiców.

Zobacz wideo Iga Świątek pokazała zdjęcie z El Clasico

Hurkacz dokonał tego, co wydawało się niemożliwe. Rzadko spotykana frustracja Nadala

Miły i grzeczny - te słowa na stałe przylgnęły do Huberta Hurkacza. Nieraz też powtarzano, że brakuje mu instynktu mordercy, by dobić przeciwnika i stąd stał się specem od pięknych porażek. Trudno zliczyć, ile już ma ich na koncie. Żegnała go owacja po meczach z Novakiem Djokoviciem czy Carlosem Alcarazem, ale zawsze właśnie wtedy, gdy opuszczał kort na tarczy. W sobotę w Rzymie jednak w pełni wykorzystał sprzyjające okoliczności i dokonał tego, co jeszcze jakiś czas temu wydawałoby się niemożliwe - pokonał Rafaela Nadala na ziemi. 

Trzeba oczywiście zacząć od sprawy oczywistej - Rafael Nadal w obecnej dyspozycji to cień Hiszpana w topowej formie i nikt tego nie kwestionuje. Tak, ma on za sobą operację i długą przerwę. Tak, w tym sezonie zagrał wcześniej zaledwie trzy turnieje, w których rozegrał dziewięć meczów. I tak, w pierwszej rundzie męczył się ze 108. w rankingu ATP belgijskim kwalifikantem Zizou Bergsem. Ale nie przez przypadek gracz, który niedługo będzie obchodził 38. urodziny, 10 razy w przeszłości triumfował w imprezie w stolicy Włoch (2005-07, 2009-10, 2012-13, 2018-19, 2021) i zdominował całkowicie w ostatnich latach rywalizację na tej nawierzchni.

- Muszę zaakceptować obecną sytuację. Nie mam tej stabilności, co zwykle. Muszę na nowo ją odnaleźć. Takie mecze jak ten pomagają w tym. Mam nadzieję, że w kolejnym zagram dużo lepiej. Muszę spróbować grać na 100 procent. Nie jest to łatwe, bo muszę wyzbyć się tego strachu, który mi towarzyszy przy niektórych zagraniach. Moje mięśnie muszą się zaadaptować do nowej sytuacji po operacji. Ale nie ma na to czasu i to jest problem - opowiadał przed pojedynkiem z Hurkaczem Nadal.

Ci, którzy oglądali sobotni mecz, widzieli, że bardzo gracz z Majorki robił, ile mógł. To właśnie za sprawą jego waleczności pierwszy gem przy serwisie brylującego w tym elemencie Polaka trwał aż 14 minut. A po drugim komentujący mecz dla Polsatu Sport Wojciech Fibak mówił o bajkowym tenisie. Hiszpan w swoim stylu kąsał, kiedy wydawało się, że zepchnięty do obrony może tylko odpierać napór.

Ale młodszy o 11 lat Hurkacz odpowiadał najlepiej jak się dało. Skrótem na skrót, smeczem na smecz. Pod koniec pierwszego seta Polak sam bił brawo rywalowi po jednym z efektownych zagrań, a zaraz potem sam zasłużył na taką nagrodę. Zaczął jeszcze może niepewnie, ale dość szybko poukładał sobie wszystkie elementy układanki i realizował taktykę tak, by nie ułatwiać legendarnemu przeciwnikowi zadania. Uwijał się w obronie, stawiając przed rywalem mur, a własne gemy serwisowe ustawiał sobie dzięki podaniu.

Dość szybko było widać, jak ciężko Nadalowi gra się z dobrze dysponowanym rywalem. Po jednej z wymian w pierwszej części inauguracyjnej partii, gdy minimalnie posłał piłkę na aut, położył ręce na biodra ze zrezygnowaną miną. Uwielbiająca go miejscowa publiczność zaś jęknęła z rozczarowana. Potem zaczęło się pojawiać coraz więcej błędów, które w złotych czasach Hiszpana były nie do pomyślenia. Gdy widział, że Hurkacz przebija wszystko na drugą stronę, to zaczął posyłać coraz częściej skróty. Niekoniecznie udane. Po jednym z nich w szóstym gemie uderzył ze złością rakietą w kolano. A mówimy o tenisiście, który nigdy nie zniszczył rakiety i rzadko okazuje frustrację. W drugim secie też błysnął kilka razy, ale w pewnym momencie już rozkładał ręce w geście bezradności, bo nie miał recepty na bardzo dobrą grę rywala.

Hurkacz przekazał Nadalowi brutalną prawdę. Polak skompletował mecze z "Wielką Trójką"

- Mam dwa i pół tygodnia do Roland Garros... Muszę sobie samemu udowodnić, czy jestem w stanie docisnąć ciało do granic możliwości, co jest potrzebne, by być gotowym na to, co mnie czeka - opowiadał przed sobotnim meczem będący obecnie 305. rakietą świata Nadal, który ma w dorobku 22 tytuły wielkoszlemowe.

Hurkacz przekazał mu brutalną prawdę - w meczach z równo i konsekwentnie grającymi rywalami z czołówki Hiszpan obecnie wydaje się nie mieć szans, by czarować na kortach im. Rolanda Garrosa tak, jak robił to przy okazji rekordowych 14 triumfów. Trudno jednak też sobie wyobrazić, by w ostatnim sezonie w karierze zabrakło go w tej tak wyjątkowej dla niego imprezie.

Polak zaś po raz drugi wykorzystał problemy jednego z przedstawicieli słynnej "Wielkiej Trójki". Wcześniej zasłynął tym, że w 1/8 finału Wimbledonu 2021 pokonał będącego królem tej imprezy Rogera Federera. Wtedy też zasmucił spore grono kibiców. Szwajcar również wówczas był daleki od swojej najlepszej dyspozycji, a Hurkacz zapisał się w historii jako ten, który pokonał słynnego tenisistę z Bazylei w jego ostatnim meczu o stawkę. Kariery Nadala nie skończy - celem tego ostatniego jest jeszcze na pewno występ na kortach w Paryżu. A na nie zawitać w tym roku może dwukrotnie, bo nawet gdyby odpuścił udział we French Open, to latem odbędą się na nich igrzyska.

- Nie daje żadnego koła ratunkowego - podsumował w pewnym momencie sobotnią grę Hurkacza Fibak. Tak samo Polak zagrał we wspomnianym pojedynku z Federerem w Londynie. Jedynym z "Wielkiej Trójki", na którego jeszcze nie znalazł sposobu, jest Djoković. A to z nim mierzył się najczęściej z tego grona. I choć kilka razy urwał mu seta, to dotychczas był w stanie jedynie postraszyć mającego w dorobku rekordowe 24 tytułu wielkoszlemowe Serba. Pozostaje mieć nadzieję, że niedługo i w meczu z nim będący dziewiątą rakietą świata wrocławian pokaże, że ma już dość pięknych porażek i na dobre nauczył się wykorzystywać słabsze momenty tych największych. By na korcie zamiast bycia miłym chłopcem jego znakiem firmowym była bezwzględność.

Bilans Huberta Hurkacza z "Wielką Trójką"

  • Hubert Hurkacz - Novak Djoković   0-7
  • Hubert Hurkacz - Roger Federer    1-1
  • Hubert Hurkacz - Rafael Nadal       1-0 
Czy Hubert Hurkacz wygra jeszcze z Novakiem Djokoviciem, by skompletować zwycięstwa nad graczami "Wielkiej Trójki"?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.