Rosjanka okradziona w Madrycie. Straciła 10 tysięcy euro. "Jestem w szoku"

Od czwartku Iga Świątek rywalizuje w turnieju Mutua Madrid Open w Madrycie, gdzie w pierwszym meczu pewnie pokonała Chinkę Xiyu Wang 6:1, 6:4. Tymczasem kilka dni wcześniej w kwalifikacjach do hiszpańskich zawodów poległa Maria Timofiejewa. Porażka nie jest jednak jedynym zmartwieniem Rosjanki. W mediach społecznościowych przekazała, że oprócz tego została okradziona.
Maria Timofiejewa
screen https://www.instagram.com/timofeevamariaa/, https://www.youtube.com/watch?v=G4shmkZ-6HU&ab_channel=AustralianOpenTV

Tegoroczny sezon w tenisie wszedł w fazę rywalizacji na mączce. Na tej nawierzchni świetnie czuje się Iga Świątek (1. WTA), która w zeszłym roku przegrała w finale Mutua Madrid Open z Aryną Sabalenką (2. WTA). Teraz Polka zaczęła od wygranej z Xiyu Wang (52. WTA) 6:1, 6:4. Za to już na etapie kwalifikacji z madryckim turniejem pożegnała się Maria Timofiejewa (99. WTA).

Zobacz wideo Michał Probierz odpowiada na głośny tekst Sport.pl. Mocna polemika. "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Nie dość, że przegrała, to została okradziona. Dramat Rosjanki w Madrycie

W finale kwalifikacji Rosjanka przegrała Brytyjką Harriet Dart 6:4, 3:6, 5:7. To sprawiło, że 20-latka nie wystąpiła w kolejnym turnieju w tym roku. Wcześniej nie zdołała dostać się m.in. do zawodów w Dubaju, Indian Wells czy Dosze, gdzie przegrała z Magdaleną Fręch (51. WTA). Okazuje się, że porażka to jedyne zmartwienie Timofiejewej w Madrycie.

W czwartkową noc rosyjska tenisistka w mediach społecznościowych opublikowała kilka nagrań, w których żaliła się, że z jej konta bankowego zniknęło ponad 10 tys. euro, czyli prawie 43 tys. złotych. Jak do tego doszło? Najprawdopodobniej ktoś użył jej karty, po czym wydał pieniądze na zakupy.

- W ciągu ostatnich kilku dni, kiedy byłam tutaj, w Madrycie, ktoś użył mojej karty i wydał kwotę, która wyniosła nieco ponad 10 tys. euro. Jestem w szoku, bo nie wiem, jak to się mogło stać, skoro miałam kartę przy sobie niemal cały czas. Z wyjątkiem jednego momentu, kiedy zostawiłam ją w pokoju hotelowym podczas sprzątania - relacjonowała Maria Timofiejewa na Instagramie.

- Zakupy zostały zrobione tutaj w Hiszpanii, w Madrycie i w okolicach. Co więcej, z reguły zakupy online wymagają kodu potwierdzającego, który zwykle przychodzi na mój telefon, ale tym razem najwidoczniej nie dotarł. Okoliczności są szalone i nie wiem, jak to się mogło stać. Dlatego proszę, bądźcie bardzo ostrożni w Hiszpanii i w takich sytuacjach, ponieważ dzieje się to za każdym razem, gdy tu przyjeżdżam, a to już przekracza wszelkie granice - dodała Rosjanka, która na koniec podsumowała swoją wypowiedź w kilku akapitach.

Więcej o: