Emocje opadły, Świątek ogłasza. Jednoznaczne słowa. "Następnym razem"

Iga Świątek nie zdołała trzeci raz z rzędu sięgnąć po triumf WTA 500 Stuttgart. W półfinale niemieckiego turnieju przegrała 3:6, 6:4, 3:6 z Eleną Rybakiną, która w niedzielne popołudnie rozpoczęła mecz o tytuł z Martą Kostiuk. Kiedy emocje i złość po porażce już opadły, Świątek zwróciła się do fanów za pośrednictwem mediów społecznościowych. "A teraz...czas na Taylor Swift" - czytamy.

W sobotę Iga Świątek przegrała pierwszy mecz w karierze na ziemnych kortach w Stuttgarcie. Pogromczynią Polki okazała się Elena Rybakina, która po prawie trzech godzinach triumfowała 6:3, 4:6, 6:3. Tym samym 22-latka nie obroni dwóch tytułów, które zgarniała kolejno w 2022 i 2023 roku, zwyciężając w obu finałach z Aryną Sabalenką.

Zobacz wideo Michał Probierz odpowiada na głośny tekst Sport.pl. Mocna polemika. "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Świątek podsumowała występ w Stuttgarcie. Znów pokazała klasę

- Nie czułam dużej presji. Może trochę w trzecim secie, ale nadal myślę, że od początku przyczyna leżała we mnie, a nie na zewnątrz. Tak, trochę zwątpiłam w swój serwis w trzecim secie i postaram się już nie mieć takich sytuacji - mówiła Świątek podczas pomeczowej konferencji prasowej, dodając również, że "Rybakina jest po prostu dobrą zawodniczką i to wszystko".

Z pewnością liderka rankingu WTA liczyła na "zdobycie hat-tricka" na niemieckich kortach, jednak tym razem luksusowe Porsche, czyli główna nagroda za zwycięstwo, powędruje do innej tenisistki. W niedzielne popołudnie na profilu Instagram Igi Świątek pojawił się krótki wpis, w którym przyznała, że jak co roku została świetnie przyjęta w Stuttgarcie. Pomimo porażki Polka znów pokazała klasę.

"Dziękuję za to, że zawsze czuję się w Stuttgarcie tak ciepło przyjęta i prawie jak w domu. Następnym razem postaram się rozpocząć sezon na mączce jeszcze troszkę lepiej. A teraz...czas na Taylor Swift." - napisała krótko 22-latka. W komentarzach fani okazali wsparcie naszej tenisistce. "Nie można zawsze wygrywać. Byłaś i jesteś numerem 1", "Dla nas zawsze będziesz numerem 1" - czytamy.

 

We wspomnianym spotkaniu z dziennikarzami Świątek przyznała także, że starcie z Kazaszką było dla niej bardzo trudne. - Na pewno nie było łatwo oglądać, z jaką łatwością zwycięża kolejne gemy serwisowe, podczas gdy ja w każdym miałam problemy. Myślę, że ostatecznie to zrobiło różnicę. Starałam się jakoś reagować. Może po prostu potrzebuję więcej ćwiczeń - skwitowała. Rybakina w niedzielę rozpoczęła finał z Ukrainką Martą Kostiuk.

Czy Iga Świątek wygra Rolanda Garrosa?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.