Iga Świątek doskonale radzi sobie w turnieju w Madrycie i chce zrewanżować się za ubiegłoroczną edycję, gdy przegrała w finale z Aryną Sabalenkę (2. WTA). Najpierw pokonała Chinkę Xiyu Wang (52. WTA) 6:1, 6:4, następnie rozprawiła się z Soraną Cirsteą (30. WTA) 6:1, 6:1, a w poniedziałek rozbiła Sarę Sorribes Tormo (55. WTA) 6:1, 6:0. Imponującą formę potwierdziła również we wtorkowym meczu.
Nasza zawodniczka wygrała z Beatriz Haddad Maią (14. WTA) 4:6, 6:0, 6:2. Nie było to jednak dla niej łatwe spotkanie, gdyż w pewnym momencie miała dużą "zapaść i niemoc". Prowadziła przecież 4:1, a potem przegrała pięć gemów z rzędu. Mimo to udało jej się zachować spokój, wrzucić wyższy bieg i awansować do półfinału turnieju.
Wiemy już, że następną rywalką Polki będzie Madison Keys (20. WTA). Amerykanka dokonała czegoś niewiarygodnego i mimo że w ćwierćfinale przegrywała z Ons Jabeur (9. WTA) 0:6, 0:2, to była w stanie wrócić do gry, a następnie wygrać decydującego seta w... 23 minuty! Ostatecznie zwyciężyła 0:6, 7:5, 6:1 i awansowała do kolejnego etapu. Tuż po zakończeniu spotkania udzieliła wywiadu, w którym powiedziała, jak będzie się przygotowywać do konfrontacji ze Świątek. - Oglądamy dużo filmów - przekazała.
- Postaram się po prostu wyjść i rozegrać dobre starcie. (Iga - red.) jest niesamowitą zawodniczką i świetnie radzi sobie na "mączce". To będzie niezwykle trudny mecz. Tak długo, jak kontroluję swoją grę, jestem dumna z tego, ile zostawiam na korcie - oznajmiła.
Jeśli Świątek uda się pokonać Keys, to w finale zmierzy się najprawdopodobniej z Aryną Sabalenką (2. WTA) lub Jeleną Rybakiną (4. WTA), z którą przegrała ostatnio w Stuttgarcie. Obie muszą jednak wygrać ćwierćfinałowe spotkania. Aby mogły się bezpośrednio zmierzyć, Kazaszka musi pokonać Julię Putincewą (50. WTA), a Białorusinka 17-letnią Mirrę Andriejewą (43. WTA).