Iga Świątek imponowała na kortach w Stuttgarcie. Pewnie dotarła do półfinału, po drodze rozprawiając się z Elise Mertens i Emmą Raducanu. Na tym etapie rywalizacji znalazła pogromczynię. Została nią Jelena Rybakina. "Walczyła z całych sił, ale w sobotę grała falami, zbyt nierówno. Kazaszka z kolei była stabilniejsza i to głównie dlatego awansowała do finału" - pisał Dominik Senkowski ze Sport.pl.
Po meczu Polka starała się znaleźć główny powód porażki. - Myślę, że od początku przyczyna leżała we mnie, a nie na zewnątrz - mówiła na konferencji prasowej.
Głos w sprawie zabrała też sama Rybakina. Ujawniła, co pozwoliło jej zyskać przewagę nad Świątek. I nie chodzi tylko o sobotnie starcie, ale i o mecze, które tenisistki rozegrały przeciwko sobie w przeszłości. A tych było łącznie pięć - aż w trzech z nich górą była Kazaszka.
- Uważam, że to wynika po prostu ze stylu gry. Iga znakomicie się porusza i uwielbia dominować w wymianach. Ze mną ma więc spory kłopot, ponieważ gram szybko i płasko. Na dodatek lubię zmuszać przeciwniczkę do ruchu. Tak więc jest to walka, w której wywieramy na siebie dużą presję i staramy się w tym wszystkim walczyć o każdy punkt - podkreślała na konferencji prasowej, cytowana przez championat.com.
Na tym Rybakina nie poprzestała i wskazała jeszcze jeden kluczowy element, w którym ma przewagę nad Polką. - Myślę, że spory wpływ na takie wyniki przeciwko Świątek ma mój serwis. Dlatego też niektóre spotkania wygrywam, a w innym muszę uznać jej wyższość. Idze nigdy nie jest łatwo ze mną grać. Mnie też jest trudno grać przeciwko niej - dodawała.
I rzeczywiście Rybakina może mieć sporo racji. Tym bardziej że w sobotnie popołudnie posłała aż dziesięć asów, a nasza rodaczka ani jednego. Polka popełniła za to aż siedem podwójnych błędów przy pięciu rywalki. Na ten aspekt uwagę zwracała sama Świątek.
- Na pewno nie było łatwo oglądać, z jaką łatwością zwycięża kolejne gemy serwisowe, podczas gdy ja w każdym miałam problemy. Myślę, że ostatecznie to zrobiło różnicę. Starałam się jakoś reagować. Może po prostu potrzebuję więcej ćwiczeń - mówiła po meczu.
Teraz przed Kazaszką mecz o tytuł w Stuttgarcie. W nim zmierzy się z Martą Kostjuk. Z kolei Świątek pozostało przygotować się do kolejnego turnieju. Ten wystartuje już w najbliższy wtorek w Madrycie.