Szok w meczu Sabalenki. "Usłyszałam taki krzyk"

Dominik Senkowski
TENNIS-MADRID/
Fot. REUTERS/Juan Medina

Aryna Sabalenka nie może narzekać na wsparcie podczas turnieju w Madrycie. Po ostatnim meczu z Jeleną Rybakiną znów dziękowała kibicom. - Inaczej przegrałabym 1:6, 1:6 - mówiła. Fani wspierali Białorusinkę, momentami przeszkadzając także Rybakinie.

Aryna Sabalenki jest jedną z najbarwniejszych postaci kobiecego tenisa ostatnich lat. Trudno przejść obok niej obojętnie. Jedni kibice są zachwyceni postawą Białorusinki na korcie i poza nim, inni niekoniecznie. W Madrycie Sabalenka może jednak liczyć na wyjątkowe wsparcie, jakiego nie otrzymuje nigdzie indziej. 

Zobacz wideo Iga Świątek pokazała zdjęcie z El Clasico

Przekonaliśmy się o tym po raz kolejny w czwartkowy wieczór, gdy wiceliderka rankingu WTA rywalizowała z Jeleną Rybakiną. Sabalenka przegrywała już 1:6, 2:4, a następnie odwróciła losy spotkania, wygrywając drugiego seta 7:5, a trzeciego 7:6(5).

Sabalenka dziękuje kibicom 

Po zakończeniu meczu białoruska tenisistka zwróciła się do fanów. - Szczerze mówiąc, gdyby nie kibice, prawdopodobnie przegrałabym 1:6, 1:6 i byłabym bardzo smutna. Poczułam ich wsparcie. W pewnym momencie usłyszałam, jak ktoś krzyczy: "Chcemy się z tobą spotkać w sobotę!" (w sobotę odbędzie się finał kobiecej imprezy - przyp.red.) - opowiadała Sabalenka.

I dodała: "Taki okrzyk i doping bardzo mnie zmotywowały. Pomyślałam: "Muszę walczyć, muszę dać z siebie wszystko. Jeśli nie uda się, to trudno, ale w przypadku wygranej będę najszczęśliwszą osobą na świecie".

To nie pierwszy raz w tym roku, jak Aryna Sabalenka dziękuję hiszpańskim kibicom za wsparcie. Kilka dni temu po wygranej z Danielle Collins mówiła: "Dziękuję wszystkim, że zostaliście na trybunach, by nas wspierać. Z tego powodu naprawdę kocham Madryt. Jesteście niewiarygodni. Dzięki wam ten turniej jest wyjątkowy. Dziękuję za niesamowitą atmosferę."

Oba mecze Sabalenki z Rybakiną oraz Collins kończyły się już po północy, a mimo to publiczność nie zawiodła i do końca śledziła z bliska pasjonujące spotkania. W ubiegłym roku tenisistki narzekały w stolicy Hiszpanii na pustki na trybunach podczas meczów rozgrywanych w późnej porze. W tym roku jest inaczej.

Ulubiony turniej Białorusinki 

Szczególne wsparcie dla tenisistki podchodzącej z Mińska nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Madryt to jeden z jej ulubionych turniejów. Wygrywała tam już dwukrotnie - rok temu w finale z Igą Świątek, a trzy lata temu pokonując w meczu decydującym o tytule Ashleigh Barty. Impreza w stolicy Hiszpanii to jedyne zawody rangi WTA - obok rozgrywanych w chińskim Wuhan - w których Białorusinka triumfowała dotychczas więcej niż raz. 

To o tyle zaskakujące, że w stolicy Hiszpanii tenisiści rywalizują na nawierzchni ziemnej, na której Sabalenka notuje gorsze wyniki niż na trawie czy hardzie. Korty madryckie są jednak nieco specyficzne w porównaniu do mączki znajdującej się w Rzymie czy Paryżu. Położone wyżej, dzięki czemu warunki tamtejsze premiują zawodniczki grające agresywniej, gdyż piłka lata w powietrzu szybciej niż zwykle. 

Sukcesy Sabalenki w Madrycie w naturalny sposób sprawiają, że publiczność wspiera ją mocniej - na całym świecie kibice kochają przede wszystkim zwycięzców. Podobnie jest choćby w przypadku Igi Świątek na Roland Garros, gdzie Polka wygrywała już trzykrotnie.

W półfinale z Rybakiną emocje kibicowskie były aż tak wielkie, że w pewnym momencie doszło już do przekroczenia granic wsparcia dla Sabalenki. Część fanów przeszkadzała bowiem zawodniczce reprezentującej Kazachstan w momencie, gdy przygotowywała się do serwisu. Sędzia główny nie raz musiał prosić o ciszę.

Kto zwycięży w sobotę?

Jak będzie w sobotnim finale z Igą Świątek? Czy publiczność będzie znów po stronie Aryny Sabalenki? Nie jest to wykluczone, choć pamiętajmy, że Polka doskonale radzi sobie w takich sytuacjach. Udowodniła to niedawno w Hiszpanii, gdy w ćwierćfinale pokonała Beatriz Haddad Maię, którą żywiołowo dopingowali z trybun brazylijscy kibice.

Na podobne wsparcie Sabalenka może liczyć także podczas występów w Melbourne, gdzie już dwukrotnie wygrywała wielkoszlemowy Australian Open. Z kolei po ostatnim finale US Open, gdy rywalizowała w reprezentantką gospodarzy Coco Gauff, miała delikatne zastrzeżenia do fanów. - Mogliście tak kibicować podczas meczu - mówiła Sabalenka po tym, jak otrzymała burzę braw w trakcie ceremonii wręczenia nagród w Nowym Jorku. W czasie samego meczu na zdecydowanie większy doping mogła liczyć Gauff. 

Finał w Madrycie rozpocznie się o godzinie 18.30. Transmisja w Canal+ Sport, relacja w Sport.pl. Dla Polki i Białoruski to pierwszy wspólny pojedynek w tym roku. Ostatni raz mierzyły się w listopadzie w ramach WTA Finals 2023 w Cancun, gdzie górą była Świątek. 

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...