Sabalenka wysłała ostrzeżenie Idze Świątek. Aż poleciało przekleństwo

Aryna Sabalenka powoli przygotowuje się do pierwszego starcia w WTA 500 w Stuttgarcie, w którym zmierzy się z Paulą Badosą. Białorusinka będzie faworytką nie tylko do zwycięstwa z Hiszpanką, ale i do sięgnięcia po tytuł w Niemczech. Sama czuje się pewnie, o czym przekonywała na konferencji prasowej. Wysłała jasny sygnał do Igi Świątek i reszty rywalek. - Moim celem jest zwycięstwo - podkreślała.

Ostatnie tygodnie nie były najlepsze dla Aryny Sabalenki. Choć sezon rozpoczęła znakomicie, broniąc tytuł w Australian Open, to później jej forma nieco spadła. Przegrała już na starcie WTA 1000 w Dubaju. Źle poradziła sobie też w Stanach Zjednoczonych. Najpierw odpadła w III rundzie Indian Wells, a następnie już po dwóch spotkaniach pożegnała się z turniejem w Miami. Po drodze przydarzyła się jej również osobista tragedia - życie stracił jej były partner Konstantin Kołcow. Mężczyzna rzekomo popełnił samobójstwo. Po krótkiej przerwie Białorusinka wraca do rywalizacji. Kolejnym turniejem, w którym weźmie udział, będzie WTA 500 w Stuttgarcie. Jej oczekiwania przed tą imprezą są ogromne, co może nieco martwić Igę Świątek.

Zobacz wideo Gwiazdy sportu oszalały za padlem

Aryna Sabalenka pewna siebie przed WTA w Stuttgarcie. "To idealne miejsce"

W poprzednich latach Sabalenka nie radziła sobie najlepiej na mączce, ale w Niemczech prawie zawsze udawało jej się pokazać z dobrej strony. W ostatnich trzech sezonach docierała aż do finału, ale za każdym razem musiała uznać wyższość rywalek - najpierw Ashleigh Barty, a potem dwukrotnie Świątek.

Białorusinka ma nadzieję, że tym razem uda jej się przełamać złą passę w decydującym o tytule starciu. - Zawsze świetnie mi się tutaj gra, więc jestem szczęśliwa, że i w tym roku wróciłam na korty w Stuttgarcie. Moim celem jest zwycięstwo w turnieju. Czasami nie masz w sobie takiego przeczucia, że jesteś w stanie triumfować w danej imprezie. Mimo to próbujesz zrobić wszystko, by je wywołać. Wtedy masz nadzieję, że to właśnie ten turniej, tutaj wygrasz - podkreślała. Z takim właśnie nastawieniem Sabalenka przyjechała do Stuttgartu, wysyłając niejako ostrzeżenie do rywalek.

Na tym nie zakończyła. - Naprawdę sprawia mi przyjemność gra na mączce. Uważam też, że Stuttgart to idealne miejsce, by rozpocząć sezon na glinie. Stopniowo zaczynasz czuć tę nawierzchnię, co jest ważne przed kolejnymi turniejami. "Wślizgujesz się" w taki rytm na mączce. Lubię zagrać kilka turniejów na glinie, przed tym najważniejszym, Rolandem Garrosem - podkreślała.

Sabalenka z wielkimi oczekiwaniami przed sezonem na mączce. "Nie ma k***a możliwości"

Sabalenka opowiedziała również nieco więcej o półfinale ubiegłorocznego French Open. Wówczas prowadziła już w trzecim secie 5:2 z Karoliną Muchovą, a mimo to poniosła porażkę. - To nadal boli, ale zawsze powtarzam sobie, że nie przegrywam, tylko się uczę. Jeśli dojdę do tego samego etapu rywalizacji w tym sezonie, to nie ma, k***a, możliwości, żebym odpadła. Po prostu nie mogę - śmiała się Sabalenka.

Jak na razie Białorusinka musi skupić się na rywalizacji w Stuttgarcie, gdzie będzie jedną z faworytek do triumfu. Zadanie nie będzie jednak łatwe. Znów może trafić na mistrzynię kortów ziemnych, Igę Świątek. Polka pozostaje niepokonana w Niemczech - wygrywała ostatnie dwie edycje i w tym roku celuje w hat-tricka.

Rywalizację w Stuttgarcie Sabalenka rozpocznie od starcia z przyjaciółką Paulą Badosą.

Czy Aryna Sabalenka wygra WTA 500 w Stuttgarcie?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.