Niekwestionowaną faworytką tego meczu była Iga Świątek, która nigdy nie przegrała z Soraną Cirsteą. Rumunka miała swój plan na ten mecz, chciała od początku grać bardzo intensywnie. Częściowo to wychodziło, bo wciągała Polkę w długie wymiany, ale Rumunka sama popełniła po drodze zbyt wiele błędów.
Z pewnością trzeba docenić Soranę Cirsteę za jej postawę. Rumunka starała się grać odważnie, miała ochotę do prowadzenia gry, co zdarzało się jej robić. Liczyła, że zmusi Świątek do błędów, ale było o to bardzo trudno. Wymiany trwały dość długo, same gemy także.
Ale Polska tenisistka wiedziała, że musi robić swoje i wytrzymywać napór Cirstei. Czasami wystarczyło przyspieszyć, by przejąć inicjatywę, czasami Rumunka sama nie wytrzymywała swojego tempa. Po nieudanych i niewykorzystanych piłkach rywalka Świątek nerwowo reagowała.
W pół godziny zrobiło się 5:0 w pierwszym secie. Patrząc na przebieg spotkania, gdzie wiele wymian było na wyrównanym poziomie, to taki pogrom był mimo wszystko niespodziewany. Ale między tenisistkami była duża różnica klas w kluczowych momentach.
Ostatecznie pierwszy set padł łupem Polki 6:1. Co ciekawe, statystycy naliczyli jej tylko cztery winnery. Do tego miała dwa razy mniej niewymuszonych błędów od Rumunki.
W drugim secie wszystko wyglądało bardzo podobnie. Cirstea próbowała wciągnąć w długie wymiany, ale Świątek dalej była pół kroku przed nią, jeśli nie więcej. Polka była murem nie do przebicia, szczególnie wtedy, kiedy grała z bekhendu. Takich wymian liderka światowego rankingu nie zwykła przegrywać. Przy upartym graniu forhendem z obu stron wymiany trwały nieskończoność. Świątek musiała przyspieszyć, by zamykać akcje.
Druga partia także skończyła się wynikiem 6:1. Do stanu 3:1 Cirstea mogła jeszcze wierzyć, że uda się odwrócić losy seta, ale gdy Świątek podwyższyła prowadzenie na 4:1, to wybiła Rumunkę z rytmu i odebrała jej jakiekolwiek nadzieje na dalszą walkę. Od tego momentu Świątek grała dużo swobodniej, a ostatniego gema w spotkaniu wygrała do zera.
W kolejnej rundzie Iga Świątek zagra z lepszą z pary Wiktoria Azarenka - Sara Sorribes Tormo. Obie tenisistki zaczęły w tym samym momencie co Świątek z Cirsteą, ale kiedy Polka skończyła swój mecz, to Białorusinka i Hiszpanka jeszcze grały pierwszego seta.
Turniej WTA 1000 w Madrycie, trzecia runda:
Iga Świątek (WTA 1.) - Sorana Cirstea (Rumunia, WTA 30.) 6:1, 6:1