Poważne oskarżenia pod adresem wielkoszlemowego mistrza. "Mam wrażenie, że oszukał wszystkich"

Stan Wawrinka trafił na czołówki szwajcarskich portali, ale nie z powodu swoich wyników na korcie. Wokół tenisisty rozpętała się prawdziwa burza. Wszystko przez współtworzoną przez niego wirtualną grę opartą na tokenach NFT. W projekt zaangażowało się mnóstwo inwestorów i znakomita ich część na tym straciła. Jednym z nielicznych beneficjantów okazał się za to... sam Wawrinka. Spora grupa ludzi węszy w tym oszustwo i już szykuje skargę.
TENNIS-MONTECARLO/
Fot. REUTERS/Denis Balibouse

Aferę wokół Stana Wawrinki ujawnił szwajcarski RTS. Chodzi o uruchomioną w listopadzie 2021 r. wspólnie Prosperem Masquelier-Partouche (przedsiębiorcą z branży hazardowej) grę Ballman Project. Była to pierwsza wirtualna rozgrywka w świecie tenisa oparta na technologii NFT. Zainwestowało w nią ok. 2600 osób. Po niespełna trzech latach przytłaczająca większość żałuje tej decyzji.

Zobacz wideo Projekt Warszawa z brązowym medalem PlusLigi. Bartłomiej Bołądź: Zdecydowała zagrywka

Wawrinka otworzył rewolucyjny projekt. Stracili niemal wszyscy... poza nim samym

Aby wejść do gry, trzeba było najpierw kupić wirtualnego awatara. Koszt NFT wynosił równowartość od 200 do 600 franków szwajcarskich w kryptowalutach. Gracze dostawali w ten sposób możliwość udziału w turniejach, na których mieli zarabiać pieniądze i podnosić wartość swojego awatara. Tym sposobem do twórców projektu trafiło ok. 4 mln franków.

Gra nie odniosła jednak sukcesu. Przyciągnęła znacznie mniejsze zainteresowanie, niż się spodziewano oraz krytykowana była za design. Dla większości ludzi zakup kompletnie się nie opłacił. - Kupiłem mojego Ballmana za 318 franków w momencie gdy gra była wydawana. Dziś jest wart 12 franków. Dokąd poszły 4 miliony z projektu? - skarżył się jeden z graczy w rozmowie z RTS.

Wawrinka oskarżany o wielki przekręt. "Jestem rozczarowany"

Gdyby wszyscy gracze stracili na projekcie, można by mówić po prostu o nieudanym projekcie. Problem w tym, że znalazł się ktoś, kto na nim zarobił. A tym kimś jest sam Stan Wawrinka. Jak ustalił Thomas Perrin, słynny badacz blockchain, tenisista zgarnął na aplikacji równowartość 440 tys. dolarów w kryptowalucie Ethereum. - Jestem bardzo rozczarowany osobowością trzykrotnego zwycięzcy Wielkiego Szlema, mam wrażenie, że Stan Wawrinka oszukał wszystkich - przyznał, cytowany przez RTS gracz.

Zdaniem Perrina twórcy projektu, zamiast inwestować pieniądze w jego dalszy rozwój, trzymali kryptowaluty w swoich prywatnych portfelach. To budzi podejrzenia o oszustwo. Sześciu małych inwestorów zgłosiło już wniosek do paryskiej grupy wsparcia dla ofiar poszkodowanych przez influencerów (AVI), a społeczność szykuje zbiorową skargę. Co na to wszystko sam Wawrinka? - Kupujący są rozczarowani. Rozumiem to, ale nie możemy mówić o oszustwie, gdyż, w przeciwieństwie do wielu prawdziwych skandali, my dostarczyliśmy NFT i obiecaną grę - tłumaczył się tenisista.

Więcej o: