Początek sezonu Magda Linette miała naprawdę trudny, ale w Rouen pokazała najlepszy tenis od dawna. Zagrała świetne spotkanie w półfinale z Anheliną Kalininą. W pierwszym secie nie dała jej żadnych szans i wygrała aż 6:1. Choć potem przegrała drugiego seta, to w trzecim wróciła na dobre tory i znów zwyciężyła - tym razem 6:2.
Wydawało się, że tak rozpędzona Linette ma szansę na sprawienie niespodzianki i pokonanie Sloane Stephens w finale turnieju w Rouen. Pierwszy set był jednak dla kibiców Polki niczym kubeł zimnej wody. Zwyciężczyni US Open z 2017 roku wygrała go aż 6:1. Dopiero w drugim secie Linette pokazała formę ze wcześniejszych spotkań i wygrała 6:2. W decydującej części meczu lepsza była jednak Amerykanka.
Linette nie ma szczęścia do finałów. To już trzeci raz, gdy przegrywa decydujący mecz - ostatni raz miało to miejsce w Guangzhou w ubiegłym roku. Mimo to może być naprawdę zadowolona z postawy w Rouen. Dotarcie do finału oznacza dla niej również wymierne korzyści w rankingu WTA. Linette awansowała aż o 12. pozycji. Tym samym w rankingu WTA będzie teraz zajmować 48. miejsce. Wyprzedziła tym samym Magdalenę Fręch, która jest 51, ale także m.in. Petrę Kvitovą czy Karolinę Pliskovą. Względem ubiegłego tygodnia zarobiła aż 133 punkty. W tym momencie ma ich 1218.
Linette wciąż daleko do najlepszego miejsca w karierze. Pod koniec 2023 roku Polka zajmowała 24. miejsce Kilka miesięcy wcześniej - w marcu - była na najwyższej w karierze, 19. pozycji.