Paula Badosa (126. WTA) i Stefanos Tsitsipas (8. ATP) przez wiele miesięcy byli najbardziej znaną parą w świecie tenisa. Chętnie pokazywali się razem zarówno w świecie realnym, jak i wirtualnym. Aż kilka dni temu ich związek dobiegł końca.
Tenisistka prosiła o to, aby uszanować prywatność jej oraz jej byłego partnera i nie pytać ich o związek. Mimo to po pierwszym meczu turnieju w Rzymie (6:2, 6:3 z Mirrą Andriejewą) dziennikarze pytali ją o powody rozstania z Tsitsipasem.
- Mamy świetne relacje, jest wspaniałą osobą i życzę mu wszystkiego najlepszego. Wiem, że ma takie samo stanowisko. Nie wydarzyło się nic dramatycznego, takie jest życie. Oboje mamy wsparcie bliskich. Wiem, że nadal będziemy się widywać w tourze, kto wie, co wydarzy się w przyszłości - powiedziała, cytowana przez portal tennisworldfr.com.
Następnie wyjaśniła, że nie bez znaczenia były ich obowiązki zawodowe. Odniosła się przy tym do innej znanej tenisowej pary. - Nasz przypadek przypomina mi Marię Szarapową i Grigora Dimitrowa. Jesteś z właściwą osobą, ale w niewłaściwym czasie. Każdy ma swoją karierę, swoje problemy, z którymi musi się uporać. W ciągu ostatnich kilku miesięcy przeżyłam kilka wzlotów i upadków emocjonalnych, co było dla mnie trudne. Czasem po prostu lepiej jest się rozstać - wyjaśniła.
Obecnie Badosa i Tsitsipas rywalizują w turnieju w Rzymie. Po wyeliminowaniu Andriejewej Hiszpanka awansowała do drugiej rundy, w której zagra z Emmą Navarro (22. WTA). Natomiast Grek w pierwszej rundzie miał wolny los i czeka na wyłonienie rywala w kolejnej fazie.