Simona Halep półtora roku temu została zdyskwalifikowana za stosowanie niedozwolonych środków dopingujących. W jej organizmie wykryto obecność roksadustatu. Rumunka zwróciła się jednak do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie, gdzie tłumaczyła, że przyjęła zakazany środek nieświadomie. Na początku marca trybunał co prawda uznał byłą liderkę rankingu za winną, ale złagodził karę dyskwalifikacji z czterech lat do dziewięciu miesięcy. Dzięki temu Halep mogła wrócić na kort. Niestety teraz sprawy nieco się skomplikowały.
Tenisistka otrzymała dziką kartę od organizatorów turnieju WTA 1000 w Miami i blisko miesiąc temu rozegrała pierwszy mecz od sierpnia 2022 r. W pierwszej rundzie przegrała z Hiszpanką Paulą Badosą (91. WTA) 6:1, 4:6, 3:6 i szybko pożegnała się z kibicami. Z powodu długiej nieobecności w tourze Halep spadła dopiero na 1144. miejsce w światowym rankingu, dlatego musi brać udział w zawodach niższej rangi lub liczyć na dzikie karty. Tę ponownie udało się zdobyć.
Pierwotnie 32-latka miała wystąpić w kwalifikacjach Billie Jean King Cup w rywalizacji Rumunek z Ukrainkami. Nieoczekiwanie się z niej wycofała i fani podejrzewali, że odniosła kontuzję. Tymczasem chwilę później poinformowała, że na zaproszenie organizatorów zagra w turnieju rangi WTA 125 w Oeiras. Tak się jednak nie stanie.
Jak poinformował profil Romanian Tennis w portalu X, Rumunka wycofała się z zawodów z powodu kontuzji kolana, jakiej doznała podczas środowego treningu.
Informację potwierdziła sama zainteresowana, publikując skromne wyjaśnienia na Insta Stories. "Zmiana planów. Ciało mówi mi, że potrzebuję więcej czasu, by przystosować się do pełnego treningu. Nie chcę spieszyć się z powrotem, więc nie będę grała w przyszłym tygodniu w Oeiras "- napisała.
Zmagania w Portugalii potrwają od 15 do 21 kwietnia. Wystąpi w nich m.in. inna gwiazda światowego tenisa Elina Switolina (18. WTA).