To, co zrobiła Iga Świątek, nie mieści się w głowie. Poezja. "Kapitalnie"

Iga Świątek zagrała kawał tenisa w meczu z Soraną Cirsteą, z którą wygrała w dwóch setach 6:1, 6:1. Dzięki temu awansowała do czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Madrycie. Rumunka wspięła się na wyżyny swoich możliwości, ale Polka zawsze była krok przed nią. Długie wymiany przyniosły nam kilka naprawdę efektownych, popisowych zagrań, szczególnie w wykonaniu liderki światowego rankingu.
Iga Świątek
WTA/Twitter (Screen)

Choć Iga Świątek rozgromiła Soranę Cirsteę w obu setach, to wcale nie można powiedzieć, że to było jednostronne spotkanie. Wiele długich wymian toczyło się na równym poziomie. Ale więcej zagrań wartych zapamiętania było w wykonaniu polskiej tenisistki.

Zobacz wideo Iga Świątek pokazała zdjęcie z El Clasico

Świątek dała show w meczu z Cirsteą

Już od pierwszej piłki spotkanie toczyło się w intensywnym tempie. Sorana Corstea nie zamierzała odpuszczać żadnej piłki. Iga Świątek nie pozwalała, by rywalka zmuszała ją do błędów. Musiała grać konsekwentnie i wiedzieć, kiedy może zaskoczyć.

Akcja, po której rywalka zaczęła zachowywać się nerwowo, była już w pierwszym gemie, przy stanie 40:15 dla Rumunki i przy jej serwisie. To była długa wymiana, obie zawodniczki grały bardzo dobrym forhendem. Gdy Cirstea chciała poszerzyć pole gry, okazało się to dla niej zgubne. Świątek natychmiast odpowiedziała tym samym. Przyspieszyła akcję mocniejszym forhendem. Zdobyła punkt i przedłużyła szansę na szybkie przełamanie, które ostatecznie doszło do skutku.

Kolejna świetna akcja Polki miała miejsce także w pierwszym secie, przy stanie 2:0 i 15:15. Świątek znów szła po przełamanie Rumunki. Wtedy Cirseta świetnie się broniła. Potrafiła utrzymać w grze piłkę, po której mogła być wyrzucona z kortu, nie pozwalała liderce światowego rankingu zamknąć akcji przy siatce. Kiedy sama była bliska wyrzucenia Polki z kortu, Świątek cudem sięgnęła tę piłkę, zagrała po prostej i wywalczyła punkt.

"Ależ wymiana! Kapitalnie!" - zachwycali się komentatorzy stacji Canal+ Sport.

W drugim secie Świątek znów dała koncert w jednej akcji. Pokazała, jak się bronić. To była sytuacja przy stanie 4:1, 30:30 i serwisie Rumunki. Cirstea od razu wywalczyła sobie pozycję w ofensywie. Liczne zmiany kierunków nic nie dawały, Świątek dochodziła do każdej piłki. Raz Polka ją podniosła, dzięki czemu Cirstea mogła zdobyć punkt smeczem, ale tego nie zrobiła. Zagrała pod takim kątem, że piłka spadła idealnie na rakietę Świątek, która posłała bekhend po linii.

Iga Świątek zasłużenie wygrała z Soraną Cristeą 6:1, 6:1, ale Rumunkę trzeba pochwalić za waleczność. W czwartej rundzie turnieju w Madrycie polska tenisistka zagra z Hiszpanką Sarą Sorribes Tormo, która wyeliminowała Wiktorię Azarenkę.

Więcej o: