A jednak! Iga Świątek pokonana. Zacięta bitwa bez happy endu

Dominik Senkowski
Iga Świątek nie zagra w finale turnieju WTA 500 w Stuttgarcie! Polka przegrała w półfinale z Jeleną Rybakiną 3:6, 6:4, 3:6. Tym samym Świątek nie obroni tytułu w Niemczech. Sobotnie starcie z Rybakiną było niesamowicie zacięte, godne rywalizacji aktualnie dwóch najlepszych tenisistek świata.
TENNIS/
Geoff Burke / USA TODAY Sports via Reuters Con

Nie można było patrzeć inaczej na sobotni pojedynek Igi Świątek z Jeleną Rybakiną niż jak na przedwczesny finał w Stuttgarcie. W końcu spotkały się dwie tenisistki, które w tym roku są dotychczas najlepsze. Potwierdza to ranking WTA Race obejmujący wyniki jedynie z obecnego sezonu.

Zobacz wideo Iga Świątek jest przykładem dla całego świata! "Jestem dumna"

W tym zestawieniu Iga Świątek jest pierwsza, a Jelena Rybakina druga. Wyprzedzają nawet Arynę Sabalenkę, choć to Białorusinka wygrała jedyny w tym roku jak na razie turniej wielkoszlemowy, będąc niepokonana w Australian Open. Polka wygrywała ostatnio imprezy w Dosze i Indian Wells, Rybakina była w finale w Miami, wcześniej zwyciężając w Abu Zabi oraz Brisbane.

Półfinał w Niemczech śledziliśmy także mając w pamięci ich zaciętą rywalizację. W ubiegłym sezonie tenisistka urodzona w Moskwie, a reprezentująca Kazachstan trzykrotnie okazywała się lepsza od naszej zawodniczki. Świątek niekorzystną serię przerwała niedawno, pokonując w lutym rywalkę w Katarze. Warunki w Stuttgarcie - nawierzchnia ziemna - sprawiały, że Polka tym bardziej wychodziła na mecz w roli faworytki, bo Rybakina to jednak przede wszystkim tenisistka, której tenis zyskuje najwięcej na kortach szybszych niż mączka (twarde, trawiaste).

Jak w tych okolicznościach poradziła sobie nasza liderka rankingu? Walczyła z całych sił, ale w sobotę grała falami, zbyt nierówno. Rybakina z kolei była stabilniejsza i to głównie dlatego awansowała do finału. 

Świetny początek 

Iga Świątek znakomicie weszła w to spotkanie. Już w pierwszym gemie serwisowym Jeleny Rybakiny doczekała się trzech szans na przełamanie. Wykorzystała ostatnią okazję, kończąc wymianę kapitalnym bekhendem po linii. 

W kolejnych minutach serwowała udanie, pozostając jednocześnie bardzo aktywna na nogach. Wchodziła szybko na piłki, przejmowała inicjatywę, rywalka nie bardzo wiedziała, jak za nią nadążyć. W efekcie błyskawiczne 2:0. 

Rybakina przy drugiej próbie obroniła podanie, ale nie bez problemów. Musiała ratować się mocnym serwisem, sporo ryzykować, szukając idealnych kątów uderzeń. Obroniła się ze stanu 15:40. Po dłuższej wymianie wyszła na 1:2, a następnie trochę zaskoczyła Polkę. Głęboki return, wcześniej umiejętna zmiana kierunku ataku i nagle w gemie Świątek zrobiło się 0:40. Po chwili prosty błąd Polki i mamy wyrównanie (2:2).

Pięć gemów przegranych z rzędu 

W piątym gemie nasza tenisistka doczekała się znów dwóch szans na odebranie serwisu przeciwniczce. Żal, że nie udało się tego dokonać, a zwłaszcza pierwszego break pointa. Świątek była wtedy bliska zagrania winnera, ale minimalnie chybiła. Potem Rybakinie pomógł serwis, w tym as, rozrzucała skutecznie Igę na korcie i pierwszy raz objęła w tym spotkaniu prowadzenie (3:2). 

Czwarta rakieta świata ewidentnie poczuła się pewniej, próbowała przejąć inicjatywę w kolejnych wymianach. Iga Świątek musiała odpowiedzieć, co niekiedy prowadziło do błędów z jej strony. Tak pojawiły się dwie szanse dla Rybakiny na przełamanie, z czego drugą wykorzystała po tym, jak nasza zawodniczka mimo heroicznej walki nie dała rady w obronie. Nagle z wyniku 2:0 dla Świątek zrobiło się 2:4.

A po chwili już 2:5. Jelena Rybakina wygrała piątego gema z rzędu, tym razem przy swoim serwisie. Początek był wyrównany, ale ostatnie punkty zawdzięczała kapitalnej dyspozycji serwisowej. Rybakina wydawała się też nieco spokojniejsza, a po kolejnych udanych akcjach obserwowaliśmy u niej gest zaciśniętej pięści. Liderka rankingu z kolei po dobrym początku straciła impet, pozwoliła się zdominować rywalce, wzrokiem szukała teamu po trybunach.

Ósmy gem był bardzo długi, a przy podaniu Świątek Rybakina doczekała się aż czterech piłek setowych. Nie wykorzystała ich, nie ukrywając wściekłości na koniec. Polka nie wyglądała zbyt pewnie w tamtej chwili, ale dzięki błędom rywalki przerwała niekorzystną serię przegranych gemów (3:5).

Tenisistka reprezentująca Kazachstan doczekała się jednak sukcesu już w kolejnym gemie. Co prawda po kapitalnej akcji w obronie Iga Świątek miała najpierw break point (co za minięcie!), ale Jelena Rybakina obroniła się serwisem, którym wypracowała sobie idealną sytuację w kolejnych, krótkich akcjach. To jej ulubiony sposób gry, im mniej odbić - tym lepiej. Wykorzystała piątą piłkę setową i zamknęła partię wynikiem 6:3. 

Końcówka seta dla Igi Świątek

Drugi set zaczął się bez przełamań, co nie znaczy że tenisistki nie miały okazji by odebrać podania rywalce. W dogodnej sytuacji była zwłaszcza Świątek, która doczekała się aż trzech break pointów w czwartym gemie partii, ale popełniła dwa błędy na długość, w międzyczasie Rybakina posłała piątego asa i nastał remis 2:2. 

Po chwili jeden z łatwiejszych gemów dla naszej tenisistki, szybko mogła ustawiać się do returnu. I znów doczekała się szans na przełamanie Rybakiny, których jednak nie wykorzystała. Szkoda, bo nie brakowało w tamtym momencie wiele, by uzyskać większą przewagę gemową (3:3).

Dalej było bez przełamań, choć każda z zawodniczek musiała bardzo pilnować się, a tym bardziej Polka. Dlatego po wyjściu na prowadzenie 5:4 odetchnęła, zacisnęła pięść, gdy to rywalka chwilę wcześniej przycisnęła ją w dwóch wymianach i mogło być groźnie. 

W dziesiątym gemie Jelena Rybakina dobrze zaczęła, ale potem zrobiło się bardzo nerwowo po jej stronie - podwójny błąd serwisowy, gigantyczny błąd w łatwej sytuacji , a na koniec doskonały return Igi Świątek i set skończył się dla niej rezultatem 6:4!

Jednak Rybakina

Trzeci set to zacięta walka o każdy punkt. Rybakina miała swoje szanse by na „dzień dobry" przełamać Świątek. Polka jednak obroniła się, między innymi kapitalnym minięciem. W odpowiedzi chciała odebrać serwis czwartej rakiecie świata, ale nie doszło do break pointów, a na koniec gema Rybakina posłała niesamowite uderzenie - winnera w pełnym biegu, czym kompletnie zaskoczyła Polkę (1:1).

Trzeci gem decydującej partii był absolutnie szalony! Na zmianę jedna i druga miały swoje szanse, przechodziły do ataku. Polkę ratował ponownie bekhend po linii, najpewniejsze dziś zagranie. Rybakinie naliczono aż cztery szanse na przełamanie, ale ostatecznie po 15 rozegranych punktach to Świątek wyszła na 2:1. - Ufff! - krzyknęli na koniec komentatorzy Canal+ Sport. 

Niestety przy kolejnej próbie Polce nie udało się wybronić od straty serwisu. Popisała się dwoma forhendami w sam koniec linii, chciała odpowiadać na płaskie zagrania rywalki, ale serwis nieco nie pomagał (kolejny podwójny błąd) i to Rybakina prowadziła 3:2. A po chwili już 4:2.

Szósty gem zaczął się dobrze dla Polki. Jej returny siały spustoszenie, rywalka czuła się wybita z rytmu. Pojawiła się nawet szansa na natychmiastowe odrobienie strat, ale wtedy to zawodniczka z Kazachstanu pokazała klasę przy siatce. Posłała piłkę, która po kontakcie z nawierzchnią stanęła, nie było tego jak odegrać. Potem jeszcze as i gem. 

Przy 4:3 Rybakina znów musiała się bronić, a posłała drugi serwis w samą linię. Po chwili była nieco bardziej precyzyjna w wymianach i brakowało jej już tylko jednego gema do zwycięstwa (5:3). W dziewiątym gemie Świątek musiała bronić piłek meczowych, a drugą z nich wykorzystała czwarta rakieta świata. Tym samym Polka nie obroni tytułu w Niemczech, nie powtórzy historii z turnieju w Dosze, gdzie zwyciężała już trzy razy z rzędu.

W finale Jelena Rybakina zmierzy się z lepszą z pary Marta Kostiuk - Marketa Vondrousova. Spotkanie finałowe rozpocznie się w niedzielę o godzinie 13.00. Transmisje z niemieckiego turnieju w Canal+ Sport.

Dominik Senkowski
Więcej o: