Dla Igi Świątek rozpoczęła się już jej ulubiona część sezonu. Chodzi oczywiście o rywalizację na kortach ziemnych. W Stuttgarcie dotarła do półfinału, gdzie przegrała z Jeleną Rybakiną. Na lepszy wynik liczy podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie. Póki co wszystko idzie po jej myśli.
Najpierw uporała się z Chinką Xiyu Wang. W sobotę pokonała kolejną rywalkę. Tym razem nie dała szans Soranie Cirstei.
- Trochę mi żal Sorany Cirstei, bo Rumunka źle nie gra, ale na wyniku za bardzo się to nie odbija. Widać gołym okiem, że forma Igi Świątek rośnie z meczu na mecz. Będziemy mieli w najbliższych tygodniach jeszcze sporo radości z jej występów - pisał redaktor naczelny magazynu "Tenisklub" Adam Romer.
Rzeczywiście można odnieść wrażenie, że dyspozycja Świątek zwyżkuje. W sobotnim starciu oddała Rumunce zaledwie dwa gemy. Oba sety zakończyły się wygraną Polki 6:1. Liderka światowego rankingu po zakończonym spotkaniu powiedziała kilka słów o swoich odczuciach.
- Na pewno pogoda jest inna, niż w poprzednim roku, ale wiem, jak grać w takich warunkach. Czułam się naprawdę komfortowo. Jedyną rzeczą jest to, że musiałam wstać wcześnie rano, ale cieszę się, że będę miała dalszą część dnia wolną - przyznała.
- Każdy turniej to inna historia. To był mój najlepszy mecz w tym roku, całkiem niezły tenis. Chcę skorzystać z doświadczenia poprzedniego roku i osiągnąć najlepszy wynik, jaki tylko potrafię - dodała.
Liderka światowego rankingu została także zapytana o to, z kim chciałaby zmierzyć się w kolejnej rundzie. - W tenisie wszystko się może zdarzyć. Wiktoria to bardzo doświadczona tenisistka - mecz z nią nie byłby łatwy. Sara jest Hiszpanką, gra w domu, miałaby za sobą trybuny. Jest waleczna i mecz z nią byłby trudny. Skupiam się przede wszystkim na sobie, nieważne z kim zagram - skwitowała.
Rywalką Polki w kolejnej rundzie będzie zwyciężczyni starcia Wiktoria Azarenka/Sara Torribes Tormo. Przypomnijmy, że przed rokiem Świątek dotarła do finału w Madrycie. Tam musiała jednak uznać wyższość swojej wielkiej rywalki - Aryny Sabalenki (2. WTA).