Aryna Sabalenka (2. WTA) niezmiennie szuka formy, która sprawiła, że w tym roku drugi raz z rzędu wygrała Australian Open. Od tamtego czasu Białorusinka tylko w Indian Wells była w stanie wygrać dwa mecze z rzędu, a i tak w trzecim przegrała. Sabalenka prezentuje nierówną formę, a do tego niedawno spotkała ją osobista tragedia - zmarł jej były partner Konstantin Kołcow.
W turnieju WTA 1000 w Madrycie Sabalenka broni wywalczonego przed rokiem tytułu, gdy wygrała z Igą Świątek (1. WTA). W trwającym turnieju miała wolny los w pierwszej rundzie, a w drugiej zmierzyła się z Magdą Linette (48. WTA). Polka robiła, co mogła, Sabalenka także popełniała sporo niewymuszonych błędów, ale ostatecznie to druga rakieta świata wygrała 6:4, 3:6, 6:3.
W trzeciej rundzie Sabalenka zmierzyła się z 19-letnią Amerykanką Robin Montgomery (183. WTA). W pierwszych dwóch gemach o wiele niżej notowana tenisistka postawiła niezwykły opór bardziej utytułowanej rywalce. Były one rozgrywane blisko 20 minut, ale ostatecznie to Sabalenka prowadziła 2:0. Od tamtego momentu wyszły doświadczenie i klasa Sabalenki, która nie popełniała głupich błędów i w 40 minut wygrała seta gładko 6:1.
W drugim secie Amerykanka zdecydowanie mocniej i dłużej postawiła się Sabalence. Utrzymywała swój serwis i w ten sposób obie panie dotarły do stanu 3:3. Wtedy Amerykanka popisywała się świetną grą w defensywie i obroniła dwa break pointy! Nad kortem w Madrycie zaczęła unosić się atmosfera niespodzianki i ewentualnego trzeciego seta.
Każda z pań wytrzymywała presję i tak kibice mogli obejrzeć tie-breaka. Na przestrzeni całego drugiego seta wydawało się, że to Montgomery prezentuje się nieco lepiej. Tak też było w tie-breaku! Amerykanka utrzymywała swój serwis, wykorzystała błędy rywalki i wygrała seta 7:6(7-5).
Trzecia partia zaczęła się dobrze dla Sabalenki. Przełamała rywalkę, miała 2:0 i wydawało się, że szala zwycięstwa przechyla się na jej stronę. Nic z tego! Montgomery wróciła do gry i utrzymywała tempo gry do stanu 4:5. Wtedy był jej gem serwisowy, przy którym wyszła wyższość Aryny Sabalenki. Po trwającym blisko dwie i półgodziny meczu Białorusinka wygrała 6:1, 6:7(5-7), 6:4. Znowu jednak nie zachwyciła i kto wie, co będzie w kolejnej rundzie.
W czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Madrycie Aryna Sabalenka zmierzy się z rewelacyjnie spisującą się w tym sezonie Danielle Collins (15. WTA). Panie mierzyły się ze sobą dotychczas czterokrotnie i za każdym razem wygrywała Białorusinka. Ich kolejne spotkanie zostanie rozegrane w sesji nocnej w poniedziałek 29 kwietnia.