W styczniu Danielle Collins ogłosiła, że ten sezon będzie jej ostatnim w karierze. I niespodziewanie może być również najlepszym. Amerykanka jest bowiem rewelacją ostatnich tygodni. Zaskakująco triumfowała w WTA 1000 w Miami, po drodze pokonując takie tenisistki jak Carolina Garcia czy Jelena Rybakina. Na tym się nie zatrzymała. Kolejne trofeum uniosła w górę już przy następnej okazji - w Charleston, rozprawiając się m.in. z Ons Jabeur i Darią Kasatkiną. Tym samym zaliczyła spory awans w rankingu WTA - z 53. na 15. lokatę. Zanotowała też serię 13 meczów bez porażki. I jak się okazało, na tym nie zamierzała poprzestawać.
Collins wycofała się z WTA 500 w Stuttgarcie i do rywalizacji wróciła przy okazji WTA 1000 w Madrycie. Grę rozpoczęła od II rundy, a jej rywalką była Olga Danilović. Amerykanka miała nadzieję, że uda jej się podtrzymać kapitalną serię. Była wręcz murowaną faworytką, na co wskazywał ranking WTA. Panie dzieliło aż 107 miejsc.
Tyle tylko, że mecz nie zaczął się najlepiej dla Collins. Już w piątym gemie została przełamana i to do 15. I choć chwilę później zrewanżowała się Serbce, to w gemie numer siedem ponownie przegrała przy własnym serwisie. Ten właśnie moment okazał się kluczowy dla dalszych losów partii. W kolejnych minutach panie nie dały już odebrać sobie podania, co sprzyjało Danilović, która wykorzystała trzecią piłkę setową i wygrała 6:4.
To było dość spore zaskoczenie. W końcu w poprzednich dwóch turniejach Collins straciła łącznie tylko dwie partie. Na domiar złego fatalnie rozpoczęła też drugi set, bo od utraty serwisu. Nie poddała się jednak i była w stanie wrócić do gry. W szóstym gemie przełamała rywalkę i doprowadziła do wyrównania (3:3). Sama kilkukrotnie musiała też bronić break pointów, ale za każdym razem wychodziła z opresji. Tego samego nie można powiedzieć o Serbce, która w dziesiątym gemie ponownie dała się przełamać i ostatecznie przegrała 4:6.
Tak więc o losach meczu zadecydował trzeci set, w którym gra była bardzo wyrównana. W dziewiątym gemie Collins została przełamana, dzięki czemu Danilović prowadziła już 5:4 i serwowała po zwycięstwo. Wydawało się, że to właśnie ona przerwie fantastyczną serię Amerykanki. Tak się nie stało. Collins doprowadziła do przełamania powrotnego, a następnie tie-breaka, w którym nie dała rywalce szans. Wykorzystała szóstą piłkę meczową, triumfując 10-8 i w całym spotkaniu 2:1.
Tym samym jej najlepsza passa w karierze wciąż trwa. Wynosi już 14 meczów bez porażki. I szansę na wyśrubowanie rekordu będzie miała w niedzielę w starciu III rundy z Jaqueline Cristian.