Świątek w Niemczech traktowana jak gwiazda. Tylko spójrzcie, co działo się w Stuttgarcie

Łukasz Jachimiak
Iga Świątek zaczęła to, co lubi najbardziej - na korty ziemne ich królowa weszła, pokonując Elise Mertens 6:3, 6:4 i awansując do ćwierćfinału turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. W królestwie Porsche Polka nigdy nie przegrała meczu! A jej pierwszy tegoroczny występ obejrzał komplet kibiców.

Iga Świątek na fioletowo pokolorowała model swojego wymarzonego porsche. A na masce "posadziła" swojego kota. W designera swojego sponsora najlepsza tenisistka świata bawiła się, oczekując na mecz z Mertens. Przed sportowym wejściem w turniej w Stuttgarcie Iga bawiła się bardzo dobrze - m.in. pokonała dyrektorkę imprezy Anke Huber w składaniu na czas modelu porsche z klocków lego - ale też bardzo solidnie trenowała. Efekty już widać.

Zobacz wideo Zendaya jako mistrzyni tenisa w "Challengers" [ZWIASTUN]

W piątek i sobotę Świątek wygrała dwa mecze w Billie Jean King Cup na korcie twardym w Biel. W Szwajcarii Iga musiała zdobyć ważne punkty dla Polski w walce o awans do turnieju finałowego nieoficjalnych, drużynowych mistrzostw świata. Po wykonaniu tego obowiązku dostała od organizatorów Porsche Tennis Grand Prix kilka dni na przyzwyczajenie się do kortów ziemnych.

Na treningach Świątek m.in. pokonała Martę Kostiuk 6:2 (Polka i Ukrainka rozegrały na punkty jedną partię). A teraz nie dała szans Elise Mertens. Nawet jeśli momentami dawała jej nadzieję.

Siedziba Porsche siedzibą Świątek

Doświadczona 29-letnia Belgijka nigdy wcześniej ze Świątek się nie mierzyła. Zapowiadała, że ten pierwszy raz spróbuje wykorzystać, narzucając Idze swoje warunki. Ciekawe, co pomyślała po trzech minutach meczu, gdy prowadziła 40:15 i miała dwa breakpointy. Nietrudno zgadnąć, co w tamtym momencie pomyślała Świątek. Prawdopodobnie samej sobie rzuciła firmowe "Jazda" i odjechała. Od tego momentu wygrała 10 akcji z rzędu i przystopowała dopiero gdy prowadziła 3:0.

Po zaledwie 12 minutach Świątek koncentrowała się na krótkiej przerwie, a Mertens razem z kompletem czterech tysięcy widzów na trybunach oglądała akcje Igi. Na telebimie wyświetlano nie zagrywki najlepszej tenisistki świata z tego meczu, ale równie efektowne akcje z reklamy, jaką Iga niedawno nagrała dla Porsche.

Stuttgart, a więc siedziba, mającego prawie 100 lat motoryzacyjnego giganta, stał się też siedzibą Igi Świątek. Ona wygrała tam turniej w 2022 i 2023 roku, a teraz ma ochotę na trzeci triumf z rzędu. Iga w Stuttgarcie nigdy nie przegrała i teraz też było jasne, że jej to nie grozi. Nawet gdy jej gra trochę falowała.

Świątek nie dała rywalce pomarzyć

Pierwszy set meczu z Mertens mógł się skończyć wynikiem 6:1, ale przy stanie 5:1 i swoim serwisie Świątek chyba trochę się zdekoncentrowała, a Belgijce wszystko zaczęło wychodzić. Mertens zmniejszyła straty do 3:5 i 30:0, ale wtedy Iga przy swoim serwisie już zapanowała nad sytuacją jak mistrzyni - wygrała cztery kolejne punkty i wykorzystała pierwszego setbola.

W drugiej partii Świątek szybko przełamała rywalkę, wyszła na 2:1 i nagle znów na chwilę się zacięła. W efekcie zamiast podwyższyć prowadzenie na 3:1 straciła podanie i było 2:2, a po chwili przegrywała 2:3. Ale znowu to był tylko moment. I znowu na kłopoty Iga zareagowała znakomicie - gema na 3:3 wygrała do zera, gema na 4:3 też wygrała do zera, mimo że serwowała rywalka, następnie wygrała gema na 5:3 i właściwie to był koniec - jeszcze nie meczu, ale tak naprawdę marzeń rywalki, że może jednak coś będzie w stanie przeciw Świątek ugrać.

Świątek skończyła mecz z bardzo dobrym bilansem 25 kończących uderzeń przy 14 niewymuszonych błędach. Mertens miała zapis 12:15. Na punkty Iga była lepsza 64:49.

Niemiecka dyrektorka mocno się pomyliła

Dzięki zwycięstwu Świątek awansowała do ćwierćfinału, w którym zmierzy się w piątek (nie przed godziną 17) z Emmą Raducanu albo z Lindą Noskovą. Kibice pewnie woleliby zobaczyć pierwszy w tym roku mecz Polki z Brytyjką, a nie już czwarty z Czeszką.

Spotkanie z Raducanu byłoby ciekawe o tyle, że dopiero 303. w rankingu WTA mistrzyni US Open 2021 ostatnio ma zwyżkę formy i właśnie wygrała mecze z Francuzkami Garcią i Parry w BJKC oraz z Kerber w pierwszej rundzie w Stuttgarcie.

Mecz Świątek - Raducanu mógłby być też okazją do skomentowania swoich własnych słów dla dyrektorki turnieju. Dwa lata temu, gdy Świątek po raz pierwszy została liderką światowego tenisa, Anke Huber twierdziła, że Polka raczej nie utrzyma się długo na tej pozycji i uważała, że tenis na pierwsze miejsce ma raczej Raducanu.

Dziś już wszyscy, z byłą niemiecką mistrzynią turnieju w Stuttgarcie (z 1994 roku) wiedzą, kto rządzi. Huber już rok temu, gdy Iga wygrywała w Stuttgarcie drugi tytuł z rzędu, zreflektowała się i stwierdziła, że gdyby doszło do konfrontacji na korcie między Polką, a nią z jej najlepszych czasów, to Iga by ją zabiła.

Świątek to bezsprzeczna królowa mączki. I jazdy. Autami swojego sponsora

Trzymając się porównania, trzeba powiedzieć, że Iga w tej edycji na razie jeszcze nie zabija. Ale znając ją i historię jej gry na mączce, można być spokojnym, że z każdym dniem będzie się rozkręcała.

Gdy w pierwszym secie meczu z Mertens Iga wyszła na prowadzenie 3:0, realizator transmisji wyświetlił nam na ekranach informację, że w latach 2021-2023 Świątek wygrała 49, a przegrała tylko pięć meczów na mączce i zdobyła na niej sześć tytułów. To robi wrażenie, ale pójdźmy dalej, doliczmy 2020 rok, bo przecież w nim Iga wygrała pierwszy raz Roland Garros. Wtedy miała na mączce bilans 7:1, a więc łącznie od 2020 do 2023 roku to będzie 56:6 w meczach i siedem tytułów.

Iga tych siedem tytułów zdobyła w 16 turniejach WTA, jakie w życiu rozegrała na kortach ziemnych. Ponad połowę (56,3 proc.) z tych turniejów - dziewięć - kończyła w finałach. To jest najlepszy wynik w damskim tenisie w XXI wieku. Królowa mączki to ona.

Teraz grając "u siebie", w turnieju swojego sponsora, Świątek jest o trzy mecze od trzeciego porsche z rzędu. Albo szóstego, jeśli prawdą jest, że ona jako zawodniczka z czołówki jedno superauto dostaje już za sam przyjazd na turniej, a drugie rokrocznie jeszcze sobie wygrywa.

Czy Iga Świątek wygra turniej w Stuttgarcie po raz trzeci z rzędu?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.