26-letnia Magdalena Fręch (52. WTA) w piątkowe popołudnie w meczu Billie Jean King Cup ze Szwajcarką Celine Naef (148. WTA) stoczyła jeden z najtrudniejszych, zwycięskich meczów, a już na pewno zaliczyła jeden z największych powrotów w karierze! - Coś niesamowitego dokonała Fręch w końcówce drugiego seta Billie Jean King Cup. Polka przegrywała już bowiem 6:7, 4:5, 0:30 przy serwisie rywalki. Wtedy jednak pokazała wielki charakter, potrafiła wrócić do gry i doprowadzić do trzeciego seta. Mecz trwał niemal trzy godziny - pisał Sport.pl.
Nic więc dziwnego, że Magdalena Fręch po zakończeniu pojedynku odetchnęła z ulgą, a rywalka zalała się łzami, ale nie były to łzy radości. Radości z wygranej nie ukrywał Dawid Celt, trener reprezentacji Polski.
Gdy Magdalena Fręch podeszła do swojej ławki, Dawid Celt uśmiechnął się do niej, podniósł do góry i obrócił ją o 360 stopni. Polska tenisistka wyglądała na zaskoczoną, ale była bardzo uśmiechnięta. Machnęła rakietą w kierunku kibiców, od których dostała olbrzymie brawa.
Polska w sobotę walczyć będzie o awans do listopadowych finałów Billie Jean King Cup, które odbędą się w Sewilli. Pierwszy krok do tego wykonała Iga Świątek, która powróciła do gry dla reprezentacji po dwóch latach przerwy, pewnie pokonując Simonę Waltert 6:3, 6:1, a drugi właśnie Fręch.
W sobotę o godz. 14 Iga Świątek zagra z Naef. Relacja na żywo z tego spotkania na Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.