Iga Świątek po raz pierwszy w karierze przegrała mecz w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. W dwóch poprzednich edycjach nie było na nią mocnych, ale trzeciego z rzędu tytułu już nie zdobędzie. W półfinale po dwóch godzinach i 29 minutach przegrała 3:6, 6:4, 3:6 z Jeleną Rybakiną (8. WTA) i pożegnała się z zawodami. Przed wyjazdem pojawiła się jeszcze na specjalnej konferencji prasowej.
Polka od razu dostała pytanie o główną przyczynę porażki. - Cóż, nie ma jednej konkretnej rzeczy. Po prostu myślę, że prawdopodobnie ja, Aryna (Sabalenka - przyp. red.) i ona jesteśmy najlepszymi zawodniczkami w tourze. Wcześniej (Rybakina - przyp. red.) miała problemy z kontuzjami, ale za każdym razem, gdy jest zdrowa, gra dobrze - powiedziała Świątek, nawiązując do ostatnich zwycięstw nad Rybakiną w turnieju pokazowym w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i turnieju WTA 1000 w Dosze. - Na pewno są aspekty jej gry, które są dla mnie trudne, ale nie powiedziałabym, że jest jeden konkretny. Jest po prostu dobrą zawodniczką i to wszystko - dodała.
Od teraz bilans w oficjalnych bezpośrednich pojedynkach między obiema tenisistkami wynosi 4:2 na korzyść Rybakiny. Już wcześniej Kazaszka sprawiała 22-latce mnóstwo problemów. To ją jednak nie paraliżowało. - Nie czułam dużej presji. Może trochę w trzecim secie, ale nadal myślę, że od początku przyczyna leżała we mnie, a nie na zewnątrz. Tak, trochę zwątpiłam w swój serwis w trzecim secie i postaram się już nie mieć takich sytuacji - wyznała Świątek.
To właśnie serwis najbardziej szwankował w grze Polki w tym spotkaniu. Nie posłała ani jednego asa przy 10 po stronie Rybakiny. Popełniła za to siedem podwójnych błędów. Rywalka w tym elemencie zdecydowanie odjechała. - Na pewno nie było łatwo oglądać, z jaką łatwością zwycięża kolejne gemy serwisowe, podczas gdy ja w każdym miałam problemy. Myślę, że ostatecznie to zrobiło różnicę. Starałam się jakoś reagować. Może po prostu potrzebuję więcej ćwiczeń - zakończyła Świątek.
W niedzielnym finale rywalką Jeleny Rybakiny będzie Marta Kostiuk (27. WTA), która pokonała Marketę Vondrousovą (8. WTA) 7:6 (2), 6:2.